Tom Ford Private Blend „Tobacco Vanille”

Trzeba przyznać, że Tom Ford ma wyjątkową wśród designerów świadomość perfum i ich wagi, jako elementu stylu bycia i życia. Zapachowa oferta jego marki Tom Ford Beauty jest wyjątkowa, szeroka i wciąż się rozwija. Poszerza się zarówno linia mainsteramowa (ostatnio Violet Blonde), jak i ekskluzywna kolekcja Private Blends (ostatnio Jasmin RougeSantal Blush), która na szczęście bywa dostępna także w jednej z sieciowych perfumerii w Polsce, a nie jedynie w sklepach Toma Forda.

Tobacco Vanille to jeden z najpopularniejszych zapachów tej linii. Nazwa perfum nie pozostawia żadnych złudzeń co do tego, z czym mamy w tej kompozycji do czynienia. Od pierwszych docierających moich nozdrzy molekuł mam pewność, że oto perfumy przez naprawdę wielkie P. Tu nie ma żadnych skrótów. Temat zapachu jest wyegzekwowany w sposób absolutnie doskonały. Najpierw delikatnie wyczuwalna tabaka, który z czasem ustępuje miejsca potężnej, bardzo wyrazistej nucie kwiatu tytoniu, której towarzyszy obezwładniające tonka. Zapach bardzo leniwie i powoli ewoluuje w kierunku przepięknej, przepysznej naturalnej wanilii, którą oblane są suszone owoce. Tobacco Vanille to woń niezwykle głęboka, esencjonalna i ciepła, wprost idealna na obecną aurę i nadciągającą zimę. Wielbiciele pachnideł w typie Burberry London for Men czy Orfilame Architect znajdą w niej wszystko to, co kochają, tyle że podniesione do potęgi. Dla wielbicieli tabaki w perfumach to jest absolutny must have. Nie znać tego zapachu, to stracić bardzo wiele. Wg mnie to najlepsze perfumy z nutą tabaki, jakie dotąd miałem okazję testować. 

Nie można nie dodać, że zarówno moc, projekcja jak i trwałość są tu na świetnym poziomie.

Przyznam, że – póki co – nie znam innych perfum z tej linii, ale Tobacco Vanille wyostrzyło mój na nie apetyt w stopniu znaczącym. Jeśli wszystkie inne kompozycje są na podobnym poziomie (w co szczerze mówiąc jednak wątpię) – to Private Blends może być prawdziwym rajem dla perfumomaniaka.

Flakony serii wyglądają po prostu rewelacyjnie. Absolutne mistrzostwo designu, stylizacja na oldskulowe apteczne fiolki. Klasa, szyk, elegancja i pomysł. Dla mnie lepiej to wyglądać nie może.

 

nuty  górne: liść tytoniu, przyprawy

nuty środkowe: tonka, kwiat tytoniu, wanilia, kakao

nuty bazy: suszone owoce, słodki sok drzewny

twórca: Olivier Gillotin

rok wprowadzenia: 2007

moja klasyfikacja: zmysłowe, niezwykle ciepłe i otulające perfumy wieczorowe, idealne także na jesień/zimę

moja cena w skali 1-6: kompozycja: 6/ moc: 5/ trwałość: 5/ flakon: 6

Reklamy

19 thoughts on “Tom Ford Private Blend „Tobacco Vanille”

  1. mialem te niezwykla przyjemnosc zapoznac sie z cala seria zapachow TF i przyznac musze…ze staje sie ON mistrzem nad mistrzami…dopracowane w kazdym calu od flakonow poczawszy a na ich glebi skonczywszy…kazdy z nas w tej serii znajdzie cos extra dla siebie…ja dokonalem wyboru..poki co, jestem bardzo zadowolony!!!!

    1. Nie myślałem o nich w ten sposób, ale co do ich „ciekawości” to pełna zgoda. Są wyjątkowe. Bardzo ciekawi mnie (jak zwykle), kto popełnił to arcydzieło?

      1. Dziwie się że dopiero teraz jest ta recenzja!!!

        Czuje że będziemy musieli flaszkę zrobić na pół – albo zdobyć się na małe szaleństwo 250ml na kilka osób 🙂

      2. Lichu – no właśnie jakoś długo się zabierałem za recenzję TV. No ale Ty zdaje się jeszcze dłużej pałasz chęcią nabycia pełnej flachy. Szczerze mówiąc, to byłem pewien, że już to zrobiłeś. Ja póki co mam jeszcze jakieś 5 ml odlewki. Jak to skończę (a będzie to pewnie za kilka lat) to pomyślę o flaszce. 🙂

  2. ja nie wiem jak pachnie liść tabaki ale wiem jak pachnie tytoń wiśniowy i bardzo silnie wyczuwam właśnie ten tytoń w otwarciu i sercu, drylowane wiśnie także stają przed mymi oczyma wyobraźni, po 2h wanilia zaczyna przejmowac kontrolę, co prawda tą wiśnie leciutko nadal czuć ale wanilia, taka orientalna(tak właśnie pachnie laska wanilii) mocno emanuje ze skóry, gdybym przepadał za wanilią to bym pewnie pałał chęcią nabycia choćby dekanta, niestety tak nie jest, lecz mocno doceniam pracę włożoną w te perfumy, jakość składników oraz koncept, to na prawdę mocna rzecz 😉

    1. Hej, Chłopaki, sądziłem dotąd, że tabaką nazywamy produkt powstały z tytoniu. Pierwsze słyszę o takiej roślinie w odróżnieniu od tytoniu. Oświećcie mnie, proszę, jeśli jestem niedoinformowany. 🙂

      1. w rzeczy samej Ray, tabaka to nic innego jak sproszkowany tytoń z dodatkami aromatyzującymi, liść tabaki to w tym przypadku liść tytoniu zapewne 😉 na skórze czuję tytoń, z atomizera czuję tabakę, taką jak wciągałem dobrych kilka lat temu, nazywała się Red Bull i była w czerwonym opakowaniu 😉

      2. Oczywiście macie obaj rację – chodzi o liść tytoniu (ang. tobacco leaf) oraz kwiat tytoniu (ang. tobacco flower), które to składniki występują w tej kompozycji. Odpowiednio skorygowałem już wpis, by było to jasne i jednoznaczne. RayFlashowi dziękuję za zwrócenie uwagi.

        A co do Red Bulla, to także była swego czasu moja ulubiona tabaka (gdy jeszcze traktowałem swój nos z dużą nonszalancją). Dziś omijam tego typu środki z daleka z oczywistych względów.

      3. To ja dziękuję. Autentycznie pomyślałem, że mam po prostu niedostateczną wiedzę na ten temat. 🙂

  3. Na początku olejek waniliowy do kominków.Nie czuje się niestety mistrzostwa kompozycji.Potem wszystko się zmienia.wychodzi tabaka i przyprawy a trwałość przewyższa wszystkie inne znane kompozycje.Wanilia milknie i do głosu dochodzą inne nuty tak ciekawe i wyrażne że przez kurtkę ortalionową po plaży i po prysznicu nie byłem w stanie oderwać myśli od tego zapachu.Jakość warta swej ceny.

  4. Jako wielbiciel tytoniu pod wszelkimi postaciami (oprócz papierosów) tj. cygar, fajki i tabaki szukałem i nadal szukam perfum, które będą pachnieć moją ulubioną używką. Póki co nie znalazłem. Entuzjazm ludzi co do zawartości „Tobacco” w tych perfumach wynika chyba tylko i wyłącznie z błędnych wyobrażeń co do tego jak naturalny tytoń może i powinien pachnieć.

    Tobacco vanille niestety pachnie (dla mnie) jak najpodlejszy, aromatyzowany i zakonserwowany tytoń fajkowy a’la „black cherry”, „sweet vanilla” albo „whisky burbon”. Do kupienia w kiosku na rogu… Zakupię i będę się nacierał, jeżeli kiedyś będę chciał tak pachnieć, koszt nieporównywalnie mniejszy – jakieś 30 zł.

    Miałem okazję w swoim życiu wąchać również niejednokrotnie liście tytoniu zarówno w postaci świeżej (zielone), jak i wysuszonej oraz przefermentowanej. Zapach roślinki tytoniowej i jej kwiatu (nicotiana rustica) również jest mi znany.

    Żadnego z powyższych w kompozycji TV nie wyczuwam.

    Szukam dalej i nie tracę nadziei. Póki co znalazłem (dzięki temu blogowi) perfumy życia, które znakomicie pachną same jak i w towarzystwie dymu cygarowego i się przezeń przebijają (!) – Eau Sauvage Parfum.

  5. Niegdyś byłem fanem Burberry London i zainspirowany tą recenzją nabylem Tobacco Vanille, niestety bardzo się rozczarowałem, to jednak nie to

    1. Cóż, tu jednak wanilia robi różnicę. Gdybyś jednak wciąż szukał czegoś zdecydowanie bardziej zbliżonego do London, polecam wypróbować Parfums de Marly „Oajan” lub Odin „Semma”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s