Frederic Malle Editions de Parfums: Musc Ravageur by Maurice Roucel

Wieść niesie, że już niedługo jedna z najbardziej prestiżowych i ekskluzywnych marek perfumeryjnych Editions de Parfums Frederica Malle będzie dostępna w jednej z warszawskich perfumerii. Ogromnie mnie to cieszy, bowiem to kolekcja doprawdy niezwykła. Kilka należących do niej pachnideł, które miałem przyjemność już poznać, zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Legendarnego już French Lovera opisałem na swoim poprzednim blogu perfumum.blox.pl. Dziś kilka zdań o Musc Ravageur autorstwa Maurice’a Roucela.

Maurice Roucel to bezsprzecznie jeden z najwybitniejszych perfumiarzy naszych czasów. Przedstawiciel perfumiarskiej ekstraklasy. Ma na swym koncie ponad 100 kompozycji, wśród nich wiele niezapomnianych, jak choćby damskie Envy Gucciego, 24, Faubourg Hermesa, czy pierwszy Lalique Pour Homme (Lion), a z nowszych choćby całkiem udany Hypnose Homme Lancome. Jak dotąd Roucel uzupełnił zapachową bibliotekę Fredrica Malle o dwie kompozycje: Dans Tes Bras i właśnie Musc Ravageur, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy ni mniej ni więcej tylko „Piżmowy Niszczyciel” (!).

Sugestywna nazwa może nieco onieśmielać. Wbrew niej jednak perfumy Roucela okazują się być eleganckim i bardzo noszalnym orientalnym przyprawowcem, w którym tytułowe piżmo – choć wyraźnie obecne – to jednak nie dominuje, a jedynie pięknie uzupełnia dzieło.
Otwarcie tej kompozycji budzi respekt. Cynamonowo-goździkowa mieszanka (z akcentem na cynamon), ułagodzona jest rzekomymi cytrusami, z których ja wyczuwam tu jedynie mandarynkę (co nie znaczy, że innych cytrusów tu nie ma). Ale nie o cytrusy tu przecież chodzi. Po chwili madarynka odpuszcza, zaś na pierwszy plan wychodzi mix goździków i cynamonu. Robi się dość kulinarnie i smakowicie. Z czasem zapach traci na przyprawowości i zmierza w kierunku tytułowego piżma, jednak zanużonego w słodkiej, ale nie ulepkowej wanilii. Na tym etapie gdzieś w oddali majaczy waniliowo-drzewny Guaiac M. Micallef. Pozostałe składniki bazy wspaniale podbudowują ostatni mocno już piżmowy akord. Trzeba jednak nadmienić, że rozwój tego pachnidła na skórze jest bardzo ograniczony i w zasadzie odbywa się na linii: słodkie cytrusy/przyprawy/piżmo – wanilia/piżmo – piżmo.

Nie będę ukrywał, że Musc Ravageur to pachnidło nad wyraz seksowne w swej słodkawo-przyprawowo-piżmowej cielesności. Nie ma tu tej zadziornej, intensywnej zwierzęcości, jaką znam z innego dzieła z piżmem w tytule Musc Koublai Khan Serge’a Lutensa, gdzie cywetowa nuta zdaje się przygniatać całość swym wydzielinowym, zwierzęcym charakterem. Tu za to Roucel proponuje nam bardziej uładzoną, łagodną, nieco kulinarną, hedonistyczno-sybarycką olfaktoryczną przyjemność. Śmiało może ją sobie zafundować zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Musc Ravageur przystoi obu płciom i na obie może działać w sposób oczekiwany – czyli uwodzący. Ma też jedną niezwykle ważną cechę, którą szczycić się mogą jedynie perfumy wyjątkowe i charakterystyczne. Gdy się ich spróbuje raz czy drugi, to użyte po dłuższej przerwie w mgnieniu oka przywołują okoliczności ich pierwszego użycia. Głęboko wnikają w olfaktoryczną pamięć i pozostają tam na zawsze. Czy wspomniałem już, że Musc Ravageur to fantastyczne pachnidło? Cudownie ciepłe, pełne, głębokie i hipnotyzujące? Nie?

Niszczyciel jest baaaardzo trwały (ponad 10 godzin).  Jest bardzo ukierunkowany i konsekwentny, a także jednoznaczny. Nie rozprasza się, nie jest chaotyczny. Trzyma się raczej blisko skóry, wtapia się w nią i ujednolica z nią. Nie powala mocą, ale ma jej dość, by cieszyć nos nosiciela przez kilka godzin. Ma tę niesłychaną i rzadką tendencję do „scalania się” z noszącym, do stawania się jego zapachem indywidualnym. Lubię w nim to.

Nuty górne: lawenda, bergamotka, mandarynka

Nuty środkowe: cynamon, goździk

Nuty dolne: drewno sandałowe, bób tonka, wanilia, piżmo, ambra, drewno gwajakowe, cedr

twórca: Maurice Roucel

rok wprowadzenia: 2000

moja klasyfikacja: wyrafinowane choć w sumie proste, doskonałe perfumy wieczorowe, na jesień i zimę, otulające i ciepłe, zmysłowe i uwodzicielskie,

w skali 1-6: kompozycja: 5/ moc: 4/ trwałość: 5/ flakon: 5

Reklamy

11 uwag do wpisu “Frederic Malle Editions de Parfums: Musc Ravageur by Maurice Roucel

  1. No, bez przesady proszę!Dostępność zapachów można bez problemu sprawdzić odwiedzając całe mnóstwo internetowych perfumerii.Blog Fqjciora, jak dla mnie, jest bliski ideału i niech taki pozostanie.Obserwuję go od ponad roku (wliczając w to, oczywiście, poprzednią wersję, czyli „Per Fumum dla mężczyzn” ) i w zasadzie traktuję jak wyrocznię.Zdarzyło mi się kupowanie perfum w „ciemno” jedynie na podstawie recenzji Autora blogu.Jeszcze się nie zawiodłem.Serdecznie pozdrawiam!

    1. Dziękuję i również pozdrawiam! Cieszę się, że moje recenzje pomagają komuś znaleźć perfumy, z których jest zadowolony. Nie jest natomiast moim celem wskazywanie konkretnych źródeł, w których można perfumy nabyć.

      1. Ja również od pewnego czasu wybierając perfumy kieruję się nosem autora tego bloga. Uwielbiam czytać jego recenzje. Pozdrawiam przy okazji i czekam na kolejne wpisy.

  2. RS ale mimo wszystko zawsze wole przetestować zanim cos zakupie, nie stosuje zakupow w ciemno wiele razy odsprzedawalem cos, a nie chce kogos potem namawiac do zakupu bo nie wiem co mam z tym zrobic, chodzilo mi o takie zapachy jak w temacie
    – nie mowie o masowkach typu dior, itp gdzie sa dostepne na kazdym kroku.

  3. Oczywiście, że fajnie jest przetestować perfumy przed zakupem, ale właśnie na tym polega magia perfum i…tego blogu, że skłania do ryzyka zakupów w „ciemno”.A dostępność próbek?Z obu blogów Fqjciora można wywnioskować, w jaki sposób Autor zdobywa próbki.Nie ma w tym żadnej filozofii.Weźmy na przykład opisywanego tu Musc Ravageur.Właśnie w tej chwili wrzucam hasło w Allegro.O!Proszę!Są dwie pozycje.Próbka i tzw.”odlewka”.Na jedną znalazł się nawet nabywca.Nazwa Kupującego: „f…r”.Allegro ukrywa nazwy przed niezalogowanymi użytkownikami.Kto wie?Może to nawet nasz Autor?Żartuję oczywiście!Na „Wizażu” np. istnieje nieformalna grupa, która dokonuje wspólnie zakupu flakonu wybranych perfum i rozdziela je na mniejsze porcje.Ostatnio rozlewali opisywanego tu Zirh Ikona.Aż kusi, żeby do nich dołączyć.No, chyba że następne zakupy w „ciemno”.Pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów blogu Fqjciora i oczywiście samego Autora również.

  4. Od kilku lat jestem wierny French Lover i Vetiver Extraordinary, nigdy nie testowałem MR .Opinie o o cynamonowych ciasteczkach,gożdzikach i waniliach skutecznie powstrzymywały moją ciekawość.Ale tak się złożylo,że miałem ostatnio faze na ambre i intensywnie szukałem piżma.
    Przypadkiem dostałem sampler MR do zakupów w G .
    I co?MR rozwalił mi system.Po prostu fenomenalna kompozycja,ambra marzen poza tym pieknie wywarzone piżmo dalekie od laboratoryjnych freaków ale również nie za bardzo pojechane animalnie.Idealna harmonia.Kompozycja absolutne dzieło sztuki(!)Już wiem jaki cynamon będe wąchał na świeta;-)Polecam MR

  5. Poczytalam wstarzajace recenzje, zakupilam probke…Uwazam ze porownania do zapachu psa po deszczu, majtek badz spermy, sa dowodem iz kogos poniosla wyobraznia..
    Zapach nie zaszokowal mnie , jest cieplutki, cichutki, intensywny i zaskakujacy…
    Czuje sie w nich sexy…ambra dominuje , cynamon ledwo sie „tli”…
    Niepokojace 🙂 Zaskakujace 🙂 Wg mnie nie sa zbtnio „kontrowersyjne”…jak np Womanity Muglera ktore wyraznie pachna kiszonym ogorkiem:) Pozdrowienia dla autora bloga !

    1. Dziękuję i także pozdrawiam! A Musc Ravageur to jeden z najbardziej zmysłowych zapachów, jaki znam. Zero kontrowersji, aczkolwiek trzeba przyznać, że woń jest bardzo oryginalna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s