Helmut Lang – powrót legendarnej trójki

Powrót legendarnych pachnideł Helmuta Langa to branżowy ewenement. Bardzo rzadko bowiem ktoś zdobywa się na odwagę i reanimuje wycofane zapachy. Z tym, że w tym przypadku są to nie byle jakie zapachy. Perfumowa trójca Langa nosi bowiem w pełni zasłużone miano kultowej. Jeszcze niedawno zakup starego flakonu Eau de Cologne (2000), Eau de Parfum (2000) czy skórzanego Cuirona (2002) graniczył z cudem. Nie wspomnę tu o cenach, jakie osiągały flakony na eBay. To pachnidła, których pewnie nigdy bym nie poznał i nie opisał, gdyby nie zaskakujące przywrócenie ich do produkcji w październiku 2014 roku.

Wieść niesie, że zachowano oryginalne formuły, a zapachy zapakowano w ten sam prosty flakon – znany z pierwotnej wersji Eau de Cologne, opatrzony równie prostą białą etykietą z czarnym nadrukiem. Co jednak chyba najważniejsze, dwa z nich – Eau de Cologne i Eau de Parfum – reaktywował ich autor – perfumiarz Maurice Roucel, który tak oto wspomina proces powstawania Eau de Parfum w pierwotnym kształcie:

„(Helmut) Chciał stworzyć zapach przypominający woń potu jego kochanki/ kochanka…erotyczny, piżmowy, zapach jej/ jego skóry. Stworzenie go zajęło półtora roku. Helmut był bardzo zaangażowany jako dyrektor kreatywny. Miał jasną wizję, dobry brief i użył swej minimalistycznej estetyki w projekcie flakonu i marketingu produktu.” 

maurice-roucel-1
Maurice Roucel

Na początku Eau de Cologne oraz Cuiron adresowane były do mężczyzn, Eau de Parfum zaś do kobiet. Obecnie wszystkie trzy zapachy Langa opisane są jako uniseksy i rzeczywiście taki mają charakter.

helmut-lang-cologne-edp-and-cuiron

Eau de Cologne wita nas dość intensywnym bukietem ziół na białokwiatowym tle, jednak szybko przechodzi do meritum, stając się pachnącym czystością skin-scent. Śmiem twierdzić, że Neroli Portofino Toma Forda nigdy by nie powstało, gdyby nie Eau de Cologne Helmuta Langa. 

Eau de Cologne przypomina, że to Helmut Lang już w 2000 roku zaproponował wizjonerską nowoczesną i trwałą wersję zapachu kolońskiego, w którym poprzesuwano akcenty z tradycyjnych cytrusów na lekkie kolońskie nuty kwiatowe i zielone (kwiat pomarańczy i petit grain) i doprawiono jest subtelnie nutami ziołowymi, całość opierając na bazie obfitującej w tzw. białe piżma. W efekcie powstał subtelny zapach czystości. Piżma spełniają tu jeszcze jedna ważną rolę. Wiążą zapach na długo ze skórą, tak że Eau de Cologne staje się niejako „własną wonią” noszącego.

Nie jest to kolońska orzeźwiająca. Nazwałbym ją raczej otulającą subtelną, świeżą, zmysłową czystością. 

Sporo składników buduje ten pozornie prosty i robiący wrażenie minimalistycznego aromat. To jednak pozory, gdyż ciepłota skóry wydobywa z Eau de Cologne zaskakujące aromaty, których nie spodziewalibyśmy się testując zapach na papierku. To wszakże perfumy stworzone po to, by spryskiwać nimi ludzką skórę. I dopiero ona wydobywa z nich urodę w pełni. Proporcje ingrediencje zostały tu podporządkowane konkretnej wizji i to czuć. Eau de Cologne to bardzo spójny zapach, który poprzez swą harmonijność, zmysłowość i – co trzeba podkreślić –  w sumie „łatwą” urodę nie może się nie podobać. Przypadnie do gustu przede wszystkim osobom lubiącym pachnieć w sposób nieskomplikowany i przyjemny oraz niedominujący nad otoczeniem.

Jeszcze raz Maurice Roucel:

Czasem spotykam się z chybionymi opiniami, jakoby Musc Ravageur Fredercia Malle był moim piżmowcem. To nie prawda. W tym zapachu nie ma w ogóle piżma. To pachnidło orientalne z elementami zwierzęcymi. Helmut Lang Eau de Cologne za to jest jednym z najbardziej piżmowych zapachów na rynku i to on jest moim piżmowym arcydziełem.

helmut-lang-edc

Wersja Eau de Pafum pod względem użytych ingrediencji rzekomo nie różni się od Eau de Cologne.  Tak przynajmniej wynika z oficjalnych materiałów promocyjnych towarzyszących zapachom Helmuta Langa. Jednakowoż, jest zapachem nieco innym. Prawdopodobnie inne proporcje składników, a już na pewno odmienna ich koncentracja powodują, że Eau de Parfum jest cieplejsze, bardziej pudrowe, piżmowe, z mocniej podkreśloną wanilią i sandałowcem w bazie. Wysunięto tu naprzód nuty kwiatowe, mniej jest kwiatu pomarańczy i zielonego petit grain, a więcej jaśminu, konwalii i heliotropu. Przede wszystkim jednak mocno wyczuwalne są w tym zapachu – niemal od początku – piżma, czyniące całość pachnidłem blisko-skórnym, zmysłowym, niemal intymnym. Myślę, że Eau de Parfum z racji swego charakteru spełnić może także doskonale rolę bazy i utrwalenia każdej tradycyjnej wody kolońskiej.

Różnice pomiędzy oboma pachnidłami są na tyle istotne, że można śmiało potraktować Eau de Perfum jako wieczorową, a nawet nocną, „poduszkową” wersję Eau de Cologne, która z kolei przez swą względną jasność i lekkość kojarzy mi się z promieniami słońca o poranku.

helmut-lang-1

nuty góry: lawenda, rozmaryn, bylica, liść gorzkiej pomarańczy

nuty środka: jaśmin, róża, heliotrop, konwalia

nuty finiszu: cedr, drewno sandałowe, wanilia, paczula, akord skóry (skin), piżmo, ambra

rok premiery: 2000/ 2014

twórca: Maurice Roucel

moja ocena w skali 1 -6:

Eau de Cologne: zapach: 4,5/ oryginalność: 5/  projekcja: 3,5/ trwałość: 4

Eau de Parfum: zapach: 4,5/ oryginalność: 5/  projekcja: 3/ trwałość: 5

 

Cuiron to w tym zestawieniu najbardziej oryginalne pachnidło. Naprawdę niesamowite. Już sam początek powoduje tak oczekiwany przez perfumo-maniaków „wow factor„. W każdym razie u mnie. A to za sprawą akordu otwarcia, w którym – prócz obowiązkowych, aczkolwiek tu tylko odrobinę wyczuwalnych cytrusów i różowego pieprzu – centralną rolę odgrywa esencja z ziaren marchwi połączona ze słodko-przyprawowo pachnącym cassia oil (przypomina cynamon). Ten niezwykły, trudny do opisania aromat, mający w sobie coś z woni kłącza irysa, ale jakby w bardziej owocowym wydaniu, osadzony został na zmysłowej żywiczno-drzewno-piżmowo-skórzanej bazie zbudowanej m.in. z kadzidła olibanum, labdanum, drewna cedrowego, zamszu oraz – co bardzo ważne – esencji z ziarna ketmii piżmowej. To ona wprost genialnie łączy się z ziarnem marchwi budując wraz z nutą zamszu sygnaturę tego zapachu tyleż oryginalną, co trudną do opisania. To coś w rodzaju delikatnej woni piżmo-skórzanej ze słodkawym roślinnym rdzeniem. Zapach powstał w pracowni utytułowanej perfumiarki Francoise Caron.

francoise-caron-3
Francoise Caron

Podobnie jak pozostałe zapachy Helmuta Langa, także i Cuiron jest raczej subtelny (choć nieco bardziej zdecydowany niż Eau de Parfum), trzyma się blisko naskórka, z którym bardzo trwale wiąże się za pomocą piżma ambrette. Co ciekawe, jego percepcja z nieco większej odległości, bez wnikania w poszczególne nuty, daje wrażenie lekko mydlanej, a nawet lekko „balbierskiej” czystości a’la fougere, przez co Cuiron przechyla się w męską stronę. Oryginalna to mikstura, muszę to podkreślić, która – coś mi się zdaje – prędzej czy później znajdzie się w mojej kolekcji.

helmut-lang-cuiron

nuty góry: bergamotka, mandarynka, różowy pieprz

nuty środka: cassia, ziarno marchwi

nuty finiszu: cedr, olibanum, labdanum, ketmia piżmowa, akord zamszu

rok premiery: 2002/ 2014

twórca: Francoise Caron

moja ocena w skali 1 -6:

zapach: 5,5/ oryginalność: 6/  projekcja: 3,5/ trwałość: 5

 

Przywrócenie trzech legendarnych zapachów Helmuta Langa bardzo cieszy, szczególnie wielbicieli Eau de Cologne i Eau de Parfum, którzy byli wcześniej zdesperowani do tego stopnia, że kontaktowali się bezpośrednio z Maurice Roucelem, by prosić go o informacje, gdzie można jeszcze nabyć pozostałe flakony wycofanych pachnideł! Perfumiarz przyznaje, że rozdawał nawet resztki darmowych próbek, tak bardzo pożądane to były perfumy! Jak widać „konsumenci” zostali wysłuchani, perfumy przywrócono w niezmienionych formułach (co potwierdza Roucel), co jest ruchem bezprecedensowym. Chciałoby się, by takie rzeczy działy się częściej. Wiele bym dał za powrót męskiego Gucci Envy w niezmienionej wersji (wszak brązowy Gucci Pour Homme już powrócił w postaci Bentley for Men Absolute). Oby przywrócenie zapachów Helmuta Langa okazało się ruchem tyleż trafionym, co trwałym. Sadząc po ich przyjaznych i „politycznie poprawnych” charakterach, powinny znaleźć wielu nowych zagorzałych wielbicieli. Ja już jestem jednym z nich. Maurice Roucel ujawnia, że nawet teraz, gdy zapachy są już dostępne, wciąż otrzymuje zapytania, gdzie można je nabyć. Ich dystrybucja jest wciąż bardzo ograniczona, ale widać, że i to się zmienia na lepsze, gdyż dotarły one także do Polski. Wszystkie trzy możemy od niedawna przetestować i zakupić w warszawskiej perfumerii niszowej MoodScentBar. Wspaniale, prawda?

 

 

 

 

 

Advertisements

4 thoughts on “Helmut Lang – powrót legendarnej trójki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s