Andy Tauer – artysta perfumiarz

„Perfumy są zapachowym obrazem widzianym w lustrze wspomnień”.

Andy Tauer

Andy Tauer to szwajcarski artysta perfumiarz, którego darzę szczególnym szacunkiem, a jego prace wręcz uwielbieniem. Bez obawy używam tu słowa „artysta”, bowiem jest on jednym z niewielu twórców perfum, postrzegających tę dziedzinę jako prawdziwą sztukę i tak ją realizujących. Od niedawna współtworzy on interesujący serwis PERFUMism promujący perfumerię jako dziedzinę sztuki.

Ten przesympatyczny Szwajcar rozpoczął swą perfumiarską przygodę kilka lat temu.  Zaczął także pisać bezprecedensowy blog poświęcony temu zajęciu. Jego debiut – piękne damskie, jaśminowe Le Maroc Pour Elle, udowodnił, że Andy ma niewątpliwy talent. Tauer jest w wykształcenia chemikiem. Zaczynając jako perfumiarz wciąż pracował na etacie informatyka. Jego mentorką i nauczycielką zapachowej sztuki była Vero Kern – perfumiarka tworząca, podobnie jak Andy – w Zurychu. Zapachowa oferta Tauera zaczęła się rozwijać. Przepiękne przyprawowo-czystkowe L’Air Du Desert Marrocain, skórzano-cedrowe Lonestar Memories, lawendowe Reverie Au Jardin, drzewno-kadzidlane Incense Extreme, kadzidlano-różane Incense Rose, cudne zielono-drzewne Vetiver Dance, wreszcie nadzwyczajnie piękne Une Rose Chypree z różą w roli głównej, powoli zdobywały coraz większe uznanie. Najpierw wśród klienteli sklepu w Zurychu, prowadzonego przez znajomego Tauera, później – dzięki uruchomieniu sprzedaży internetowej – w wielu krajach Europy. W zeszłym roku nastąpił przełom. Tauer porzucił dotychczasową pracę na etacie po to, by całkowicie skoncentrować się na rozwijaniu swej działalności perfumiarskiej. Odświeżył swój brand, zmienił flakon, sposób pakowania, unowocześnił design swojego sklepu internetowego oraz bloga. Prezentuje się na perfumeryjnych targach (zeszłoroczne Exsence w Mediolanie, już za chwilę tegoroczne Piti Fragranze we Florencji). Bywa poza granicami Szwajcarii z prezentacjami swych zapachowych arcydzieł w sklepach, które je sprzedają.

Co wyróżnia Tauera spośród innych niszowych twórców? Andy to domorosły perfumiarz. D.I.Y. jak mówią Amerykanie. Własnoręcznie przeprowadza cały niemal cały proces tworzenia: od opracowania receptury, przez zakup składników, ich mieszanie, dojrzewanie, wreszcie rozlewanie do flakonów, które do niedawna nawet samodzielnie etykietował. Ostatnimi czasy przyznaje, że pewne kwestie zaczął zlecać, bo sam zwyczajnie nie wyrabia... Sprzedaż rośnie, a o Tauerze coraz więcej "słychać i widać". To nie tylko dowód jego talentu i przedsiębiorczości, ale i potęgi Internetu. No właśnie. Mimo przeładowania obowiązkami Andy ma jednak dość czasu, by regularnie aktualizować swój blog. Bo ten blog to klucz do jego sukcesu.

Tauer to perfumowe przedsięwzięcie interaktywne. Blog to miejsce, w którym artysta dzieli się z wiernymi czytelnikami (których wciąż przybywa) rozmaitymi informacjami dot. stricte tego co robi, a także spraw z tym mniej lub bardziej związanych. Czytelnicy czasem mają wpływ na pewne decyzje Tauera, gdyż on sam ich o to pyta (np. nazwa jednej z jego ostatnich kompozycji, opartej na nucie konwalii Carillion Pour Un Ange to pomysł jednego ze stałych komentatorów bloga). Poza tym regularnie organizuje on na blogu losowania darmowych próbek lub nawet całych flakonów swoich perfum (!). Dzieli się z  zainteresowanymi internautami swoją perfumiarską pasją i pozwala śledzić jego prace niejako „od kuchni” (nieprzypadkowo użyłem tego określenia, bowiem Tauer pracuje nad swymi perfumami właśnie w kuchni swego domu!). Pamiętam swój pierwszy kontakt z perfumami Tauera jako moment absolutnie przełomowy. Nic nie pachnie tak, jak jego kompozycje. Najnowsze, dostępne już w sprzedaży, perfumy Tauera to Carillon Pour Un Ange oraz Orange Star. O ile pierwszy – piękna kwiatowo-orientalna wariacja na temat konwalii, ma typowo kobiecy charakter o tyle Orange Star oceniłbym jako uniseks. W roli głównej tytułowy kwiat pomarańczy, jednak jakże inaczej zinterpretowany niż zazwyczaj. Uzbrojony w charakterystyczną tauerowską nutkę, którą niektórzy zwą „tauerade” przez analogię do „guerlinade”. Rzeczywiście jego zapachy mają wspólny mianownik, swoisty tauerowski podpis. Indywidualnym stylem. Poza wszystkim, choć to przecież bardzo ważne, jest on przesympatycznym człowiekiem, intelektualistą, nastawionym na indywidualny kontakt z klientem. Moje ostatnie doświadczenie tylko to potwierdza. Zamówiłem mianowicie komplet próbek. Miałem jednak kłopot ze sfinalizowaniem transakcji. Na stronie sklepu Tauera pojawiał się błąd. Po trzecim nieudanym podejściu napisałem do niego emaila. Andy odpisał że sprawdzi to wraz ze swoim informatykiem. Sprawdził i odpisał, że system nie przyjmuje polskich znaków, które się znalazły w adresie (w nazwie miasta – o czym po prostu nie pomyślałem). Poprosił, bym spróbował jeszcze raz. W zamian obiecał dorzucić dwie gratisowe próbki swoich najnowszych zapachów, które nie są jeszcze dostępne w sprzedaży, a które swą premierę będą miały we wrześniu we Florencji na Piti Fragranze: Une Rose Vermeille oraz Eau D’Epices. Paczuszka dotarła po tygodniu. W środku znalazłem oczywiście wszystkie zamówione próbki plus extrasy, a także własnoręcznie napisany krótki liścik i pozdrowienia od samego Tauera. Ujmujące, prawda?

Co takiego przyrządził Andy jako pachnidła premierowe?

Une Rose Vermeille to kolejna interpretacja róży, ulubionego kwiatu twórcy. Inna od Une Rose Chypree, bez klasycznego szyprowego tła. Równie jednak piękna, będzie cudownym uzupełnieniem nietuzinkowej kobiety. Bo to perfumy ewidentnie dla pań. Ze wszystkich trzech różanych tytułów zmiksowanych przez zdolnego Szwajcara, tylko Incense Rose może znaleźć się z powodzeniem na męskiej skórze i dodam, że mości się na niej wspaniale i na dłuuuugie godziny.

Drugą premierą będzie Eau D’Epices. To taka tauerowska „oda do przypraw”. Autor dość szczegółowo wyjaśnia na swoim blogu konstrukcję tego pachnidła, zdradzając w ten sposób część tajników swojej wiedzy. Te przebogate, orientalno-przyprawowe perfumy zbudowane są wokół czterech głównych „osi”: przypraw, kwiatów, drzew (a raczej nut drewnianych) i kadzidła. Mamy tutaj w jednym „narożniku” goździki, korę cynamonową, kolendrę i kardamon z dodatkiem mandarynki. W drugim: absolut kwiatu pomarańczy, absolut jaśminu i trawę cytrynową. W trzecim zaś wetiwer, kumarynę i ambrę. Wreszcie w czwartym narożniku kadzidło Bosswellia Carterii. Część składników to naturalne olejki, absoluty i rezinoidy. Tauer podkolorował je i podbił molekułami syntetycznymi: m.in. methylpamplemousse (grejpfrut), ionones (fiołek), irisone (irys), lilial (konwalia). Jak widać perfumiarz przedstawia konstrukcję perfum zupełnie inaczej niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni: trzy akordy, głowa, serce i baza itd. W istocie perfumy są substancją daleko bardziej skomplikowaną, a ich projekcja to przecudna gra rozmaitych składników. Zarówno naturalnych, których Tauer używa średnio ok 50%, jak i syntetycznych. Dopiero współdziałanie obu grup składników może zaowocować pięknymi perfumami. Wysokiej jakości składniki naturalne – absoluty,  olejki, rezinoidy – dają zapachowi bogactwo i naturalny urok. Jednak bez udziału (często równie drogich) syntetycznych molekuł nie byłoby nam dane cieszyć siebie i innych danym zapachem przez długie godziny, zachwycając się jego przemianami od nut otwarcia do akordu zamknięcia. W tym tkwi sedno. Trzeba „tylko” wiedzieć,  które składniki i w jakich proporcjach zastosować. Andy to wie… Przykład? Proszę bardzo.

W Eau D’Epices zastosował on m.in. syntetyczną ambrę w postaci molekuły AMBROXAN. Kilogram tego specyfiku kosztuje 1300$. Tak – tysiąc trzysta dolarów. Ta molekuła ma dość złożoną woń ambrowo-drzewno-kwiatowo-tabakową. Jest jednak doskonałym utrwalaczem kwiatów, które z natury rzeczy są średnio trwałe. Co więcej – nie tłamsi ona kwiatowej woni i doskonale łączy ją z kadzidłem w bazie tej kompozycji. Na tym jednak Andy nie spoczął. Dodał on jeszcze głębi AMBROXANowi uzupełniając go molekułą zwaną AMBREINE. To tylko maleńki przykład na to, jak skomplikowanym i precyzyjnym przedsięwzięciem jest komponowanie perfum.

Tauer nie kategoryzuje swych zapachów wg płci, jednak – jako że znam je wszystkie – panom z czystym sumieniem polecić mogę większość jego oferty: L’Air Du Desert Marrocain, Reverie Au Jardin, Incense Extreme, Vetiver Dance, Orange Star, Eau D’Epices i ewentualnie Incense Rose, w którym w największym uproszczeniu bułgarska róża z Une Rose Chypree połączona została z kadzidłem Boswellia Serrata znanym z Incense Extreme. Gwarantowane są niezwykłe doświadczenia, bo pachnidła Tauera to prawdziwe zapachowe dzieła sztuki.

PS. Wpis ten dedykuję Stojaqowi, który jak mało kto potrafi docenić prawdziwe piękno.

9 uwag do wpisu “Andy Tauer – artysta perfumiarz

  1. O tak, Tauer to niezwykła osobowość. Opowieści o tym, jak to sam mieszał zapachy w kuchni na stole działają na wyobraźnię (choć nie wiem, ile w nich prawdy).
    Twój wpis przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. Lubię ludzi z pasją. W tym przypadku dotyczy to zarówno przedmiotu, jak i podmiotu. 🙂

    1. Dzięki Sabbath za dobre słowo 🙂 Ta historia o kuchni jest jak najbardziej prawdziwa. Do dziś cała produkcja odbywa się w domu Tauera, a jego najbliższą pomocą jest tzw. „czynnik W”, czyli żona, jak sądzę…

  2. Dzięki za bardzo miłe słowa !!!
    Andy Tauer to przykład, że pewnie w każdym z nas drzemie „artysta”. W jednym trochę więcej, w innym dużo mniej. Szczęśliwi, którzy mogli to odkryć; nieszczęśliwi, którzy o tym nigdy się nie dowiedzą. Głupi, którzy wiedzieli i to zmarnowali.
    Już nie moge się doczekać spotkania z dziełami Tauera…

  3. Witaj fqcior:)
    Faktycznie Andy Tauer to człowiek niezwykły, pod tą niepozorną powłoką kryje się człowiek z wielką pasją, a jednocześnie niezwykle skromny i życzliwy. Mam wrażenie że jego perfumy mają duszę.Mam tylko 3 znam 4 i wielką ochotę na poznanie całej reszty.

    1. Cześć. Kurcze Sabbath! Temat rzeka! Moja największa życiowa pasja – muzyka, na której temat pewnie mógłbym prowadzić równolegly blog 🙂 Pomyślę i coś skrobnę….

      1. Kolejny dowód, w osobie fqjciora,
        że muzyka i zapachy mają wspólny mianownik.

      2. Inny dowód — nazewnictwo.
        Słowa: akord, nuty, kompozycja pojawiają się
        w muzyce, jak rówież w opisach perfum.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s