Bleu de Chanel Parfum – lepsze jest wrogiem dobrego

Od niedawna w perfumeriach dostępny jest Bleu de Chanel w wersji Parfum. Nie ukrywam, że z zainteresowaniem czekałem na premierę i pierwsze testy.

Parfum to zwykle wersja o koncentracji powyżej 20% (nawet do 30%), przez to o bardziej gęstym, złożonym i zwykle zmysłowym charakterze, mająca najczęściej charakter orientalny, ambrowy, skórzany lub drzewny, w której skupienie nut bazy jest największe.

To w konsekwencji powoduje, że zapach jest zwykle ponadprzeciętnie trwały (choć nie zawsze) i sadowi się blisko skóry, co oznacza, że mało kto poza noszącym go czuje (a czasem ma z tym problem nawet sam noszący). Parfum traktuje się zwykle ją jako wersję wieczorową, najbardziej elegancką z całej linii. Zdarzają się wersje Parfum genialne (jak choćby Dior Homme Parfum), ale najczęściej nie dorównują one pierwowzorom.

Naprawdę liczyłem, że będzie to zapach na miarę marki i talentu Oliviera Polge’a. Niestety to typowy produkt marketingu, mający podtrzymać zainteresowanie linią, ale zapachowo – moim zdaniem – nieudany (bądź – bardziej dyplomatycznie – dużo poniżej możliwości Polge’a). Po zapoznaniu się z nim stwierdzam, że jest najgorszym wcieleniem Bleu de Chanel.

Chronologia jest tu bezlitosna.

Pierwszy zapach linii, Eau de Toilette, ten nad którym moim zdaniem naprawdę popracowano i to nie tylko w dziale marketingu Chanel, jest perfekcyjnie zrobionym, świeżym i wibrującym, cytrusowo-przyprawowo-drzewnym, nowoczesnym męskim zapachem, który pięknie projektuje i długo trzyma się na skórze. Czuć w nim pomysł i doskonałe wykonanie. Można go nie lubić, ale docenić trzeba jakość kompozycji, skuteczność i efektowny performance. To obecnie jedne z absolutnie najlepszych mainstreamowych męskich zapachów.

chanel-bleu.jpg

Eau de Parfum – z nieco wyciszoną cytrusową świeżością i dodanym akcentem wodnym oraz kulinariami w postaci tonki i wanilii, a także suchą, drzewną, cedrową bazą – wpisuje się w popularne obecnie w męskich perfumach trendy: gourmand i odrodzony przy pomocy nowych aroma-molekuł trend aqua, a jednocześnie zachowuje w ca. 70% użytkowe walory Eau de Toilette, choć nie jest już tak wyrazisty. Mimo to wciąż dobrze się go nosi, choć cichnie zbyt szybko i generalnie nie dorównuje wersji Eau de Toilette.

Bleu de Chanel EDP.jpg

Wersja Parfum, pozbawiona już niemal zupełnie świeżych akcentów, koncentruje się na drzewnej charakterystyce. Z początku czuć co prawda sygnaturę Bleu EDT, obleczoną wszakże od razu akordem słodko-drzewnym, złożonym głównie z drewna sandałowego oraz – w zdecydowanej mniejszości – cedru. Ten akord z czasem przejmuje pierwszy plan. Nie znajdziemy tu też śladu po akcentach wodnych czy kulinarnych Eau de Parfum. Niestety zapach cierpi na kiepską projekcję, chowa się bardzo szybko przy skórze, nie daje radości z noszenia, z czucia na sobie zapachowego ogona. Jest mało wyrazisty, skupiony, niemrawy. Niestety. Rozczarowuje i to mocno. O wiele lepiej zachowuje się na materiale – na kołnierzyku koszuli czy kurtki. Ale chyba nie o to chodzi, prawda?

Zapomniałem dodać o jednej generalnej „cesze nadanej” wersji Parfum – zwykle kosztuje ona więcej, niż Eau de Toilette. Tak jest też w tym przypadku. Nie widzę i nie czuję żadnego uzasadnienia dla takiej praktyki, poza zimną kalkulacją i chęcią powiększania zysku. Ale żeby był zysk, musi najpierw być popyt. A z tym w przypadku Bleu de Chanel Parfum może być pewien kłopot. O ile tylko konsumenci perfumerii będą dość świadomi, by ten zapach obiektywnie ocenić, a nie jedynie poddać się magii marki i marketingowej otoczki i poprzestać na teście papierkowym. Broń boże!

Bleu de Chanel Parfum.jpg

główne nuty: nuty świeże, cedr, drewno sandałowe

nos: Olivier Polge

rok premiery: 2018

moja ocena: zapach: 3,5/ trwałość: 4,5/ projekcja: 3,5-3,0

Reklamy

Chanel „Boy” – powściągliwa elegancja

Co znaczy angielskie słowo boy, wie pewnie prawie każdy. Użyte w nazwie perfum niesie ze sobą konkretną sugestię. W przypadku nowych perfum Chanel z kolekcji Les Exclusifs ma ono jednak nieco inne pochodzenie, a jego zastosowanie jest też swoistą słowną grą. Inspiracją dla Oliviera Polge’a do skomponowania tego zapachu była postać Arthura Edwarda Capela, angielskiego gracza polo, swego czasu bliskiego przyjaciela, a nawet kochanka Coco Chanel, który będąc osobą zamożną, pomógł sfinansować jej pierwsze sklepy. Capel miał ksywkę Boy. Idąc tym tropem Polge skomponował urocze fougere o dwoistej męsko-kobiecej naturze, dodając tym samym swoje drugie po Misia (2015) perfumy do ekskluzywnej linii Chanela.

olivier-polge-chanel

Charakterystyczne otwarcie, w którym dominuje duet lawendy i geranium, lekko nasączony rześkimi cytrusowymi esencjami bergamotki i grejpfruta, natychmiast umiejscawia Boy w kategorii klasycznego aromatycznego fougere. Ale ta prowansalska ziołowa świeżość została tu złagodzona odrobiną kwiatu pomarańczy, który Olivier Polge połączył w sercu z różą. Dzięki temu zabiegowi to, co początkowo niemal klasycznie męskie, po dłuższej chwili nabiera subtelnej, miękkiej kobiecości, która nigdy już nie opuszcza Boya, ale nigdy go też nie dominuje, zawieszając zapach „pomiędzy płciami”. Po dłuższej chwili do gry wchodzi emblematyczna kumaryna, zgrabnie podbudowana absolutnie z nią kompatybilną heliotropiną, dając lekko migdałowy efekt, którego nadmiernej kulinarności zapobieżono dodając jakże gatunkowego mchu dębowego. Duet sandałowca i wanilii zatopiony w piżmach stanowi o miękkim, bardzo komfortowym, niezwykle przyjemnym, na poły kobiecym, na poły męskim finiszu Boya.

boy-chanel-fragrance-1170x629

Boy ma więc wszelkie cechy perfum uniseksowych. Pierwiastki tradycyjnie uznawane w perfumerii za damskie i męskie zostały tu w sposób bardzo precyzyjny zrównoważone, a zapach będący początkowo wyraźnie po męskiej stronie, im bliżej finiszu, tym w swej komfortowej miękkości coraz bardziej oddala się od męskich, balbierskich archetypów gatunku, nigdy nie przechodząc wszakże na ewidentnie kobiecą stronę.

I to jest właśnie w tym fougere specyficzne: jego jednoczesna klasyczność i nowoczesność. Złagodzona męskość i subtelna kobiecość. Zręczność i kunszt, z jakim udało się połączyć te elementy w jedną przekonującą całość, nie powinny dziwić, gdy przypomnimy sobie, że to własnie Olivier Polge skomponował Dior Homme – przeznaczone dla mężczyzn perfumy z dominującymi nutami irysa, szminki i pudru…

Boy jest zapachem o grzecznej projekcji, przyjemnie i długo wyczuwalnym przez osobę go noszącą oraz pozostawiającym za nią niedługi, ale stale obecny „ogonek”.

Ma w sobie to coś, co mają tylko niektóre pachnidła z najwyższej półki. Emanuje z niego wyczuwalna wysoka jakość składników, połączonych w doskonałą, bardzo elegancką kompozycję, której celem nie jest zaszokowanie, obezwładnienie czy przytłoczenie przepychem, ale raczej powściągliwe i bardzo wysmakowane podkreślenie wyrafinowanego gustu i wysokiego statusu. Kwintesencja Chanela w jego luksusowej istocie. Maksimum elegancji przy minimum formy. Boy to ma.

Sam twórca ma w kwestii „płciowej” Boya swoje odrębne, dość zaskakujące zdanie:

Nie próbowałem stworzyć zapachu uniseksowego, tylko raczej zapach męski i pokazać, że z powodzeniem może być noszony przez kobietę. Nie chodziło mi o skomponowanie perfum „pomiędzy płciami”, lecz perfum bardzo męskich.  A płeć – jak to z wieloma rzeczami bywa – nadawana jest przez osobę, która tę rzecz nosi.

Cóż, twórca wie przecież najlepiej. Ja jednak uważam, że panowie – tradycyjnie przyzwyczajeni do tego typu aromatów – natychmiast zaaprobują, a nawet pokochają Boya i luksusową aurę, jaką roztacza, podczas gdy dla pań jego męska dominanta może stanowić pewne wyzwanie. Na końcu jednak wszystko jest kwestią gustów i indywidualnych predyspozycji, a przecież wiele kobiet preferuje męskie perfumy i to nie tylko na skórze swych partnerów. Mnie Boy spodobał się bardzo i tylko jego „ekskluzywna” cena powstrzymuje mnie przed zakupem flakonu. Przynajmniej na razie…

chanel-boy

nuty głowy: grejpfrut, cytryna, lawenda

nuty serca: geranium, kwiat pomarańczy, róża

nuty bazy: kumaryna, heliotrop, drewno sandałowe, wanilia, mech dębu, piżmo

perfumiarz: Olivier Polge

rok premiery: 2016

moja ocena w skali 1-6:

zapach: 5,5 / projekcja: 4,0/ trwałość: 4,0

III Perfumowy Top Wszech Czasów wg Perfuforum.pl

perfuforum logo

Ten doroczny ranking stał się już chwalebną tradycją związanego z Perfumowym Blogiem forum Perfuforum.pl skupiającego entuzjastów perfum. Na moją prośbę Scorrpion – autor Perfumowego Topu Wszechczasów – zgodził się na publikację pierwszej dziesiątki rankingu na blogu, za co serdecznie mu dziękuję. Pozostałe 290 (!) miejsc można zobaczyć na forum pod TYM LINKIEM.

Zestawienie powstało na bazie ocen, jakich w skali 1-6 dokonali zarejestrowani użytkownicy forum od początku jego istnienia, czyli od 31.03.2011 roku. Ranking obejmuje pachnidła męskie i uniseks (tu głównie nisza) znajdujące się w bazie Perfuforum.pl.

A tak przedstawia się pierwsza dziesiątka:

10. Rasasi – La Yuqawam Pour Homme

Rasasi Yuqawam PH 2

9. Yves Saint Laurent – Opium Pour Homme

ysl-opium-ph

8. Amouage – Journey Man 

amouage-journey-man-

7. Olivier Durbano – Rock Crystal 

durbano-rock-crystal

6. Yves Saint Laurent – M7 

m7-m

5. Tom Ford – Oud Wood

tom-ford-oud-wood

4. Amouage – Jubilation XXV Man 

amouage-jubilation-man

3. Tom Ford – Tuscan Leather

tom-ford-tuscan-leather

2. Dior – Homme Parfum

dior-homme-parfum

1. Amouage – Interlude Man

amouage-interlude

W porównaniu z rankingiem z zeszłego roku aż siedem zapachów powtórzyło się w Top 10. Awansowały do tego zacnego grona trzy: YSL Opium PH (m. 9.), Rasasi La Yuqawam Pour Homme (m.10.) i Amouage Journey Man (m. 8.), „wyrzucając” poza dziesiątkę obecne w zeszłym roku Ambre Sultan Serge Lutens, Gucci Pour Homme i Tobacco Vanille Tom Ford. Olivier Durbano Rock Crystal zachował swoją 7. pozycję, M7 awansował z 9. na 6., Oud Wood awansował z 8. na 5., Amouage Jubilation Man spadł z 3. na 4., Tuscan Leather awansował z 6. na 3., a Dior Homme Parfum z 5. na 2.

Zwycięzca TOP Wszechczasów pozostał jednak ten sam:

Amouage Interlude Man!

W Top 10 mamy więc aż trzy zapachy Amouage, co nie powinno dziwić zważywszy na doskonałą jakość, jaką ta marka reprezentuje. Podobnie jest z Tomem Fordem – tu aż dwa pachnidła (a trzecie na 11 pozycji). Miłym zaskoczeniem są tak wysokie pozycje dwóch klasyków od YSL (w tym jeden powstały „za rządów” Toma Forda!). Innymi słowy, Tom Ford podzielił się z Christopherem Chongiem, gdyż każdy z nich odpowiada za trzy pozycje w Top 10. Cieszy stała obecność jedynego przedstawiciela niszy perfumowej w TOP 10 – Oliviera Durbano i jego Rock Crystal. Wysoka, bo aż 2, pozycja Dior Homme Parfum wskazuje, że forumowicze najwyżej cenią sobie właśnie tę najbardziej skoncentrowaną, głęboką i trwałą interpretację irysowo-pudrowo-skórzanego tematu Dior Homme. 10 lokata świetnego skądinąd pachnidła arabskiej marki Rasasi La Yuqawam Pour Homme może być zaskoczeniem tylko dla tych, którzy nie wiedzą, iż jest to de facto niemal kopia zajmującego 3 miejsce w rankingu Tuscan Leather Toma Forda. Niemal kopia, gdyż – jak twierdzą niektórzy – przerosła pierwowzór (z czym mogę się poniekąd zgodzić).

A oto jak w rankingu uplasowały się niektóre znane hity oraz pachnidła ponadczasowe:

Tom Ford – Tobacco Vanille – 11

Gucci – Pour Homme – 12

Olivier Durbano – Black Tourmaline  – 15

Dior – Homme – 20

Dior – Fahrenheit EDT – 22

Creed – Aventus – 24

Chanel – Platinum Egoiste – 27

Nasomatto – Black Afgano – 28

Hermes – Terre D’Hermes EDT – 29 

Ralph Lauren – Polo – 30 

Chanel – Egoiste – 33

Cacharel – Pour Homme – 39

Lalique – Encre Noire – 50 

Creed – Green Irish Tweed – 51

Chanel – Antaeus – 57

Cartier – Declaration – 58

Gucci – Pour Homme II – 62

Davidoff – Zino – 65

Givenchy – Gentleman – 67

Aramis – Aramis – 68

Kenzo – Pour Homme – 70

Gucci – Envy Men – 71

Chanel – Allure Homme Sport Cologne – 74

Dior – Eau Sauvage – 78

YSL –Kouros – 81

Chanel – Allure Homme Edition Blanche – 84

Guerlain – Vetiver – 90

Thierry Mugler – A*Men – 93

Guerlain – Habit Rouge – 95

Dior – Homme Sport – 97

Oscar de la Renta- Pour Lui – 116

Dolce & Gabbana – Pour Homme – 122 

Chanel – Allure Homme Sport – 134

Creed – Original Santal – 151

Adidas – Active Bodies – 156

Chanel – Allure Pour Homme – 164

Creed – Millesime Imperial – 172

Calvin Klein – CK One – 174

Jean Paul Gaultier – Le Male – 178

Guy Laroche – Drakkar Noir – 179

Hugo Boss – Bottled – 185

Guerlain – L’Homme Ideal – 190

YSL – L’Homme – 197

JOOP! – Homme – 203

Versace – Dreamer – 204

Giorgio Armani – Code – 221

Davidoff – Cool Water – 239

Chanel – Bleu de Chanel EDT – 246

Abercormbie&Fitch – Fierce – 247

Calvin Klein – Eternity for Men – 252

Amouage – Gold Man – 260

Geoffrey Beene – Grey Flannel – 267

Paco Rabanne – 1 Million – 275

Dior – Sauvage – 288

Paco Rabanne – Invictus – 297

Bleu de Chanel Eau de Parfum

Bleu de Chanel w wersji eau de toilette zrecenzowałem swego czasu na blogu. Gdy dziś czytam tę recenzję, zgadzam się z nią całkowicie. Nic nie zmieniło się w moim odbiorze tego zapachu. Wciąż uważam, że to świetnie skrojone codzienne pachnidło dla współczesnego faceta. Mimo to – ku mojemu zaskoczeniu – nie sprawdziły moje ówczesne przewidywania dotyczące jego popularności i wysokiej pozycji w rankingach sprzedaży. Bleu nie zawładnął męskimi sercami i nie zdruzgotał konkurencji. Jego początkowa popularność wynikająca ze statusu nowości i dość intensywnej kampanii reklamowej stopniała w miarę upływu czasu. W czwartym roku po premierze (2010) jego pozycje w rankingach sprzedaży były w każdym razie marne. W niedawnym rankingu Top 10 jednej z sieciowych perfumerii w Niemczech lokował się dopiero na 9 pozycji, w Holandii na 7, w Polsce nie było po nim nawet śladu. Przyznam, że to zaskakujące. Być może właśnie dla podbicia rankingów sprzedaży i odświeżenia tematu Chanel zdecydował się na wprowadzenie na rynek wersji Bleu de Chanel Eau de Parfum.

jacques-polge-6
Jacques Polge

Jako autor zapachu podawany jest Jacques Polge, legendarny już in house perfumer Chanela, choć ciekaw jestem bardzo, na ile wspomagał go syn Olivier Polge, jakiś czas temu namaszczony na jego następcę. Olivier ma świetne rozeznanie we współczesnych trendach zapachowych i doskonale „czuje rynek”, a wiele jego pachnideł zdobyło sporą popularność, by wymienić choćby Dior Homme czy Spicebomb Viktor&Rolf lub Burberry The Beat for Men.

Bleu de Chanel Eau de Parfum kontynuuje estetykę zapoczątkowaną przez EDT i jest bardzo podobny do swego protoplasty. Robi wszakże wrażenie bardziej złożonego, bogatszego w ingrediencje, przez co bardziej wielowymiarowego i wyrafinowanego. Akord głowy wzbogacono o miętę, cytrynę i pomarańczę, łagodząc w ten sposób ostrą rześkość grejpfrutowo-imbirowo-muszkatołowego otwarcia EDT. Choć trzeba przyznać, że obie wersje są do siebie najbardziej podobne właśnie na samym początku. Z czasem ujawniają się różnice. W serce EDP inkorporowano jaśmin oraz wetiwer, który wraz z użytą w bazie paczulą przydał zapachowi współcześnie szyprowej drzewności. W efekcie w sercu pojawia się dziwna, jakby ozonowo-morska nuta, której nie znajdziemy w EDT. Bazę wzmocniono molekułami ambrowymi i piżmami, przydając całości głębi, ciepła i delikatnie gryzącej nos nowoczesnej aury.

EDT wprost wibrowało drzewno-imbirową rześkością. EDP – poza niemal identycznym początkiem – jest bardziej stonowane, mniej agresywne, bardziej wyrafinowane, przy czym zachowuje zapachową treść EDT. Stosując analogie z dźwiękiem EDP brzmi jak EDT przepuszczone przez korektor, któremu dodano częstotliwości średnich oraz basów wypełniając w ten sposób środkowe i dolne pasmo. Podobny zabieg – choć bardziej wyraźny – zastosował Jean-Claude Ellena w Terre D’Hermes Pure Parfum. 

bleu de chanel edp 2

Przyznam, że pierwsze testy wersji Bleu de Chanel EDP nie nastrajały mnie optymistycznie. Oceniałem ją niżej aniżeli EDT, którą naprawdę lubię. Jednak po wielu dniach noszenia EDP zmieniłem zdanie. Uważam, że to równie solidne pachnidło jak EDT, a przy tym to także interesująca „wariacja na temat”, która – być może zgodnie z założeniami marki – stanowić może alternatywę na chłodne pory roku lub po prostu wieczorową wersję Bleu de Chanel EDT.

Podkreślić należy bardzo dobrą trwałość przekraczająca 20 godzin, choć oczywiście „najważniejsze rzeczy” dzieją się w pierwszych 8-10 godzinach. Mimo koncentracji wody perfumowanej uważam, że aby dobrze poznać ten zapach i cieszyć się nim na sobie przez większość dnia wymagana jest – podobnie jak w przypadku wody toaletowej – dość obfita aplikacja, choć koniec końców to kwestia gustu.

Zawsze lubiłem sięgać po dobrze zrobione zapachy mainstreamowe, także po pojawiające się niektóre nowości (np. najnowszy L’Homme Ideal Guerlain). Bleu de Chanel EDP także do tej grupy należy.

bleu de chanel edp 1

nuty głowy: gałka muszkatołowa, różowy pieprz, mięta pieprzowa, cytryna, pomarańcza, grejpfrut

nuty serca: jaśmin, cedr, wetiwer, imbir, nuty suche

nuty głębi: labdanum, paczula, ambra, cedr, kadzidło, drewno sandałowe, piżmo

twórca: Jacques Polge

rok wprowadzenia: 2014

moja ocena:

  • zapach: dobry+
  • projekcja: dobra
  • trwałość: ponad 12 h

Chanel „Allure Homme Sport – Cologne Sport”

W ramach uzupełnienia i zakończenia serii moich recenzji słynnej męskiej zapachowej linii Chanela Allure Homme (w tym wersji Sport) dziś ostatnie z dostępnych wcieleń tego zapachu i jednocześnie bardzo miła dla mnie niespodzianka – wersja Cologne Sport (swoją drogą cała ta chanelowska nomenklatura jest dla mnie cokolwiek skomplikowana…). Dlaczego miła? Bowiem ta wersja Allure Homme Sport to wg mnie najsympatyczniejszy i najradośniejszy z wszystkich zapachów tej linii. Jest współczesną interpretacją kolońskiego tematu wyegzekwowaną w sposób absolutnie doskonały i uroczy. Niezwykle soczysty i bardzo naturalny akord cytrusowy, który rozpoczyna ten zapach, a który utrzymuje się nadspodziewanie długo (prawie 2 godziny), jest dowodem na maestrię Jacquesa Polge’a i zastosowanie wysokiej jakości składników (szczególnie cytrusowych). Z czasem cytrusy zanikają, ale robią to naprawdę bardzo powoli. Ustępują miejsca subtelnie miodowej woni żywicy elemi. Po kilku godzinach na skórze pozostaje subtelna mgiełka czystych detergentowych piżm. Jednak nie drażnią one, bo ich udział jest tu bardzo minimalny. Reasumując – trio stanowiące o charakterze Cologne Sport to mix cytrusów, żywicy elemi i białych piżm. „Ciała” zapachowi dodaje olejek cedrowy, a lotności – moim zdaniem – różowy pieprz. Zapach ma średnią projekcję i trwałość ok. 6 godzin, co mieści się jak najbardziej w kolońskim kanonie, a nawet nieco poza niego wykracza.

Warsztat perfumowego twórcy oceniam po tym, jak radzi sobie z klasycznymi tematami, do których kolońska z pewnością należy. Trudniej jest wg mnie stworzyć przekonującą cytrusową kolońską, aniżeli „pojechanego” oudowca albo innego niszowego „kadzidlaka” czy drewniaka, którego molekuły wykręcają nos w trąbkę, a którym zachwycać się będą rzesze poszukujących dziwactw perfumowych maniaków (w tym i ja ;-)). Dzięki tej kolońskiej Polge daje się poznać jako wytrawny mistrz także formuł minimalistycznych, a lekkość, z jaką porusza się po temacie modern cologne, jest równie imponująca, co zdolności Francisa Kurkdjiana w tym zakresie. Wysokiej jakości składniki i wirtuozerska oraz minimalistyczna formuła dają efekt na tyle luksusowy, że – w przeciwieństwie do wszystkich innych wersji Allure Homme Sport (a także Allure Homme) – tylko Cologne Sport można by moim zdaniem z powodzeniem zamknąć w prostopadłościennym flakonie linii Chanel Les Exclusifs.

Skojarzenia z innymi znanymi perfumami? Są, a jakże! Cologne Thierry Muglera (choć ten jest zdecydowanie bardziej syntetycznie pachnący), Original Vetiver Creeda (choć ten z kolei bardziej zielony, ale równie naturalny). Jakością Chanel dorównuje tu kompozycji Creeda, ale jest mniej „łodyżasty”, za to bardziej cytrusowy.

Szklany, przeźroczysty, solidny flakon 150 ml (są też 75 ml) prezentuje się wprost idealnie. Wypełniony żółtą niczym lemoniada cieczą jest obietnicą tego, co wewnątrz. Obietnicą spełnioną. Gustowna, metalowo-plastikowa, klikająca wyraźnie przy zamykaniu zatyczka z logo Chanel wieńczy to dzieło.

Na lato, które – mam nadzieję – będzie w tym roku ciepłe – to zapach wprost idealny.

nuty górne: grejpfrut, bergamotka, cytryna, mandarynka

nuty środkowe: elemi, nuta przyprawowa

nuty dolne: cedr, białe piżma

twórca: Jacques Polge

rok wprowadzenia: 2007

moja klasyfikacja: współczesna cytrusowa kolońska; doskonała na upalne lato, orzeźwiająca, uniwersalna, radosna, dla każdego mężczyzny bez względu na wiek;

moja cena w skali 1-6: kompozycja: 4,5/ moc: 4/ trwałość: 3,5/ flakon: 5

Chanel „Allure Homme Sport Eau Extreme”

Allure Homme Sport Eau Extreme (2012)

Ostanie – jeszcze ciepłe – wcielenie Allure Homme Sport to wersja Eau Extreme. Tym razem Jacques Polge nie zdobył się na coś równie odległego jak Edition Blanche i zaproponował zapach, który raczej wpasowuje się pomiędzy Allure Homme a Allure Homme Sport. Wypada w połowie drogi miedzy nimi, zachowując dużą dawkę ciepłej zmysłowości pierwszego, ale już sygnalizując słodko-cytrusowe, mandarynkowo-piżmowe jestestwo tego drugiego.

Eau Extreme to w żadnym razie zapach ekstremalny, raczej ekstremalnie przewidywalny i  przyswajalny. Nie znajdziemy w nim mydlanej neroli ani aldehydów. Zamiast tego, gdy już mandarynkowa introdukcja przeminie (mięta pełni tu tę samą wspomagającą projekcję rolę, co aldehydy w poprzedniku) zalewa nas gęsty waniliowo-orzechowy syrop, czyli esencja z bobu tonka wymieszana z piżmem. I to właściwie tyle, bowiem wersja ta – wzorem poprzednich – nie należy do kompozycji wielowątkowych. Jest prosto, łatwo i przyjemnie. Zapach projektuje podobnie do pozostałych w tej linii i ma podobną, niezbyt dużą trwałość. Przyznam jednak szczerze, że Eau Extreme pasuje mi nieco bardziej, niż zwykła Eau de Toilette.

nuty górne: mięta, mandarynka, cyprys

nuty środkowe:  czarny pieprz, cedr

nuty głębi: tonka, białe piżmo

twórca: Jacques Polge

rok wprowadzenia: 2012

moja klasyfikacja: bardziej zmysłowa, jakby wieczorowa wersja Allure Homme Sport; wypadkowa Allure Homme i Allure Homme Sport; nic nowego, ale mimo to całkiem przyjemnie;

ocena w skali 1-6: kompozycja: 4/ moc: 4/ trwałość: 4/ flakon: 4

*     *     *

Linia Allure Homme to przykład mainsteramowej męskiej perfumerii nastawionej na klienta owszem zasobnego, ale niezbyt wymagającego. Ten perfumowy pop w bardzo dobrym wykonaniu ma ogromną rzeszę wielbicieli, co widać w rankingach sprzedaży. Zresztą gdyby było inaczej, linia ta nie byłaby konsekwentnie rozbudowywana.

Na koniec pokuszę się o mały ranking jeśli chodzi o linię Allure Homme (póki co bez wersji Eau Cologne):

1. Allure Homme Edition Blanche

2. Allure Homme Sport Eau Extreme

3. Allure Homme Sport Eau de Toilette

4. Allure Homme Eau de Toilette

Chanel „Allure Homme Edition Blanche”

Allure Homme Edition Blanche (2008)

Mimo ogromnego sukcesu komercyjnego Allure Homme Sport (a może właśnie dlatego) Chanel postanowił rękoma Polge’a stworzyć kolejną wersję Allure Homme. Edition Blanche pojawiła się na półkach perfumerii cztery lata po Sport i dziewięć lat po pierwszym Allure i okazała się być atrakcyjną alternatywą dla obu poprzedników. W tej wersji  Jacques Polge położył większy nacisk na musującą i pikantną cytrusowo-zieloną świeżość. Powstał zapach praktycznie nie nawiązujący do poprzednich wersji, będący zupełnie osobnym olfaktorycznym bytem. Edition Blanche zaskakuje rześkością bergamotki i białego oraz różowego pieprzu. Obie przyprawy dominują akord serca, powodując, że zapach energetycznie drga i dodaje energii. Znikła mdląca nutka aldehydowa, zapach stracił na cieple, a zyskał na chłodzie. Baza drzewna, dość sucha w sposób naturalny wynika z pikantnego serca. Trwałość na standardowym poziomie 5-6 godzin przy „grzecznej” projekcji. Edition Blanche to wg mnie najlepszy przedstawiciel rodziny męskich Allure. Inny od pozostałych i miejmy nadzieję, że Chanel nie wpadnie na pomysł wycofania go ze swej oferty, bo jego akurat byłoby mi szkoda.

nuty górne: cytryna, bergamotka

nuty środkowe:  czarny pieprz, różowy pieprz, imbir

nuty głębi: tonka, wetiwer, wanilia, ambra, drewno sandałowe, cedr, skóra, białe piżmo

twórca: Jacques Polge

rok wprowadzenia: 2008

moja klasyfikacja: świeży i energizujący koktail cytrusów i pieprzu, idealny na upalne lato, na niezobowiązujące okazje;

ocena w skali 1-6: kompozycja: 4,5/ moc: 4/ trwałość: 4/ flakon: 4