Letnie orzeźwienie (6) – marine scents: Creed „Erolfa” i Mancera „Wave Musk”

Tagi

, , , , , , , ,

Co to są perfumy morskie? Co oznacza marine scent? To zapach nie tylko zawierający konkretne nuty kojarzące się z oceanem i jego otoczeniem (a więc przede wszystkim nutę słonej wody, pełnego jodu powietrza, plażowego piasku, oblewanych morską pianą kamieni, nagrzanej słońcem skóry, rosnących wokół roślin, często iglaków), ale raczej przede wszystkim zapach jako całość tworzący morską aurę, morski krajobraz wyczarowany za pomocą pachnących molekuł. Przykłady współczesnych perfum morskich znajdziemy niemal wyłącznie w tzw. niszy – Sel Marin Heeley, Aria Di Mare Il Profvmo, Olivier Durbano Turquoise, by wymienić kilka. Ich wysublimowany i wyrafinowany charakter czyni z nich autentyczne perfumy niszowe o raczej wąskiej publice. Marine nie jest dziś w modzie. Ale moda ma to do siebie, że lubi wracać. Czekamy zatem…

W tzw. międzyczasie więc zestawienie dwóch pachnideł morskich z różnych czasów: creedowski klasyk Erolfa (1992) oraz współczesny Wave Musk (2011) marki Mancera. Oba zadecydowanie zasługują na określenie marine scent.

seaside

Creed Erolfa

Erwin, Olivia, Fabienne, pierwsze dwie litery imion najbliższych dla perfumiarza Oliviera Creeda osób – jego syna, córki oraz żony, złożył się na tajemniczo brzmiącą nazwę jedynego w obszernej kolekcji Creeda pachnidła morskiego.

Patrząc na datę premiery Erolfa (1992), zapachowi należy się status jednego z pierwszych pachnideł morskich w historii perfumerii (megaseller Acqua Di Gio powstała cztery lata później). Bo o ile niezbędna w tamtych czasach dla uzyskania morskiego efektu molekuła Calone została w sposób wyrazisty po raz pierwszy szerzej zastosowana w słynnym New West for Him Aramis (1988), to jednak tamten zapach nie był jako całość pachnidłem stricte morskim. Podobnie było z Cool Water Davidoff (1989), który choć wodę ma w nazwie, a ocean w reklamie, to jednak jest i zawsze był pachnidłem aromatic fougere prezentującym inną popularną w tamtym czasie aromamolekułę – dihydromyrcenol, która w praktyce pachnie bardziej ziołowo i kwiatowo, aniżeli morsko czy wodnie. Cool Water pomyślany był jako dający orzeźwienie porównywalne do kąpieli w oceanie, ale nie próbował naśladować aromatów kojarzących się z morzem. Z kolei uważany za morski (poniekąd słusznie) Kenzo Pour Homme (1991) owszem zawiera morską nutę jodu, ale jako całość jest zapachem drzewnym z istotną rolą jodłowego balsamu, drewna sandałowego i mchu dębowego. To fenomenalne pachnidło miało być spójne z wymyślnym flakonem, przedstawiającym drzewo wygięte przez podmuch wiatru…

Erolfa jest na tle wymienionych pachnidłem do cna morskim, bardzo „na temat”. Nie znajdziemy tu wyszukanej konstrukcji, zaskakującej ewolucji, głębi czy przesadnego wyrafinowania. To po prostu bardzo morski zapach morski… bez zbędnych ozdobników. Akord głowy Erolfa praktycznie od razu przejawia wyraźną morską nutę, mimo obecności rześkich cytrusów i nut zielonych nut bazylii. Ziołowo-zielony rozmaryn i kolendra dobrze współgrają ze słonym, przepełnionym Calone morskim sercem. Czarny pieprz dobrze podbija morską słoność, a imbir nadaje jej mocy. Także kolendra zdaje się mocno wybijać w sercu. Akord morski osadzony jest na klasycznym drzewnym akordzie bazy stanowiącym mieszankę sandałowca i cedru. Natomiast to co czuję ja osobiście kilka godzin po użyciu w bazie to Cashmeran. Ambra i piżma w bardzo creedowskim stylu pogłębiają i utrwalają zapach. Mimo to trzyma się on skóry zaledwie kilka godzin, bardzo zresztą szybko traci na początkowo dużej wyrazistości. Erolfa ma bardzo dobry początek i morskie serce będące kwintesencją marine scent. Niestety baza jest mało przekonująca. Zapach troszkę zbyt ulotny, jak na mój gust. Coś jak polskie lato…

Creed Erolfa

nuty głowy: bergamotka, cytryna, kmin, bazylia, melon, rozmaryn, pomarańcza

nuty serca: kolendra, nuta morska, jaśmin, imbir, pieprz

nuty głębi: drewno sandałowe, cedr, ambra, piżmo

twórca: Olivier Creed

rok wprowadzenia: 1992

moja ocena:

zapach: ****/ trwałość: ***/ projekcja: ***

 

Mancera Wave Musk

Także i w tym przypadku tytuł to swego rodzaju gra słów. Wave Musk bowiem to świeże i lekkie perfumy morskie z wyczuwalną dużą zawartością białych piżm, przydającą pachnidłu detergentowego, czystego charakteru i białej „barwy olfaktorycznej”. W oficjalnym spisie nut Mancera podaje więc nie tylko nuty soli morskiej, glonów czy dryfującego drewna, ale także – w bazie – wymienia „falę białych piżm„. Słusznie. Tę falę czuć wyraźnie. A na jej tle widać białą koszulę…

Daniel-Craig-Beach

Wave Musk pachnie bardziej współcześnie od Erolfa, co zrozmumiałe i naturalne. Jest też mniej jednoznacznie morski, choć niewątpliwie tworzy subtelną morską aurę, budzącą odległe skojarzenia z Kenzo Pour Homme, która – wraz z delikatną owocowością wstępu i czystością biało-piżmowej bazy – czyni z Wave Musk subtelne, choć wyczuwalne, „czyste” pachnidło wprost doskonałe na gorącą pogodę. Transparentna woń kwiatu pomarańczy umieszczona w sercu zapachu przydaje mu słonecznego ciepła, tworząc z Wave Musk perfumy radosne i bardzo pozytywnie nastrajające, a przy tym absolutnie uniseksowe.

Wave Musk to kolejna już testowana przez mnie propozycja marki Mancera, spokrewnionej z Montale. Muszę przyznać, że i tym razem mam jak najlepsze wrażenia.

Mancera wavemusk

nuty głowy: grejpfrut, czarna porzeczka, świeże zioła

nuty serca: nuta morska, napar z kwiatu pomarańczy, krystaliczna sól, dryfujące drewno

nuty głębi: glony, fala białych piżm

twórca: bd.

rok wprowadzenia: 2011

moja ocena:

zapach: ****/ trwałość: ****/ projekcja: ****

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 89 obserwujących.