Guerlain „Habit Rouge” Eau de Parfum

To baza tworzy perfumy.

Tak przynajmniej twierdził niejaki Jean Carles – perfumiarz i twórca własnej szkoły perfumiarskiej zwanej Jean Carles Method, która – z pewnymi modyfikacjami – do dziś wykorzystywana jest do szkolenia pokoleń perfumiarzy w szwajcarskim Givaudanie. Carles zwracał uwagę na to, że perfumiarz najwięcej energii i pracy powinien poświęcić na zbudowanie akordu bazowego, bo to on będzie wyczuwalny na skórze przez 80% czasu. Składniki, które zwykliśmy nazywać sercem zapachu, Carles traktował jako modyfikatory bazy, mające po pierwsze zamaskować ewentualne nieprzyjemne wonie ingrediencji ją budujących oraz stanowić płynne przejście pomiędzy nią a nutami głowy. Te z kolei miały inne zadanie – zaintrygowania, wzbudzenia zaciekawienia, pozytywnego zaskoczenia.

Jean Carles

Jean Carles uważał, że prawdziwy perfumiarz musi potrafić wyobrazić sobie efekt połączenia różnych składników, zanim jeszcze fizycznie je ze sobą zmiesza. Stąd jego metoda kładzie ogromny nacisk na zapamiętywanie zapachów i ich kombinacji – akordów. Tej metodzie do dziś hołduje wywodzący się ze szkoły Givaudana Jean-Claude Ellena.

Współczesne zapachy z tzw. mainsteramu buduje się odwrotnie. Cała para idzie w akord otwarcia, w pierwsze wrażenie, jaki zapach robi kilkanaście sekund po spryskaniu testowego kartonika. Konkurencja jest ogromna, półki wprost uginają się od perfum różnych marek, więc nie ma czasu do stracenia. Trzeba zdobyć klienta. Szybko. Zapach musi więc z miejsca zainteresować, musi pachnieć świetnie na bloterze (w ten sposób przecież przeciętny konsument testuje perfumy w sieciowej perfumerii), choć już niekoniecznie na skórze. Baza perfum pozostaje na uboczu zainteresowania twórców. Jest kwestią drugorzędną.

Wspominam o tym wszystkim dlatego, że perfumy, które mam przyjemność dziś opisywać, powstały wg starej szkoły. Choć nie była to szkoła Jeana Carlesa, tylko rodziny Guerlainów, którzy zaczęli tworzyć pachnidła, zanim jeszcze Jean Carles pojawił się na tym świecie, to obie miały ze sobą bardzo wiele wspólnego. Ostatnim z rodu Guerlainów, który tak pięknie grał na perfumowych organach, był (a właściwie wciąż jest, tyle że wycofał się z aktywności zawodowej) Jean Paul Guerlain. Człowiek, który jak żaden inny z jego przodków zatroszczył się o mężczyzn. Zadbał o to, by także oni mogli nosić perfumy godne ich rosnących wymagań. To dla nich skomponował m.in. zielony Vetiver, orientalny Habit Rouge, szyprowy Coriolan, skórzany Derby czy aromatyczno-drzewny HeritageU progu XXI wieku po raz kolejny zasiadł w swej pracowni, by do tego katalogu dokooptować nową wersję Habit Rouge – w koncentracji wody perfumowanej. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, nie powstała po prostu trwalsza wersja klasycznego EdT, ale znacznie więcej… 

Jean-Paul-Guerlain 1

Mistrz przygotował oto wyrafinowaną odsłonę legendarnego męskiego „orientalna”. Pozostawił charakterystyczne połączenie słodkich cytrusów, przypraw, wanilii i skóry, ale zmienił ich proporcje oraz wzbogacił kompozycję o kilka nowych składników. Wyciszył bardzo donośne w wersji Eau de Toilette cytrusy oraz neroli, wzmocnił cynamon oraz dodał esencję z drewna agarowego w bazie. A było to zaledwie rok po głośnym oudowym debiucie M7 Yves Saint-Laurenta i 2 lata po ukazaniu się Sequoia Comme des Garcons, w którym Bertrand Duchaufour jako jeden z pierwszych umieścił esencję agarowej żywicy – dotąd domenę perfumerii arabskiej – w perfumach przeznaczonych na rynek zachodni. A więc na długo przed panującą nam miłościwie od kilku lat oudomanią.

Habit Rouge EdP jest przykładem użycia oudu w sposób wyważony, ale znaczący. Nie poczujemy go od razu, ale dopiero gdy minie kilkadziesiąt minut i zapach przeobrazi się z mieszanki cytrusów i neroli, mistrzowsko przyozdobionej doskonałym cynamonem, który w tym połączeniu chwilami przypomina zapach kłącza irysa, poprzez charakterystyczną dla Guerlain nutę madagaskarskiej wanilii, na poły słodkiej, na poły tłustej, niemal maślanej. Wówczas na skórze pozostanie charakterystyczna oudowa nuta otoczona dodatkowo ambrowym akordem złożonym z benzoesu i wanilii oraz akcentem skórzanym. Baza trwa na skórze długie godziny, dając znać o sobie w ten znany z zapachów Jean Paula Guerlaina majestatyczny sposób.

Nigdy nie przypuszczałbym, że właśnie w Habit Rouge EDP odnajdę woń zbliżoną do jednego z moich perfumowych faworytów – wspomnianego M7 Yves Saint-Laurenta. W dużym uproszczeniu napiszę, że zapach ten wypada jaka efekt połączenia Habit Rouge EdT z M7 w proporcjach 2:3, a najbardziej zbliżone są właśnie akordy bazy obu pachnideł.

Zapach od pierwszych sekund pięknie sadowi się na skórze i rozwija z iście francuską elegancją. Jest doskonale wyważony i – jak dla mnie – bezdyskusyjnie piękny. Czuć tu mistrzowską rękę Jean Paula Guerlaina i jego bogaty, zniuansowany styl, który nie znalazł niestety kontynuatorów ani w Guerlain (Thierry Wasser to niezaprzeczalny talent, jednak o zgoła odmiennej, współczesnej stylistyce, choć jego butikowych Guerlainów nie próbowałem, a podobną są doskonałe), ani w znanej mi szerzej pojętej perfumerii. Może z wyjątkiem Patricii de Nicolai, kierującej własną wytwórnią perfum pod nazwą Parfums de Nicolai, a w której żyłach płynie przecież guerlainowska krew.

Klasyczny Habit Rouge EdT to niewątpliwie klasyka, szyk i elegancja – ale w nieco już oldskulowym wydaniu, o czym przypominam sobie za każdym razem, gdy go użyję. W porównaniu z nim wersja EdP pozbawiona jest „brody”. Jest bardziej wyrafinowania i wielowymiarowa. Ma też lepszą trwałość przy nieco cichszej, ale wciąż solidnej projekcji. Wydaje się też być zdecydowanie lepszym wyborem na obecną mroźną pogodę, krótkie dni i długie wieczory.

Ale poza wszystkim uwielbiam wprost bazę tego zapachu. To baza tworzy te perfumy.

habit rouge 2

Nuty górne: bergamotka, cytryna, pomarańcza

Nuty środkowe: neroli, cynamon, cedr

Nuty dolne:  ambra, skóra, oud, paczula, wanilia,

twórca: Jean Paul Guerlain

rok wprowadzenia: 2003

moja klasyfikacja: francuska klasyka w wydaniu wyrafinowanym: zapach dla dojrzałych mężczyzn, znających swą wartość, chcących pachnieć inaczej, niż podążający za modą koledzy 😉

moja ocena:

  • zapach: bardzo dobry
  • projekcja: dobra
  • trwałość: ponad 12 h
Reklamy

16 thoughts on “Guerlain „Habit Rouge” Eau de Parfum

  1. Rzeczywiście wersja EDP znacznie współcześniejsza od EDT. Pachnie rewelacynie, ciekaw jestem czy znając tę wersję można powrócić do EDT po ta za pierwszą próbą mnie nie porwała.

    1. Z tym powrotem może być ciężko. EDT używam jedynie w domu, po prysznicu. Jakoś nie mogę przekonać się do wyjścia z domu w tym zapachu. Zbyt oldskulowy. A EDP towarzyszyło mi już kilka razy z doskonałym skutkiem.

  2. HR EDP kupiłem w ciemno po przeczytaniu twojej recenzji. Wcześniej EDT po kilku podejściach zdyskwalifikowałem jako must have. Zgadzam się z twoim opisem odbieram je bardzo podobnie jak ty. Wersją EDP jestem zauroczony.

  3. Masz rację że Guerlain jest w Polsce firmą niedoszacowaną. Co do zapachów z brodą chociaż nie lubię tego określenia jest ono pejoratywne nazwijmy je retro myślę że moda na pewne nuty zapachowe powróci. Perfumeria jest częścią mody nuty obecnie nie popularne powrócą. Wbrew pozorom świat zapachów jest olbrzymi ale nie nieskończony. Me moda wymusza w tej przestrzeni nie tyle postęp ile zmiany.
    Co naprawdę niszczy rynek to zakupy na podstawie testów bloterowych w sklepie na co zwracasz uwagę we wstępie do recenzji.

      1. Trzeba nad tym ubolewać – ja uwielbiam Guerlain za całokształt oferty kierowanej do ludu. O ile Kouros jest moim signature, o tyle Guerlain to najbardziej wszechstronny brand perfumeryjny – jeśli ktoś chce być wierny tylko jednej marce – u Jana Pawła odnajdzie wszystko, mało tego, chyba więcej niż połowa oferty tego domu okazała się przełomowa.
        Do mnie jedzie właśnie klasyczny Habit Rouge vintage, zobaczymy jak wypadnie.

  4. Dziękuję za ciekawy tekst. Czy EDP HR przypomina Dior Homme lub EDP Midnight in Paris? Mam na myśli akord irysowy, o którym Pan wspomina. Czy jest to zapach słodki, czy raczej półwytrawny / wytrawny? Z poważaniem, P

    1. Zapach jest raczej słodki z mocnym drzewnym finiszem. Prędzej mu do Dior Homme, aniżeli MiP, choć – jak wiadomo – Habit Rouge to klasa sama w sobie i zapach zdecydowanie bardziej oryginalny, niż cokolwiek przypominający.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s