Chanel „Allure Homme” – politycznie poprawny męski powab

Dawno, dawno temu, udzielając się na jednym ze znanych serwisów kosmetycznych, w dziale perfum męskich popełniłem kilkadziesiąt krótkich recenzji na ich temat. Później dały one początek mojemu poprzedniemu blogowi Perfumum dla mężczyzn. Wówczas to "zrównałem z ziemią" zapach, który dla wielu mężczyzn okazał się być ich ulubionym. Chanel Allure Homme (allure z ang. - powab) wciąż sprzedaje się … Czytaj dalej Chanel „Allure Homme” – politycznie poprawny męski powab

Perfumowe podróże (3): Nowy Jork z Bond No. 9 „Bleecker Street”

Bleecker Street - to jedna z tętniących życiem ulic Manhattanu. We flakonie zaś to nowoczesne, mainstreamowe, mocne męskie perfumy. Po nieco zielonym, za sprawą fiołkowego liścia, początku, następuje kulinarne, słodkawe, delikatnie anyżowo-porzeczkowe serce, które dość szybko przechodzi do niesamowicie męskiej, mocnej i przenikliwej nuty drzewnej, z początku sparowanej z cynamonem i wciąż obecnym fiołkiem (podobnym do tego … Czytaj dalej Perfumowe podróże (3): Nowy Jork z Bond No. 9 „Bleecker Street”

Geoffrey Nejman „Le Sportif” i „Le Professionnel”

Swego czasu popełniłem na blogu recenzje zapachów Geoffreya Nejmana Le Seducteur i Emir. Będąc nieco rozczarowanym tym pierwszym i pozytywnie zaskoczonym tym drugim (choć nie do końca dałem temu wyraz w recenzji, ale tak go wtedy czułem) od dawna miałem poczucie, że winny jestem zarówno czytelnikom, jak i sobie, ocenę pozostałych dwóch męskich perfum Geoffreya … Czytaj dalej Geoffrey Nejman „Le Sportif” i „Le Professionnel”

Perfumowe podróże (2): Nowy Jork z Bond No. 9 „New Haarlem”

Dziś udajemy się do miasta, które nigdy nie śpi. Big Apple. Nowy York. W czołówce mojej prywatnej listy marzeń - miejsc do odwiedzenia. Kiedyś. Może. Póki co, dzięki magii perfum, mogę "poczuć" zapachy tej słynnej metropolii nie ruszając się z miejsca.... Ale ta magia nie ziściłaby się, gdyby nie francuska perfumiarka mieszkająca w Nowym Jorku, … Czytaj dalej Perfumowe podróże (2): Nowy Jork z Bond No. 9 „New Haarlem”

Perfumowe podróże (1): Frapin „Terre de Sarment”, czyli pachnieć francuską winnicą…

Jak pewnie każdy aktywny bloger perfumowy jestem w ciągłym niedoczasie i posiadam spory "nadstan", jeśli chodzi o liczbę zapachów oczekujących na recenzję. Próbki i dekanty, a czasem i pełne flakony, czekają nawet ponad rok na swoją kolej. Przyznam, że mam takich zapachów pokaźny zapas. Większość z nich to pachnidła, które ni jak nie chcą skłonić … Czytaj dalej Perfumowe podróże (1): Frapin „Terre de Sarment”, czyli pachnieć francuską winnicą…