Mój muzyczny TOP 10

Z dużą przyjemnością ale i sporym trudem (wybór!) spełniam prośbę Sabbath z Sabbath of Senses. Wpis powstawał stopniowo w ciągu 3 dni, bo miałem spore trudności z wyborem. Wymaga jednak krótkiego wstępu.

Muzyka to moja absolutnie największa życiowa pasja.  Towarzyszy mi od najmłodszych lat i nie potrafię wyobrazić sobie mojej egzystencji bez niej. To również dla mnie temat-rzeka. Strasznie trudno coś wybrać, szczególnie że nigdy nie byłem zwolennikiem rankingów w sztuce. Jako że sam jestem instrumentalistą (gitara), słucham muzyki w specyficzny sposób, przywiązując uwagę głównie do dźwięków (nie tylko gitarowych rzecz jasna), zdecydowanie mniej do tekstów. Stąd w mojej kolekcji bardzo dużo płyt instrumentalnych, sporo współczesnego jazzu, fusion, world music. Jednak jest ze mnie przede wszystkim „zwierzę rockowe”.

Właśnie ze względu na gatunek muzyki, jaki preferuję, czyli szeroko pojęty rock ze szczególnym uwzględnieniem tzw. prog-rocka/ art-rocka nie podejmę się wyszczególnienia dziesięciu ulubionych „piosenek”, czy też „utworów” muzycznych. W prog-rocku formą przewodnią nie jest bowiem piosenka, ani nawet utwór, lecz album. Płyta – jak kto woli. Dlatego poniżej mój płytowy TOP 10. Części z tych płyt już od dawna nie słucham, choć w przeszłości „zarzynałem” je wręcz i znam je na pamięć. Zawsze pozostaną dla mnie szczególnie ważne, jeśli nie najważniejsze.

To lecimy – w kolejności losowej:

Dire Straits – „Love Over Gold” – to ich najambitniejszy album, na którym wspięli się na szczyty swego artyzmu; wspaniałe rozbudowane kompozycje pełne wysmakowanych partii solowych Knopflera; dużo gitary akustycznej jak na Dire Straits; swego czasu kaseta nie opuszczał mojego magnetofonu (tak, tak!);Dream Theater „Scenes From A Memory” – progmetalowy album wszech czasów progmetalowej kapeli wszech czasów; pięciu nowojorczyków, którzy stosownie do nazwy realizują swoje wielkie i wspaniałe marzenie muzyczne od ponad 20 lat, przy okazji realizując marzenia moje i setek tysięcy fanów na całym świecie; moi absolutni idole muzyczni już od jakichś 13 lat; muzyka bez granic, wyobraźnia, ultra-wirtuozeria, połamane metra, piękne melodie, ostre, zakręcone riffy. Także wspólni idole. DT królują u mnie i nie wiem, czy ktoś będzie w stanie ich jeszcze zdetronizować. Kocham ten zespół i wszystko, co robią.

Genesis – „Wind and Wuthering” – drugi album grupy po odejściu Petera Gabriela, na którym to udowodnili, że bez niego też potrafią – nieco inaczej, a nawet lepiej. Piękne muzyczne pejzaże, cudne liryczne melodie, wirtuozerskie instrumentalne wstawki, maestria wykonania i jedyny w swoim rodzaju klimat, także dzięki oryginalnemu głosowi Phila Collinsa.

Pink Floyd – „Wish You Were Here” – mój ulubiony album brytyjskiej legendy ambitnego rocka; nieprawdopodobny klimat, długie, rozwijające się kompozycje, jedyne w swoim rodzaju klawisze Richarda Wrighta i jedyna w swoim rodzaju gitara Davida Gilmoura; brzmienia i pomysły wyprzedzające czas, w którym powstały; Pink Floyd to moja największa fascynacja muzyczna, którą przeżyłem w pięknych licealnych czasach.

King Crimson – bardzo trudno tu wyróżnić jedną płytę, więc padło na „Red” głównie za genialne arcydzieło na nim zawarte – „Starless”; King Crimson – awangarda rocka, dowodzony przez wizjonera Roberta Frippa zespół-projekt, który od samego początku swego istnienia wyprzedza całą rockową scenę muzyczną o kilka dekad;

Pain Of Salvation – „The Perfect Element Part I” –  dzieło geniuszu Daniela Gildenlowa i jego przyjaciół z tej szwedzkiej kapeli art metalowej. Dość eklektyczna muzyka z przewagą brzmień ciężkich w nowoczesnym stylu, piękne melodie, trochę instrumentalnego szaleństwa i najdoskonalsze rockowe męskie gardło młodego pokolenia w osobie lidera Daniela Gildenlowa. Bomba.

Spock’s Beard – „Snow” – ostatni album amerykanów z liderem Nealem Morsem w składzie. Podwójny concept album z tekstami o uniwersalnej treści, wypełniony art-rockiem najwyższej próby. To co lubię, czyli: niebanalne melodie, instrumentalne wstawki, zmiany klimatów, świetnie harmonie wokalne; „Wind at my back” to najpiękniejsza pieśń uwielbieniowa, jaką słyszałem.

Yes – „Going for the One” – płyta brytyjskiej legendy art-rocka z ich absolutnym opus magnum w postaci „Awaken’ – artrockowej suity wszechczasów; tego co dzieje się w tym utworze nie da się opisać – tego trzeba posłuchać. Jon Andreson i spółka w najlepszym składzie i w najwyższej formie.

Camel – „Stationary Traveller” – piękny concept album o miłości podzielonej murem berlińskim. Camel już nie progresywny, ale za to nieprawdopodobnie piękny. Klimat lat 80-tych, melancholijne melodie, łkająca gitara Andrew Latimera, cudowne „Fingertips” z saksofonowym solem Mela Collinsa, najpiękniejszy na świecie utwór pożegnalny „Long Goodbyes” i przecudnej urody instrumentalny utwór tytułowy z najpiękniejszą solówką gitarową, jaka wyszła kiedykolwiek spod palców Mistrza Latimera. Muzyka dla wrażliwców.

Marillion – „Misplaced Childhood” – lat temu niemal 20 ta płyta uzdrowiła moją wówczas bardzo chorą duszę. Nigdy tego nie zapomnę i choć dziś nie słucham już „Kayleigh” czy „Lavender”, dzieło Marillion wciąż wiele dla mnie znaczy. Mam do niej duży sentyment. Obiektywnie to jedna z najlepszych płyt zespołu, przez wielu uważana nawet za ich największe dokonanie.

Ta dziesiątka oczywiście nie zamyka tematu. Nie „załapało się” bardzo wiele albumów, które odegrały ważną rolę w mojej muzycznej przygodzie, albo których po prostu bardzo lubię posłuchać. Tak czy inaczej jakiś pogląd na temat jest.

Obecnie słucham: Karmakanic – „Who’s the boss in the factory?”, Freak Kitchen – „Move”, Neal Morse – „?” , Spock’s Beard – „X”, Brett Garsed, Toto, Steve Lukather, Steely Dan, Scott Henderson & Tribal Tech i wiele, wiele innych.

Reklamy

8 thoughts on “Mój muzyczny TOP 10

  1. Witam!
    Starałem się znaleźć jakiś e-mail do pana czy cokolwiek, lecz nie znalazłem. Mianowicie, na perfumum.blox.pl w jednej z zakładek o tematyce dotyczącej zapachu A&F Fierce, znalazłem wzmiankę o perfumie o nazwie „S-ex”. Czytając komentarze i opisy na stronach U.S. wprost się nią zachwyciłem ;D fakt że od dzieciństwa intrygują mnie perfumy nie pozwoli mi przestać szukać tego zapachu w Polsce. Kończąc mam nadzieję że uzyskam jakąś odpowiedź na ten komentarz ze szczegółową wzmianką co do tego zapachu, gdyż jak do tej pory nie mogę znaleźć nigdzie tego zapachu ażeby go kupić :/

    Swoją drogą forum którego szukałem od zawsze ! : ) Pozdrawiam !

  2. Kurczę, jak mi znów zje komentarz, to mnie piorun strzeli.
    Byłam tu już ze trzy razy.

    Dire Straits to jedna z kapel, które wspięły się na wyżyny łącząc rocka ze Sztuką. Brothers in Arms mam na analogu jeszcze…
    Dream Theater znam za słabo, nadrobię.
    Camal mam nawet w swoich zbiorach płytowych.
    Łączy nas tez King Crimson i oczywiście Floydzi – ale to po moim top ten widać.
    W ogóle sporo nas łączy. Także muzycznie. I pasja… Ale otym tez pisałam. 🙂

    Dziękuję. 🙂

    1. Sabbath – gorąco polecam Ci także Pain Of Salvation. Konkretnie płyty: „The Perfect Element Part I”, „Remedy Lane” oraz nieprawdopodobnie ambitny concept album „BE”. Ta szwedzka kapela to jedno z najoryginalniejszych zjawisk na muzycznej mapie Europy. Niestety ostatnie zmiany składu połączyły się z dość rewolucyjnymi zmianami stylistyki i to, co zespól gra na swej ostatniej płycie, to już zupełnie inna bajka…
      W ogóle muza to podstawa! Pozdrawiam. 🙂

  3. Dawno, dawno u Pana nie byłem, więc nadrabiam zaległosci przegladając wpisy z ostatnich miesięcy. I nagle taka niespodzianka – „moja” muzyka, znana mi w przytłaczającej większosci 🙂
    Tak więc pozostając w temacie polecę jazzowe wariacje na temat muzyki King Crimson, w których się zasłuchuję ostatnimi czasy – Crimson Jazz Trio.
    Pozdrawiam,
    Rafał

    Aha, i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić DT bez Portnoya. Zupełnie.

    1. Witam bratnią duszę muzyczną 🙂 Crimson Jazz Trio także lubię – obie płyty. Co do DT bez Portnoya – zgadzam się. To wszystko jest tyleż niewyobrażlane, co dziwne….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s