Puredistance – prawdziwy perfumowy luksus

Czasem zastanawiam się nad tym, czym współcześnie jest w perfumerii luksus? W jaki sposób go określić? Co wyznacza jego ramy w czasach, gdy pachnidła z logotypami znanych designerów mody, niegdyś uznawane za luksusowe, stały się ogólnodostępne w wyniku strategii nastawionej na maksymalizacje sprzedaży, której w sukurs przyszedł rozwoju e-handlu? O tym, że perfumy są luksusowe, … Czytaj dalej Puredistance – prawdziwy perfumowy luksus

Tom Ford „Fucking Fabulous” – doprawdy?

Gdy mniej więcej w połowie 2017 pojawiły się w internecie informacje nt. nowych perfum Toma Forda o nazwie Fucking Fabulous uznałem to za fake news. Nie wierzyłem, że Ford mógłby aż tak daleko posunąć się w prymitywnym marketingu. Owszem dał się nie raz nie dwa poznać jako projektant lubiący zwrócić uwagę na swój produkt niemal wulgarną … Czytaj dalej Tom Ford „Fucking Fabulous” – doprawdy?

Etat Libre d’Orange „Les Fleurs du Déchet” – przydatny śmieć…

"To co brudne, musi być też piękne" Etienne de Swardt Les Fleurs du Déchet (dosłownie: "Kwiaty odpadów") to w swej istocie bezprecedensowa perfumowa deklaracja Etat Libre d'Orange, Etienna de Swardta, perfumiarki Danieli Andrier oraz współpracującej przy tym projekcie firmy Ogilvy (potęga w dziedzinie marketingu, reklamy i PR) wartościująca odpady i w jakimś sensie gloryfikująca ich … Czytaj dalej Etat Libre d’Orange „Les Fleurs du Déchet” – przydatny śmieć…

Ralph Lauren „Safari for Men” czyli jak się ładnie zestarzeć

Lata dziewięćdziesiąte były dla perfum męskich czasem przemian. Na ich początku w powietrzu wciąż unosiły się jeszcze potężne, gęste, bezpardonowe i trudne do zapomnienia, barokowe aromaty lat 80-tych, ale wraz z odkrywaniem coraz to nowych syntetycznych aroma-molekuł szło nowe, zapoczątkowane pod koniec poprzedniej dekady przez słynne nadużycie hydromyrcenolu w Cool Water for Men Davidoff, ukoronowane przez … Czytaj dalej Ralph Lauren „Safari for Men” czyli jak się ładnie zestarzeć

Tauer Perfumes „L’Oudh” – dogoniony króliczek?

Dobrze wiem, że kiedy Andy Tauer bierze się za jakiś nowy zapach, nie opublikuje go dopóty, dopóki ten nie będzie perfekcyjny i idealnie zgodny z wizją twórcy. A że Andy Tauer nie musi oglądać się dosłownie na nic (co zawdzięcza wyłącznie samemu sobie, talentowi oraz ogromnej pracowitości), to też jego pachnidła są zawsze efektem niczym … Czytaj dalej Tauer Perfumes „L’Oudh” – dogoniony króliczek?