James Heeley „Phoenicia” – oud Fenicjan

Kilka lat temu bardzo entuzjastycznie oceniłem Agarwoud Jamesa Heeleya. Dziś podpisałbym się pod moją opinią obiema rękami. Zamiast tego wolę jednak obiema rękami napisać kilka zdań o innym zapachu tej marki, który również zawiera słynny i ulubiony przez mnie oud z Laosu, i który zasługuje na nie mniejszy zachwyt. Phoenicia to pachnidło z 2015 roku umieszczone … Czytaj dalej James Heeley „Phoenicia” – oud Fenicjan

Heeley Perfumes (4) – precyzja, równowaga, subtelność

Na zakończenie cyklu recenzji poświęconych perfumom Jamesa Heeleya zostawiłem to, co wg mnie najlepsze. Trio Extrait de Parfum ujrzało światło dzienne w 2011 roku jako bardziej ekskluzywna część oferty Heeley Perfumes. Trzy kompozycje o wyższym niż standardowe stężeniu pachnących ingrediencji, zamknięte w mniejszych, bo 50-cio mililitrowych flakonach w dominującej czerni. Wedle deklaracji jaką znajdujemy na stronie … Czytaj dalej Heeley Perfumes (4) – precyzja, równowaga, subtelność

Heeley Perfumes (3) – precyzja, równowaga, subtelność

Verveine d'Eugene Verveine d'Eugene to kolejny niezbity dowód na to, że James Heeley jest arcymistrzem perfum świeżych i naturalnie pachnących. To studium cytrusowo-zielonej woni werbeny zachwyca rześkością, transparentną soczystością, wyraźnym zapachowym ogonem i długotrwałą naturą. To także chyba jedyne pachnidło w ofercie Heeleya, które zachowuje się niemal linearnie, praktycznie nie zmieniając się w czasie, a jedynie … Czytaj dalej Heeley Perfumes (3) – precyzja, równowaga, subtelność

Heeley Perfumes (2) – precyzja, równowaga, subtelność

Ophelia Te zainspirowane szekspirowską bohaterką perfumy są jedynymi tak ewidentnie kobiecymi w głównej linii marki Heeley, co uważam za dość zaskakujące (faktem jest, że 99% jego zapachów to uniseksy). Niemniej Ophelia to pod względem tematyki bardzo typowy zapach biało-kwiatowy, w którym absolutnie niezbędne w tego typu bukiecie nuty jaśminu, ylang ylang i tuberozy (znajdujące się w jego … Czytaj dalej Heeley Perfumes (2) – precyzja, równowaga, subtelność

Heeley Perfumes (1) – precyzja, równowaga, subtelność

Pachnidła Jamesa Heeley'a powinny były zagościć na moim blogu już dawno temu. Właściwie to trzy z nich udało mi się już przedstawić przy różnych okazjach (Sel Marin, Hippie Rose, Iris de Nuit), ale mimo to od dłuższego już czasu odczuwałem swoisty dyskomfort spowodowany faktem, iż nie zabrałem się na serio za przegląd pozostałych zapachów tej ze … Czytaj dalej Heeley Perfumes (1) – precyzja, równowaga, subtelność

Powiew letniej bryzy czyli: Lorenzo Villoresi „Aura Maris” i James Heeley „Sel Marin”

Woń oceanu, powietrza niosącego drobinki słonej morskiej wody, zapach nagrzanej słońcem ludzkiej skóry, rozgrzanych skał, kamieni, alg i wodorostów. Dodatkowo - gdy myślimy o szczególnie atrakcyjnym krajobrazie śródziemnomorskim - woń morskiego powietrza uzupełniają zapachy dochodzące z ulokowanych nieopodal wybrzeża ogrodów i sadów, w których rosną drzewa cytrusowe - cytryny, limetki, pomarańcze, grejpfruty, bergamotki, cytrony itd, … Czytaj dalej Powiew letniej bryzy czyli: Lorenzo Villoresi „Aura Maris” i James Heeley „Sel Marin”

Róża, męska rzecz…? (1)

Nikomu chyba nie trzeba przedstawiać królowej kwiatów. O róży jako składniku perfum napisano już chyba wszystko. Używana w tradycyjnych kompozycjach kwiatowych zarówno w formie olejku jak i absolutu, zwykle zresztą tworząca kwiatowy bukiet wraz z jaśminem, czasem geranium i kilkoma innymi nutami kwiatowymi, od czasu do czasu także występująca solo w niekwiatowym otoczeniu piżm, kadzideł i żywic, … Czytaj dalej Róża, męska rzecz…? (1)