Michael Kors „Michael For Men”

Michael Kors powiedział o swych pierwszych perfumach dla mężczyzn: „Wierzę, że dzisiejszych czasach mężczyźni myślą w inny sposób o stylu. Doceniają luksus i prostotę i chcą czuć się wygodnie. Pragną być mocni i seksowni i to jest filozofią, której użyłem, by stworzyć moje pierwsze dla nich perfumy. Michael to zapach luksusowy, który przemówi zarówno do mężczyzn, jak i do ich kobiet”. Wg źródeł zasadniczą, centralną nutą zapachu jest paczula, przetransformowana przez tajemniczy dotyk zamszu, dymu i przypraw.

Michael for Men to na wskroś współczesne, wygodne i w sumie nieskomplikowane pachnidło. Idealne dla współczesnego faceta, o ile ten gustuje w perfumach innych niż tzw. biurowe świeżaki. Michael jest ciepły, przyprawiony, z nutą tabaki, skóry i suszonych owoców. Syntetyczny, ale ujmujący. Projekcja średnia, trwałość dobrze ponad 10 godzin. Michael for Men ewoluuje na skórze – od początku, w którym przyprawy niesione są przez cytrusy, poprzez ciepłe serce aż po jeszcze cieplejszą, komfortowa i głęboką bazę. Co ciekawe w sercu zapach nawiązuje do estetyki lat 80-tych (dobrze zakamuflowana paczula), przypominając chwilami takie pachnidła jak choćby Zino Davidoff. Ostatnie nuty, jakie wyczuwam na skórze ok. 10 godzin po aplikacji, to powszechnie dziś spotykane w męskich zapachach ostre drzazgi syntetycznego sandałowca. Naprawdę nie ma się tu do czego przyczepić, aczkolwiek nic też nie wprawia w szczególny zachwyt. Ot udane i wyróżniające się pachnidło z mainstreamu. Tylko tyle i aż tyle. To jeden z tych zapachów, po którego sięga się również w te dni, gdy nie wiadomo, „co na siebie włożyć”. On zawsze sprawdzi się wyśmienicie, no chyba że na dworze upał.

Zapach skrojony został zawodowo przez nie byle kogo, bo Harry’ego Fremonta (m.in. CK One, Halston Catalyst, R. Lauren Polo Sport, Tommy Bahama For Men, Tom Ford Tuscan Leather). Znajomego koloru ciecz zamknięta została w równie znajomo wyglądającym sześciennym flakonie z grubego szkła. Skojarzenia z Gucci Pour Homme są ewidentne. Plastikowa zatyczka co prawda odstaje wizualnie i jakościowo od tej użytej we flakonie Gucci, ale za to charakterystyczny swirl wykonany w masie tworzywa czyni ją dość oryginalną. Całość flakonu jest masywna i ciężka. Prawdziwie szlachetna ozdoba męskiej szafki lub półki w toalecie.

Co mi przypomina Michael For Men? Basalę Shiseido oraz jednego z Varvatosów – Vintage konkretnie (który – jak chodzą słuchy – jest owszem ładny, ale nietrwały). Będzie też miłym zaskoczeniem dla fanów dopiero co opisanej przeze mnie Tobacco Vanille Toma Forda, czy Architect Oriflame. W sumie uważam Michaela za naprawdę dobre mainstreamowe perfumy, które świetnie sprawdzą się słotną i wietrzną jesienią czy mroźną zimą. A że brak im szlachetności? Cóż – na szczęście nie wszystkie pachnidła muszą być szlachetne. Michael for Men jest już w sprzedaży 10 lat, a to oznacza, że nie okazał się nijaką gwiazdką jednego sezonu, przetrwał próbę czasu i rynku i znalazł w nim swoje miejsce. I bardzo dobrze. Zasługuje na to.

nuty górne: bergamotka, cynamon, kardamon, anyż gwiaździsty

nuty środkowe: tabaka, zamsz

nuty bazy: paczula, suszone owoce (m.in. śliwiki)

twórca: Harry Fremont

rok wprowadzenia: 2001

moja klasyfikacja: uniwersalne współczesne męskie pachnidło na jesień/zimę, idealne do biura i inne okazje z wyjątkiem sportowych

moja cena w skali 1-6: kompozycja: 4,5/ moc: 4/ trwałość: 5/ flakon: 6

Reklamy

8 uwag do wpisu “Michael Kors „Michael For Men”

  1. jupiiii mainstream 😀 normalnie się za nim u Ciebie stęskniłem 🙂
    a tak na poważnie, flakonik widuję na półeczkach perfumerii już od samego początku mych regularnych do nich wycieczek – ale jakoś niespecjalnie zapach pamiętam, choć parę razy go wąchałem… nie zrobił na mnie wrażenia, idealnie zlewając się z tzw. zapachowym tłem… zapach z kategorii „fajnych”, których pięć minut od wąchania blotera nie możesz sobie przypomnieć… z tym że na mnie trzeba brać poprawkę, bo ja nieustannie wypatruję w perfumeriach tzw. objawień… 😉

    1. „Normalnie” też już się za mainstreamem tęskniłem, więc będzie go więcej 😉
      A co do Korsa, to daj mu jeszcze szansę, szczególnie że – jak wiesz – perfumeria sieciowa z „zapachowym tłem” nie jest zbyt odpowiednim miejscem na wiarygodną ocenę perfum. Pewien jestem wszakże, że jako już wytrawny perfumowy recenzent, nie dajesz się zwieźć pierwszemu wrażeniu na podstawie blotterkowego testu w S. czy też D. 🙂 Kors objawieniem nie jest, ale na uwagę wg mnie zasługuje.

      1. już cieszę się na myśl o planowanym zwiększeniu udziału mainstreamu w Twoim portfolio… przynajmniej mam realną szansę zdobyć próbkę i porównać opinie 😉

        oczywiście perfumeria nie jest dobrym miejscem do wiarygodnej oceny, ale pozwala wyłuszczyć co ciekawsze potencjalne egzemplarze do testów…

        ja wytrawnym recenzentem? jestem ledwie amatorem, gdzież mi do Twego profesjonalizmu i nieudawanej powściągliwości mój mistrzu 🙂

        do Korsa obiecuję kiedyś zajrzeć, ale priorytet mają ciekawsze IMO znaleziska 😉

  2. Dzis zakupiłęm ten zapach jako że tak powiem ,,w końcu jakiś prezent dla siebie samego” oczywiscie moglem wybrac wiele innych ciekawostek jednak zdecydowałem sie na to…po dłuższym obcowaniu stwierdzam że mi się to podoba.Zapach ten nie daje mi zapomniec że jest ze mną choć moja żona twierdzi że jest duszący 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s