Mathilde Laurent przyznaje, że jest zwolenniczką krótkich formuł zapachowych, i że jej praca kompozycyjna zwykle polega na wybraniu trzech wyrazistych składników i stworzeniu pomiędzy nimi harmonii przy pomocy innych ingrediencji, a także ich wzajemnych proporcji. "Często powtarzam, że w perfumerii mniej znaczy więcej. Jest niezwykle łatwo dodawać kolejne składniki, ponieważ na końcu i tak będziesz miał rodzaj … Czytaj dalej Cartier „Declaration d’Un Soir Intense”, „Pasha Edition Noire”, „Eau de Cartier Essence de Bois”
Cartier
Letnie orzeźwienie (1) – Cartier „Declaration L’Eau”
Declaration L'Eau to nie pierwsza już próba nadania przyprawowo-drzewnemu klasykowi Jean-Claude'a Elleny bardziej rześkiego, letniego, kolońskiego oblicza. W 2010 roku marka zaprezentowała bowiem wersję Cologne. O ile jednak tamta zdominowana była przez słodko-cytrusową mieszankę cytryny, imbiru oraz kardamonu i pachniała - jak na zapach koloński - w dość kompleksowy sposób, o tyle w L'Eau perfumiarka Mathilde Laurent postawiła na … Czytaj dalej Letnie orzeźwienie (1) – Cartier „Declaration L’Eau”
Róża, męska rzecz…? (2)
Etat Libre d'Orange - Rossy de Palma: Eau de Protection - różany tatuaż Etienne de Swardt - twórca i właściciel Etat Libre d'Orange (szerzej o tej marce i jej niezwykłych zapachach będę z pewnością pisał na blogu za jakiś czas) - pokusił się o stworzenie czegoś, co w tzw. światku niszowych perfum jest praktycznie niespotykane, zaś w tzw. mainstreamie wręcz nadużywane. Celebrity … Czytaj dalej Róża, męska rzecz…? (2)
Cartier „Santos de Cartier”
Moja znajomość najważniejszych pachnideł lat 80-tych XX wieku, okresu barokowego wręcz przepychu olfaktorycznego, dla jednych złotej ery perfumerii, dla innych czasu, w którym powstawały prawdziwe perfumowe "potwory", nie byłaby wystarczająca, gdybym nie poznał jednego z legendarnych pachnideł tamtego czasu - Santosa Cartiera. W końcu, ku mej uciesze, pojawiła się taka możliwość. Zaznaczyć jednak muszę, że egzemplarz, który … Czytaj dalej Cartier „Santos de Cartier”
Pachnące sequele czyli Cartier „Declaration Essence” i „Roadster Sport”
Zjawisko tzw. flankera, to w perfumerii massmarketowej zjawisko równie, a nawet bardziej, powszechne niż w branży filmowej. Zapachowy sequel, podobnie jak filmowy, niesie ze sobie z reguły niepokój o jego poziom i wpisane w swoją definicję niekończące się porównania do pierwowzoru. I chyba zarówno w filmie, jak i w perfumach, sequel niezmiernie rzadko dotrzymuje poziomu … Czytaj dalej Pachnące sequele czyli Cartier „Declaration Essence” i „Roadster Sport”