Sospiro znaczy westchnienie…

Segio Momo

Sergio Momo to postać dobrze znana miłośnikom perfum luksusowych. Jest Dyrektorem Kreatywnym znakomitej marki perfumowej Xerjoff. Sospiro (po włosku „westchnienie”) to kolejna marka – dziecko Sergio. Łączy ona muzykę klasyczną i operę z perfumerią, a wszystko to we włoskim stylu, gdzieniegdzie subtelnie podlanym arabskim sosem. Sergio Momo przyznaje, że Sospiro powstało z myślą o rynkach Środkowego Wschodu (choć nie wyłącznie). Kilka kompozycji wzbogacono więc nutą oudu. Większość pachnideł swymi nazwami odwołuje się do klasycznych muzycznych określeń. Pierwsze 6 kompozycji pod tą marką miało swą premierę w 2011 roku. Obecnie kolekcja rozrosła się do czternastu pachnideł podzielonych na Chapter I, Chapter II oraz linię Exclusive Edition.  Pachnidła Sospiro, podobnie jak Xerjoff, znajdziemy w ofercie warszawskiej perfumerii Quality.

sospiro all

Znajdziemy wśród pachnideł Sospiro dwa szypry. Pierwszy to Adagio – mocny, bardzo kobiecy, klasycyzujący, kwiatowy, z centralnie umieszczonym jaśminem, który szyprowego kontekstu nabiera dzięki  mszysto-wetiwerowej bazie doprawionej podobno kroplą oudu, wg mnie niewyczuwalną…  Adagio spodoba się kobietom lubiącym mocne pachnidła kwiatowe inspirowane stylem retro, choć zaaranżowane w absolutnie współczesny sposób. Drugi szypr to Vivace – początkowo subtelniejszy od głośnego Adagio, bardziej też zielony (bazylia i oregano), niż kwiatowy. Utrzymany nieco w klimacie Chanel Cristalle i niektórych pachnideł Grossmith. Jego serce ma zgoła inny charakter. Geranium i goździk czynią go bardziej uniwersalnym i stonowanym, a zaskakująco drzewna (oudo-podobna) baza spowoduje, że Vivace w całości może przypaść do gustu także panom.

sospiro picture

Akordy i nuty kwiatowe są w damskich zapachach Sospiro bardzo częste. Sporo jest tu także zapachów łączących kwiaty i owoce oraz – szerzej – nuty kulinarne. To obecnie bardzo popularny styl w europejskiej perfumerii mainstreamowej. Jednym z takich pachnideł jest Accento. Łączący nutę ananasa w otwarciu z hiacyntem w sercu w bardzo współcześnie brzmiącą całość. Gdyby nie zaskakujący finisz – potężnej mocy i gigantycznej trwałości drzewno-ambrowa woń, która trwa na skórze pewnie ze dwie doby – można by określić Accento jako banalne.

Melodia to z kolei kompozycja kwiatowa, na początku przede wszystkim różana, z przyprawowymi akcentami cynamonu. Kwiatowy bukiet prócz róży budują w sercu w harmonii z różą ylang ylang oraz fiołek w kontrapunkcie. Orientalna, schematyczna baza wieńczy tę owszem ładną, ale strasznie zachowawczą całość.

Capriccio to dobrze znane w damskiej perfumerii połączenie nut kwiatowych z owocowymi i drzewnymi, w tym przede wszystkim paczulą, na mocno piżmowej bazie. Z początku ujawnia się tu specyficzny akord, troszkę przypominający zapach farby malarskiej (emulsji), który kiedyś już zidentyfikowałem w New York Amber Bond No.9. Efekt ten jednak dość szybko zanika, a zapach przeobraża się w ładne kobiece perfumy kwiatowo-drzewne, z istotną rolą paczuli, połączonej z akordem białych kwiatów. Baza Capriccio jest zmysłowa, piżmowo-drzewna, trochę w klimacie fenomenalnego moim zdaniem Divine L’inspiratrice. Właściwie to całe Capriccio penetruje te same olfaktoryczne rewiry, co dzieło Richarda Ibaneza, choć brakuje mu tak wyrazistej sygnatury.

sospiro classica

Erba Pura ma ładny, soczysty, owocowo-słodki początek, pachnący orzeźwiającym koktajlem, złożonym z początkowo przeważających cytrusów oraz abstrakcyjnego akordu „owoców śródziemnomorskich„. Jest to zapach owocowy oparty na nowoczesnym piżmo-ambrowym finiszu, który ma niesamowitą wprost trwałość i intensywność. Ta sucha, gryząca, ale na swój sposób bardzo zmysłowa nuta bazy, pozostaje obecna dużo dłużej, niż byśmy się tego spodziewali.

Dwa – dla odmiany – drzewne pachnidła Sospiro nawet nie próbują silić się na oryginalność. Oba są imitacjami znanych bestsellerów i oba, mam wrażenie, kierowane są do męskiej części klienteli. Oba także z lubością wykorzystują magię Iso E Super…

Laylati  to zapach słodko-drzewny, utrzymany w klimacie Nasomatto Black Afgano, Montale Kabul Aoud czy Liquides Imaginaires Fortis. Wyrazisty cedr oraz słodko-żywiczny, nieco ziołowy akord go otaczający, to dwie główne składowe tej zdecydowanie męskiej całości. Dodatkowa nuta tabaki przypomina trochę tę umieszczoną w zdecydowanie oryginalniejszym (i wciąż czekającym na moją recenzję) Don marki Xerjoff JTCZ kolei Andante – ze swym mocnym pieprzowym początkiem, złagodzonym tylko trochę duetem pomarańczy i galbanum – przechodzi w serce z geranium, dla którego bazę stanowią cedr, wetiwer, paczula, rzekomo wzmocnione oudem. Dla mnie to jednak nic innego jak kolejna, całkiem zresztą udana, imitacja Terre D’Hermes. Tak na marginesie – zabawnie w kontekście tego zapachu brzmią słowa go opisujące na stronie internetowej Sospiro: „Andante jest niewyczerpanym źródłem inspiracji…”.

sospiro WARDASINA

Ciekawostką jest natomiast Wardasina. Najlepsze i najbardziej interesujące testowane przeze mnie pachnidło Sospiro. To nic innego Laylati z dodanym hiszpańskim szafranem i esencją z róży bułgarskiej. Jako edycja specjalna wyróżnia się czerwoną barwą flakonu. Poza tym to ta sama słodkawo-żywiczna drzewność, którą znamy z Laylati, tyle że Wardasina pachnie pełniej, bardziej arabsko, naprawdę świetnie. Szafran przydaje jej zadziornej, pylistej suchości, zaś nieco od niego mniej wyraźna róża – seksapilu. By rzucić nieco światła na te podobieństwa (lub może nieco to wszystko pogmatwać), Wardasina ma drugie, europejskie imię: Rosso Afgano, zaś Laylati w Europie przedstawiana się jako Afgano Puro

*          *          *

Robiąc research nt. marki  Sospiro, a także – siłą rzeczy – Xerjoff  (jak to zwykle mam w zwyczaju, zanim zacznę o czymś pisać) – nabrałem przekonania graniczącego z pewnością, że za tymi rozbudowanymi liniami perfum, często zawierających nutę oudu (Xerjoff ma przecież nawet kilka attarów nazwana Mukhallat, a także linię Oud Stars), za specyficznymi flakonami o orientalnym, czasem dla europejskiego oka kiczowatym designie, wreszcie za naprawdę imponującymi stoiskami na targach perfumeryjnych Esxence i Pitti Fragranze, stoi nie tylko kreatywny dyrektor Sergio Momo, ale przede wszystkim bardzo bogaci inwestorzy, podejrzewam że z krajów arabskich. W tym przekonaniu utwierdzają mnie także same pachnidła Sospiro – choć w swej tematyce zwykle europejskie, to jednak często z dodaną „kroplą orientu”, po arabsku esencjonalne, przebogate w składniki i majestatycznie rozwijające się na skórze.

Nie zmienia to natomiast mojej ogólnej pozytywnej oceny pachnideł Sospiro. Bo choć ich bezdyskusyjnie wysoka jakość i rzadko spotykana esencjonalność, świetne parametry użytkowe (wyrazistość, sillage, potężna projekcja i gigantyczna wprost trwałość!) przesłaniają często brak kreatywności i wtórność (w skrajnych przypadkach przybierającą postać plagiatu), to jestem świadomy, że nie zawsze może i nie zawsze musi być twórczo czy przełomowo. Czasem wystarczy, że jest bardzo dobrze pod względem rzemiosła. I tak właśnie jest w przypadku pachnideł Sospiro.

2 uwagi do wpisu “Sospiro znaczy westchnienie…

  1. Na rynku ukazal sie nowy zapach Guerlain – Habit Rouge Dress Code – Eau de Parfum, stworzony przez Thierry Wasser. Ciekaw jestem pana opinii / recenzji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s