Absynt w perfumach: Amouage „Memoir Man” i „A Taste of Heaven” By Kilian

Dziś będzie o absyncie. Bylicy. Piołunie. Zielonych, gorzkawych, magicznych ziołach i przemocnym alkoholowym napitku. Ulubiony „znieczulacz” praskiej bohemy wciąż inspiruje twórców i artystów. Także w dziedzinie perfumiarstwa. Dziś „zielona wróżka” w dwóch ekskluzywnych odsłonach: męskim Memoir Man Amouage  i A Taste of Heaven Absinthe Verte By Kilian.

Absynt wytrawny – czyli Amouage Memoir Man

Któż to powoduje ostatnio nieco szybsze bicie serca u perfumistów (tak nazwijmy entuzjastów pachnideł)? Niejaka Karine Vinchon. To – trzeba przyznać – perfumiarka zaczynająca od „wysokiego C”. Tego samego roku mają premiery dwie jej kompozycje dla najbardziej chyba prestiżowych perfumeryjnych domów:  Memoir Man dla Amouage oraz  Coeur de Vétiver Sacré dla – bagatela -L’Artisana. Wow!

Najnowsza, całkiem ciepła jeszcze propozycja perfumeryjnego domu Amouage dla panów otwiera się ziołowo-zielonym, zatykającym dech w piersiach uderzeniem absyntu, bazylii i mięty oraz wyczuwalnym w tle wetiwerem. Początek jest nietypowy i obiecujący. Jak zwykle włączają się u mnie zapachowe skojarzenia. Pada tym razem na magiczną, zieloną nefrytową wróżkę Jade Oliviera Durbano. Te dwie kompozycje mają ze sobą wiele wspólnego, choć moim skromnym zdaniem Jade bije na głowę Memoir, także pod względem tego, co dzieje się później. Tutaj po ok. 2-3 godzinach od aplikacji nutą przewodnią jest wetiwer, zaś po kolejnej godzinie wyłania się ładnie oprawiona pylistą lawendą nutka olibanum. Zapach staje się sucho-zielono-kadzidlany. Efekt jest bardzo intrygujący. Po jego ustępieniu drogi Memoir i Jade bezpowrotnie się rozchodzą. Zapach zmierza w kierunku nutki znanej mi z Cashmere For Men Cristiano Fissore, a nawet Gucci Pour Homme. Czyżby cashmeran? Akord wieńczący dzieło trzyma się na skórze kilka godzin, jednak jest bardzo delikatny i jej bliski. Za delikatny moim zdaniem. Niestety Memoir cierpi na dwie przypadłości: nieprzekonujący rozwój (mimo bardzo dobrego wstępu i rozwinięcia) i bardzo średnią moc. Podsumować więc muszę w jeden sposób: po takiej marce spodziewałbym jednak się czegoś więcej, choć absolutnie nie jest to zła kompozycja.


nuty górne: absynt, bazylia, mięta

nuty środkowe: róża, kadzidło frankońskie, lawenda, wetiwer

nuty dolne: drewno sandałowe, gwajakowiec, ambra, wanilia, piżmo, mech dębu, skóra, tabaka

twórca: Karine Vinchon

rok wprowadzenia: 2010

moja klasyfikacja: ostry, zdecydowany, suchy ziołowiec, na każdą okazję, intrugujący i tajemniczy

ocena w skali 1-6: kompozycja: 5/ moc: 4/ trwałość: 4/ flakon: –

Absynt(?) na słodko – czyli A Taste of Heaven Absinthe Verte By Kilian

Nie poradzę nic na to, że zaraz po pierwszej aplikacji na skórze zapach ten uplasował się w mojej olfaktorycznej pamięci obok….. Davidoff Relax. A jednak tak właśnie jest. Zaraz potem poszły porównania ręka w rękę i okazało się, że miałem sporo racji. Owszem pachnidło Kiliana jest szlachetniejsze, jednak przynajmniej w fazie początkowej bardzo zbliżone to nieco zapomnianego, a swoją drogą bardzo interesującego Relaxa. W kilka minut po otwarciu w kompozycji zaczyna bardzo wyraźnie dominować lawenda, która uzupełniona jest słodkawym, waniliowym tłem. Kierunek rozwoju Taste of Heaven jest jeden – ku słodkości. Ustępująca lawenda pozostawiam miejsce dla ciepłej waniliowo-tonkowej bazy. Nie ma tu suchej wytrawności Memoira, jest za to niuans raczej kulinarny, a i cała kompozycja sprawia wrażenie prostszej, żeby nie powiedzieć bardziej prymitywnej. Stojącej – mimo wszystko – półkę niżej niż najmłodszy Amouage. Nie jest tak intrygująca, nie tak specyficzna. Aż dziw, że mianowana absyntem, bowiem to jednak kompozycja z wyraźnie lawendową dominantą wieńczoną spożywczą wanilią. Ostatnia nuta na skórze to tonka. Troszkę do dziwne. Troszkę…. Czuję to jakiś fortel, jakąś ściemkę. Ekskluzywna marka, ekskluzywna cena (o tak!), ładny flakon, ale zapach – będę szczery – pospolity. Calice Becker nie popisała się.

Co więcej – niezwykle zaskakującym jest fakt, że na oficjalnej stronie By Kilian można znaleźć formułę tej kompozycji (podobnie jak innych tej marki)! Nieprawdopodobne?

Proszę bardzo:


Po zapoznaniu się z nią można rzec: wszystko jasne. Zaledwie jeden składnik cytrusowy (kalabryjska bergamotka). Faktycznie cytrusów nie czuć, a ich rola w akordzie górnym jest symboliczna.  Osiem ingrediencji określonych jako kwiatowe, które z racji swej specyfiki plasują się jako nuty środokowe (no może z wyjątkiem neroli). Tu potężna przewaga lawendy i jej pokrewnych lawandyn (jest tu i absolut i konkret!). To także geranium i róża. To wreszcie „olejek zielonego absyntu” w – jak widać – śladowej ilości 5 gram. W końcu nuty „ambrowe” czyli paczula, mech dębu, costus, ambrarome, wanilia i tonka. Czarno na białym. Pytanie – czy możnaby po prostu zmieszać te składniki w podanych proporcjach i uzyskać dokładnie ten sam zapach? Nie wiem. Wątpię. Chciałbym wierzyć, że tak. Z drugiej strony ujawnianie receptury perfum na własnej stronie wydaje mi się cokolwiek podejrzane… Nie wiem, jak to potraktować. Wiem natomiast co innego. To prawdopodobnie proporcja składników lawendowych i lawendopodobnych do absyntu powoduje, że Taste of Heaven jest przeciętnym zapachem lawendowym, ale na pewno nie absyntowym. I – mam nadzieję – nie jest to prawdziwy „smak niebios”…


nuty górne: bergamotka, kwiat pomarańczy

nuty środkowe: lawenda, turecka róża, absynt, geranium

nuty dolne: ambra, paczula, wanilia, mech dębu, tonka

twórca: Calice Becker

rok wprowadzenia: 2007

moja klasyfikacja: uniwersalny, niezbyt oryginalny, nie dorasta do wyrafinowanego flakonu

ocena w skali 1-6: kompozycja: słabe 4/ moc: 4/ trwałość: 4/ flakon: –

Na koniec werdykt: w damskim pojedynku Karine Vinchon i Calice Becker wygrywa jednak ta pierwsza.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Absynt w perfumach: Amouage „Memoir Man” i „A Taste of Heaven” By Kilian

  1. Jeśli chodzi o absyntowe zapachy to szczerze polecam Christian Lacroix Absynthe for Him od, tak tak, Avonu. Nie zawaham się nawet użyć słowa arcydzieło…

  2. Na pewno nie jest słodko – raczej wytrwanie z wyczuwalną nutą przyprawową. Start jest delikatnie zielony z dodatkiem cytrusów (co to jest nie wiem, ale na pewno nie cytryna czy pomarańcze – myślę, że może to być bergamotka). Z czasem zapach jest coraz głębszy i bardziej przyprawowo-wetiwerowy by zakończyć cudownym finiszem w którym główną rolę gra absynt i coś jeszcze (paczula? ambra?). Nie mogę się niestety „wwąchać” bo wykończyłem buteleczkę gdzieś w okolicach wiosny, ale z dobrze poinformowanych źródeł wiem co znajdę pod świerkowym drzewkiem pod koniec grudnia 🙂

  3. he he spokojnie. nikt przy zdrowych zmysłach nie poda pełnej receptury pachnidła. Brakuje na pewno kilku składników, oraz nie znamy kolejności mieszania, a to też bardzo ważne. No i i jestem prawie pewien że podane tutaj w karcie dań proporcje (gramatury) danych składników też pozmieniano 😉

  4. Dla mnie Amouage Memoir Man to zapach świeżo roztartych żółtych kwiatów słonecznika. W moim odczuciu nie ma nic wspólnego z absyntem. (ale to tylko moje odczucia) 🙂 Pozdrawiam. Adam

  5. Memoir Man: właśnie zawitał do moich drzwi. Na mnie pachnie rewelacyjnie, co potwierdza moja pani.
    3 zapachy na bezludną wyspę (jak dla mnie) –
    – Creed Aventus lub Imperial – ze wskazaniem na Aventusa,
    – Amouage Memoir Man (No 1!),
    – Guerlain Homme lub Dior Homme Sport – ze wskazaniem na Guerlain.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Gratuluję zacnego nabytku. Memoir to jeden z najlepszych męskich Amouage. Ja dziś na bezludną wyspę zabrałbym Green Irish Tweed, Vetiver Dance Andy Tauer i M7 YSL… Ale jutro trójka może już wyglądać inaczej… 😉

  6. Niestety, Memoir Man mnie zawiódł. Jego projekcja jest kiepska(do trwałości nie mam zastrzeżeń) i – zupełnie nie „amouage’owa… A może on po prostu taki jest, nie projektuje nigdy dosadnie, a ponadto ma typ projekcji „pojawiam się i znikam”?

  7. Miałem z Memoir podobne doswiadczenia,pojawiał się i znikał a potem zupełnie odfrunął z mojej kolekcji;-)
    Sama kompozycja ma doskonałe wejście,a jak sie lubi wetiwer to można się tutaj nawet pozachwycać,potem jest nieco mniej
    wrażen nie mniej nie powiem żeby mi sie nie podobało.
    Memoir maluje w głowie poetyckie obrazy,jest w nim tajemnica i kawał dobrej roboty ale jednak wole Epica,jest bardziej wymagający,surowy,troche nieprzystosowany,zapatrzony w przeszłość Alfaoutsider;-)

  8. Jak na razie, chcę mieć w kolekcji Epic’a właśnie i Jubilation XXV. Kolejny „pretendent” to Opus VI, ale muszę przeprowadzić solidne testy,,,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s