M.Micallef – Vanille Collection czyli raj dla miłośników wanilii

Marka M.Micallef od lat oferuje prawdziwie niszowe perfumy o doskonałej jakości, zapatrzone w orientalną, arabską tradycję perfumeryjną. Żywicę z drewna agarowego – oud – Micaleff stosowała otwarcie w swych zapachach jeszcze zanim ta stała się tak niebywale popularna. Ma w swym dorobku kilka już kultowych kompozycji – choćby Aoud Man oraz przede wszystkim wielbiony przez rzeszę perfumowych koneserów Gaiac. To będące idealną mieszanką drewna gwajakowego i wanilii pachnidło jest jednym z najbardziej oryginalnych, najpiękniejszych, najcieplejszych i najbardziej komfortowych zapachów, jakie znam.

Warto wiedzieć, że to co znajdujemy w zaprojektowanych przez Martine Micallef flakonach, to kompozycje tworzone przez perfumiarza Jeana Claude’a Astiera (tego samego, który stworzył Qessence Missala) pod koncepcyjnym nadzorem Geoffreya Nejmana. Interesujące jest to, że dopiero stosunkowo niedawno jawną stała się postać prawdziwego nosa marki M.Micallef, który dotąd funkcjonował jako „autor widmo”, podczas gdy oficjalnie do opracowywania zapachów przyznawał się Geoffrey Nejman. Wg mnie dobrze się stało, że Nejman nie udaje już perfumiarza (jest księgowym), i że dzięki temu możemy poznać prawdziwego twórcę perfum. To zresztą wpisuje się w swego rodzaju bardzo pozytywny trend „wyciągania” perfumiarzy z ich pracowni na światło dzienne. To przecież w końcu oni są twórcami pachnącej materii. Gdy wziąć pod uwagę zapachy M.Micallef i marki Geoffrey Nejman, a także wspomniane Qessence, to trzeba przyznać, że Astier jest twórcą absolutnie wybitnym.

Najnowszą kolekcję zapachów M. Micallef – Collection Vanille – można uznać za swego rodzaju rozwinięcie pomysłu realizowanego w Gaiac. Oto cztery nowe kompozycje zbudowano w oparciu o mariaż wanilii z innymi składnikami: kwiatami (Vanille Fleur), owocami (Vanille Marine), nutami drzewnymi (Vanille Orient) i akordem skórzanym (Vanille Cuir). I choć żaden z tych zapachów nie dorównuje boskiemu Gaiacowi, to dwa z nich mnie zaintrygowały, podczas gdy pozostałe zrobiły co najmniej dobre wrażenie. Nie piszę tu o walorach użytkowych i jakości, bo te – jak zwykle w przypadku M. Micallef – nie podlegają dyskusji. Piszę o samych zapachach, zamkniętych tym razem w jakże prostych i estetycznych flakonach.

Zacznę od zapachu Vanille Marine, którego nazwa sugeruje morski charakter. No właśnie… Czym w ogóle jest zapach morski? Wbrew pozorom nie jest to wcale łatwe do zdefiniowania, choćby dlatego, że do tej kategorii zaliczane są często skrajnie różne pachnidła, jak cytrusowo-ziołowy-dihydromyrcenolowy Davidoff Cool Water, drzewno-przyprawowo-jodowy Kenzo Pour Homme, dymno-algowo-mineralny Olivier Durbano Turquoise czy cytrusowo-algowo-drzewny Sel Marine Heeley’a. Każdy z nich (no może z wyjątkiem Cool Water, w przypadku którego wmawiano nam przez lata morski charakter natrętną kampanią reklamową), zawiera przynajmniej jeden element kojarzący się z oceanem. W tym towarzystwie Vanille Marine wypada wg mnie jako mało morski. Jeśli już, to najbliżej mu do legendarnego zapachu Kenzo. Ale mniejsza o etykiety i nazwy. Vanille Marine łączy wanilię  z wyraźną nutą czarnej porzeczki w pierwszej fazie i subtelnymi nutami białych kwiatów w drugiej. Baza ma mocny, waniliowo piżmowy charakter. Zapach ma pewne cechy wspólne z lubianym przez mnie Silver Mountain Water Creeda (połączenie świeżej nuty porzeczki i ciepłej bazy), choć pasuje wg mnie bardziej płci pięknej.

Nuty głowy: cytryna, czarna porzeczka
Nuty serca: wanilia, białe kwiaty
Nuty bazy: żywica benzoesowa, piżmo, nuty drzewne

Vanille Orient to mój faworyt w tym zestawie, głównie dlatego, że przypomina mi w pierwszych kilku godzinach mojego ulubieńca – M7 YSL, tyle że w subtelniejszym i nieco mniej wytrawnym wydaniu. To zaskakujące o tyle, że w składzie VO nie wymienia się oudu, a jedynym drewnem jest przywołany w spisie nut sandałowiec. Jasną sprawą jest, że zestawienie nut nie mówi wszystkiego o użytych składnikach perfum, ale jeśli użyto by oudu, z pewnością nie omieszkano by się tym pochwalić. Mimo to podobieństwo wydaje mi się ewidentne i każe nawet zastanawiać się, na ile oud w M7 był kiedykolwiek faktem albo raczej – czy oud w M7 to faktycznie agarowa żywica, czy może jedynie akord ją imitujący, zbudowany przez perfumiarza z dostępnych mu składników? A może te podobieństwa to w ogóle tylko olfaktoryczny zbieg okoliczności?

Vanille Orient pozytywnie mnie zaskoczył, bo spodziewałem się nut piżmowych, różanych, kadzideł, innymi słowy ogranego orientalnego schematu. Zamiast tego – ku mej uciesze – otrzymałem intrygujący, nieco dymny i subtelnie wytrawny zapach waniliowo – drzewny w swej filozofii zbliżony do wspomnianego Gaiaca, a przypominający wspomnianego klasyka YSL.

Nuty głowy: wanilia
Nuty serca: drzewo sandałowe, kwiat wanilii
Nuty bazy: piżmo, ambra

Vanille Cuir czyli waniliowa skóra, której „skórzaność” wyczuwalna jest praktycznie od pierwszych chwil po aplikacji na skórze do samego końca (testy bloterowe wskazywały na co innego i sprowadziły mnie z początku na manowce).  Co więcej – finisz jest mało waniliowy, a bardziej skórzano-drzewny. Jednak skóra jest tu podana dość subtelnie i delikatnie, tak że w połączeniu z wanilią oraz mięta i lawendą otrzymujemy całkiem zmysłowy i interesujący zapach. Vanille Cuir jawi się jako pachnidło o nieco bardziej konkretnym i trochę szorstkim charakterze. Przechyla się w stronę męską i choć wiem, że tego typu kategoryzowanie nie jest może wskazane, to jednak właśnie ten zapach obok Vanille Orient ma w sobie najwięcej męskiego pierwiastka.

Nuty głowy: bergamotka, lawenda, mięta
Nuty serca: cynamon, kminek, kwiat pomarańczy
Nuty bazy: tonka, wanilia, cedr, drzewo sandałowe

Vanille Fleur – gdzie tytułowy kwiat to róża – to najmniej oryginalny z waniliowych duetów M. Micallef,  Słodki, kulinarny początek poprzedza wyraźną różę w sercu, która z czasem ustępuje miejsca głównej bohaterce. Typowo kobiece perfumy, jakich wiele, choć niepozbawione uroku i o bezdyskusyjnej jakości.


Nuty głowy: brzoskwinia
Nuty serca: róża
Nuty bazy: wanilia

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s