Cartier „Declaration d’Un Soir Intense”, „Pasha Edition Noire”, „Eau de Cartier Essence de Bois”

© Gerard Uferas Mathilde Laurent 31_01_14 Fondation Cartier Paris

Mathilde Laurent przyznaje, że jest zwolenniczką krótkich formuł zapachowych, i że jej praca kompozycyjna zwykle polega na wybraniu trzech wyrazistych składników i stworzeniu pomiędzy nimi harmonii przy pomocy innych ingrediencji, a także ich wzajemnych proporcji.

„Często powtarzam, że w perfumerii mniej znaczy więcej. Jest niezwykle łatwo dodawać kolejne składniki, ponieważ na końcu i tak będziesz miał rodzaj harmonii wynikającej z ilości. Podobnie jest, gdy patrzysz z daleka na tłum ludzi. Nie widzisz nikogo naprawdę wyraźnie. Masz wręcz wrażenie, że wszyscy są do siebie podobni. Gdy jednak podchodzisz bliżej, widzisz różnych ludzi, różne osobowości. Dla mnie złożona formuła jest właśnie jak ten tłum. Wydaje się być harmonijna. W perfumerii dużo trudniej jest stworzyć harmonię pomiędzy dwoma, trzema czy nawet dziesięcioma składnikami, z których każdy gra jakąś istotną rolę. W ten sposób otrzymujesz coś osobistego i innego. Gdy tworzysz tłum, staje się on podobny do każdego innego tłumu. To jest to, co obecnie często widzimy na rynku perfum: tłumy w butelkach. Wszystkie one są mniej więcej takie same”. (fragment wywiadu, którego Mathilde udzieliła niedawno blogerowi Dariushowi Alavi Persolaise.blogspot.com)

Ta utalentowana perfumiarka, absolwentka elitarnej paryskiej szkoły perfumiarskiej ISIPCA, która po jej zakończeniu przez 11 lat pracowała w Guerlain tworząc dla tej marki takie pachnidła, jak Guet-Apens, No.68, Pamplelune z cyklu Aqua Allegoria czy Shalimar Eau Legere. Od 2005 roku zasiada w fotelu ekskluzywnego perfumiarza Cartier, gdzie początkowo odpowiedzialna była za komponowanie perfum na zamówienie (bespoke perfumes), ale dość szybko zajęła się także rozwojem całej perfumowej oferty tej marki. Jak sama deklaruje, tworzy około 10 nowych pachnideł każdego roku. To sporo. Oczywiście pracuje nad nimi równolegle, gdyż na stworzenie perfum potrzeba jej mniej więcej 12 miesięcy. Obok zupełnie nowych pachnideł (np. świetne szyprowe La Panthere z 2014 roku) Laurent regularnie rozbudowuje ekskluzywną, butikową linię Les Heures de Parfum (niestety bardzo trudno dostępną) oraz tworzy nowe wariacje na temat znanych zapachowych linii tej szacownej marki np. Eau de Cartier, Declaration czy Pasha. Dziś krótkie recenzje kilku z nowszych dzieł Laurent.

 

Declaration d’Un Soir Intense

Declaration d’Un Soir Intense jest, jak się łatwo domyśleć, intensywniejszą wersją protoplasty z 2012 roku, którego opisywałem tu. Różnice pomiędzy obiema wersjami nie są może porażająco wielkie, ale jednak całkiem wyczuwalne, szczególnie w pierwszych fazach obu zapachów (w bazie pachną praktycznie tak samo). Przede wszystkim z zapachowego spektrum zniknął kardamon oraz kmin – oba obecne w d’Un Soir i będące elementami łączącymi dzieło Laurent z pierwszą klasyczną Declaration Jean-Claude’a Elleny, w której oba te składniki grają absolutnie kluczową rolę, a które stanowią również o oryginalności sygnaturowego, przyprawowo-różano-drzewnego, a w praktyce niemal owocowo-różanego akord d’Un Soir. Gdy więc chodzi o przyprawową stronę Intense, zachowany został jedynie różowy pieprz w otwarciu, do którego dokooptowano jeszcze czarny, oraz gałka muszkatołowa w sercu. Stąd wspomniany przyprawowo-różano-drzewny akord D’Un Soir tutaj jest zdecydowanie bardziej skoncentrowany na róży i jej cudnym współistnieniu z esencją z drewna sandałowego.

Reasumując, tworząc Intense perfumiarka ewidentnie przykręciła potencjometr z napisem „przyprawy”, podkręciła natomiast ten z napisem „drzewa” oraz ten z napisem „róża”. Efekt to rzeczywiście ni mniej ni więcej tylko intensywniejsza wersja pierwowzoru z owszem nieco inną ornamentyką. To piękne, gęste, zmysłowe, różano-drzewne pachnidło, które świetnie zagra także na kobiecej skórze. Ma moim zdaniem charakter uniseksu jeszcze bardziej, niż wersja poprzednia. Mam też wrażenie, że wszystkie te zabiegi jeszcze bardziej zbliżyły d’Un Soir Intense do fenomenalnego Portrait of a Lady Frederica Malle i Dominique’a Ropiona. Często w takich sytuacjach zastanawiam się, która wersja bardziej mi przypada do gustu. Mimo całej niewątpliwej urody Intense, ja jednak wybieram d’Un Soir bez tego dopisku – za ten dodatkowy kardamonowo-kminowy akord.

declaration dunsoir intense

nuty głowy: czarny i różowy pieprz

nuty serca: róża, gałka muszkatołowa

nuty głębi: drewno sandałowe, piżmo

twórca: Mathilde Laurent

rok wprowadzenia: 2014

moja ocena:

zapach: ****/ trwałość: ****/ projekcja: ****

 

Pasha Edition Noire

Oryginalną Pasha de Cartier zapamiętałem jako raczej nudny i sztampowy, choć pachnący naturalnie, typowy dla perfumerii z przełomu lat 80-90 zapach aromatyczno-zielony z wyraźną nutą mięty na wstępie oraz sporą dawką charakterystycznego kminu. Edition Noire jako „zniewalająca reinterpretacja” tematu z 2013 roku niestety także mnie nie zachwyciło, mimo że przecież podjęła się jej Laurent, której perfumowe zdolności oceniam bardzo wysoko. Dużo lepiej wychodzą jej jednak wariacje nt. Declaration czy Eau de Cartier. W tym przypadku mam wrażenie, że perfumiarka potraktowała protoplastę zapachu Jacquesa Cavalliera zbyt zachowawczo i niejako przetłumaczyła te woń na współczesny język, przy użyciu obecnie dostępnych i – uwaga – modnych i skrajnie syntetycznych środków wyrazu. Stąd Edition Noire, które otwiera się nutą rozgrzanego plastiku, przechodzi przez fazę zielono-ziołową, by skończyć na bardzo współczesnym, ale i o kilka lat spóźnionym akordzie ambrowo-drzewnym (nota bene całkiem ładnym, bardzo męskim i trwałym), robi na mnie wrażenie wyraźnego ukłonu Cartiera do mało wymagającej i raczej nie szukającej oryginalnego piękna klienteli, której znudziły się współczesne wynalazki opatrzone logo Hugo Boss, Paco Rabanne czy Davidoff. Ogólnie jest to bardzo poprawny i mainstreamowy męski zapach.

pasha cartier noire

główne nuty: cytrusy, nuty zielone, drzewna ambra, cedr

twórca: Mathilde Laurent

rok wprowadzenia: 2013

moja ocena:

zapach: **/ trwałość: ****/ projekcja: ****

 

Eau de Cartier Essence de Bois

Mathilde Laurent przyznaje, że gdy pracuje nad kolejnymi edycjami limitowanymi Eau de Cartier, na swój perfumiarski sposób „zanurza” w klasycznej Eau de Cartier pojedyncze składniki i czeka na efekt. W podobny sposób „zanurzyła” w tej wodzie oud, który – jak sama deklaruje – nie jest naturalnym oudem, a tylko jego perfumiarską rekonstrukcją. Efekt tej próby to Essence de Bois. To rzadki, o ile w ogóle nie jedyny przykład zapachu lekkiego, świeżego i ulotnego z wyczuwalną nutą oudu. Od kiedy pierwszy raz testowałem Essence de Bois wiem, że ta drzewna nuta, wyczuwalna praktycznie od razu po aplikacji zapachu, kojarzy mi się nieodparcie z M7 YSL. Stąd Essence de Bois to dla mnie takie nieistniejące przecież „w realu” M7 Cologne lub M7 L’Eau… 🙂 Ale nie tylko nuta oudu buduję tę ulotną woń. W początkowej fazie wyczuć można bardzo delikatne cytrusy i nuty zielone. Jednak trwają one krótko, a akord oudowy bardzo szybko daje o sobie znać i pozostaje na skórze do końca. Jak chyba każda woda z cyklu Eau de Cartier także i ta, mimo drzewnej bazy, pozostaje na skórze bardzo krótko, na poziomie wody kolońskiej, a jej moc jest bardzo niewielka. Ot drzewna, oudowa kolońska do użycia po wieczornym lub porannym prysznicu. Jej zaletą jest odmienność.

Eau-de-Cartier--Essence-de-Bois

nuty głowy: bergamotka, yuzu, liście fiołka

nuty serca: lawenda, liście fiołka

nuty głębi: oud, paczula, ambra

twórca: Mathilde Laurent

rok wprowadzenia: 2012

moja ocena:

zapach: ****/ trwałość: **/ projekcja: **

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Cartier „Declaration d’Un Soir Intense”, „Pasha Edition Noire”, „Eau de Cartier Essence de Bois”

  1. Cartier D’un Soir Intense – chyba jednak przekombinowany, poprzednik jest prostszy i na dobre mu to wychodzi 🙂

    kudzior

  2. Denerwuje mnie wybiórcze wprowadzanie nowości do perfumerii sieciowych. Opisywany Cartier jest tego przykładem… Nie ma go, bo co? Za trudny? Nie ma dla niego miejsca? Irytuje mnie to 😦

  3. ale czyż ta baza podstawowego Pashy, ta niesamowita baza – czyż nie jest rzeczywiście nieziemska? kwintesencja jakości, klasy i elegancji; i jeszcze trwałość tego zapachu – no po prostu legendarna; 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s