Rochas Moustache – wąsacz wczoraj i dziś

Wczoraj Klasyczny Moustache pojawił się w 1948-1949 roku (źródła podają różnie) i był dziełem Edmonda Roudnitski, tego samego, który wcześniej dla domu Rochas stworzył m.in. słynne Femme (1944), a w kolejnych latach dał się poznać jako twórca klasyków Hermesa (Eau d'Hermes 1951) i przede wszystkim Diora (m.in. Diorissimo (1956), Diorella (1972), Diorama (1948), Eau Fraiche … Czytaj dalej Rochas Moustache – wąsacz wczoraj i dziś

Roja Parfums „Oligarch” – z wizytą u rosyjskiego krezusa

Tym razem Roja Dove zabiera nas do Moskwy. Od razu zaznaczę, że - delikatnie mówiąc - nie jest to mój wymarzony kierunek. Ale z czystej ciekawości przyjmuję zaproszenie... Roja Dove - w przeciwieństwie do mnie - wydaje się czuć się na wszelkich salonach jak ryba w wodzie. Przyzwyczajony do sztywnych brytyjskich etykiet, na pełnych przepychu … Czytaj dalej Roja Parfums „Oligarch” – z wizytą u rosyjskiego krezusa

10 lat Perfumowego Bloga czyli pachnący szmat czasu

Dokładnie 10 lat temu 12 lipca 2010 roku opublikowałem pierwszy wpis na tym blogu (recenzja Incense od Matthew Williamsona) i choć nie był to początek mojego pisania o perfumach (ok. półtora roku wcześniej uruchomiłem pierwszą wersje bloga na nieistniejącej już platformie blox.pl), to tak naprawdę dopiero tu na Perfumowym blogu rozwinąłem swoje "blogerskie skrzydła". Perfumowy … Czytaj dalej 10 lat Perfumowego Bloga czyli pachnący szmat czasu

Laboratorio Olfattivo „Vetyverso” – ku klasyce

Masters Collection. Tak nazywa się kolekcja aktualnie 4 perfum włoskiej marki Laborattorio Olfattivo. Ich twórcami są absolutni i niezaprzeczalni mistrzowie perfumeryjnego fachu: Lucien Ferrero, który skomponował drzewne Tantrico i Vetyverso oraz Jean-Claude Ellena odpowiedzialny za kwiatowe Baliflora i Tuberosis. Masters Collection I tak jak niezwykle ciekaw jestem wszystkich tych zapachów, tak nie mogło być inaczej … Czytaj dalej Laboratorio Olfattivo „Vetyverso” – ku klasyce

Frederic Malle EdP – klejnoty pustyni cz.2: Dawn

O ile opisywany niedawno przez mnie Promise, mimo swego orientalnego sznytu i potężnej mocy, przeszedł dość gładko mój prywatny test noszalności (a nawet zdobył moje uznanie), a moją tolerancję zapachową zbudowaną na przestrzeni lat obcowania z niszą perfumową można śmiało określić jako więcej niż dużą, to jednak z Dawn już tak dobrze nie poszło. Carlos … Czytaj dalej Frederic Malle EdP – klejnoty pustyni cz.2: Dawn