Masque Milano „homage to Hemingway”, czyli oda do wetywerii

Włoska marka niszowa Masque Milano dała się dotąd poznać jako mająca do zaoferowania perfumy zdecydowanie oryginalne i charakteryzujące się wysoką jakością, bez nabijania klienteli w pachnącą butelkę. Kierujący marką Alessandro Brun i Riccardo Tedeschi zapraszają do współpracy młodsze pokolenie perfumiarzy, a ci – mając wsparcie wybrednych koneserów, jakimi obaj panowie niewątpliwie są – zwykle wykorzystują daną im szansę na zabłyśnięcie talentem.

Alessandro Brun i Riccardo Tedeschi

Cecile Zarokian i jej oszałamiające zmysłowością kwiatowo-żywiczne Tango, Delphine Thierry i na długo zapadające w pamięć animalne Montechristo, Julien Rasquinet i cudownie ogrzewające Russian Tea, wreszcie Luca Maffei i jego piękna irysowa L’Attesa to wszystko fantastyczne perfumy, by wymienić zaledwie kilka z rosnącego katalogu marki. Chyba najbardziej dosłownym aktualnie ucieleśnieniem młodego pokolenia perfumiarzy jest Fanny Bal – wschodząca gwiazda perfumerii (IFF), absolwentka prestiżowej szkoły perfumeryjnej ISIPCA, terminująca u Mistrza Dominique’a Ropiona, którą w świetle jupiterów postawił sam Frederic Malle, powierzając jej opracowanie lekkiego i świeżego , beztroskiego, „młodzieżowego” zapachu Sale Gosse dla Editions de Parfums (2017). Dwaj sympatyczni Włosi zaproponowali Fanny skomponowanie zupełnie dorosłego zapachu, a do tego – z natury swej – absolutnie męskiego. Bo cóż może być w perfumach bardziej męskiego niż pachnący trawą, korzeniami, glebą i tytoniem wetiwer?

Fanny Bal

Wetyweria to intensywna i bardzo określona pod względem charakteru nuta, lubiąca dominować kompozycję. Gdy tworzy się z premedytacją zapach „wetiwerowy” w rozumieniu zielono-korzenno-drzewny, tak jak w przypadku Hemingwaya, bardzo trudno o oryginalność i nowatorstwo, o ucieczkę od porównań. Nie wiem zresztą, czy o to chodziło twórcom. Czy jednak Hemingway wyróżnia się czymś na tle podobnych mu pachnideł? I tak, i nie.

Tak, ponieważ ma specyficzne i – dodać muszę – prześliczne otwarcie, w którym wetyweria (obecna w zapachu od początku do końca) ułagodzona została przez niecodzienne w tym zestawieniu nuty imbiru i rabarbaru. Jeżeli więc autorzy chcieli, by potencjalny klient zachwycił się tym zapachem już po pierwszych minutach, jest duża szansa na to, że im się to udało. Intro jest bowiem rzeczywiście urocze, mimo że od razu wiadomo, z jakim zapachem mamy do czynienia. Tak po raz drugi, ponieważ skórzany finisz nie był oczywistym wyborem i choć trochę żal, że nie jest intensywniejszy, to jednak wyróżnia Hemingwaya.

Nie, bowiem to, co następuje w sercu grane było już wiele razy. Mieszanka rozmaitych wetiwerowych esencji z paczulą i cedrem to gotowy przepis na tego typu zapach i pod tym względem Hemingway nie wyróżnia się pośród podobnych perfum innych niszowych marek.

Oddać muszę wszakże cesarzowi co cesarskie. Hemingway zachwyca jakością składników (marka pozwoliła perfumiarce na sięganie na najwyższą półeczkę w Laboratoire Monique Remy (LMR – to samo, w którym buszować uwielbia m.in. Jean Claude Ellena, znane z mistrzowskiego opanowania technologii destylacji frakcyjnej i wydobywania z naturalnych esencji ich najbardziej pożądanych części) i to można poczuć. To musiała być dla Fanny Bal prawdziwie fantastyczna zabawa. Można by rzecz, że z takich składników nie sztuka zmieszać dobrze pachnące perfumy, ale przecież wiadomo, że to nieprawda, szczególnie, że w Hemingway zdecydowanie dominują niełatwe w obejściu esencje naturalne, co też zresztą – jak domniemam – przekłada się na jego stonowane parametry. Perfumiarka raczej nie „podkręciła” go żadnymi aromamolekułami, prawdopodobnie nie chcąc zakłócić naturalnego piękna zastosowanych esencji. A mamy tu co podziwiać, m.in. środkową frakcję esencję wetywerii, wetywerią z Haiti oraz wetywerię jawajską i paczulę, obie wydostane od natury przy pomocy destylacji molekularnej. Słowem -arystokracja ingrediencji.

Hemingway to zapach dla koneserów, którzy nie oceniają perfum głównie mając na uwadze jego parametry, projekcję, sillage czy trwałość (to trochę tak, jakby oceniać wino kierując się głównie jego mocą…). Dzięki zgrabnej kompozycji i starannie dobranym składnikom pachnie od początku do końca… ładnie, bez ostrych brzegów i drażniących nut. Niemniej pozostaje dość surowym, nieco szorstkim, drzewno-korzenno-ziemnym zapachem prawdziwego, nieogolonego, a wręcz brodatego faceta. Wszak to hołd złożony Ernestowi Hemingway’owi, nieprawdaż?

nuty głowy: imbir, rabarbar

nuty serca: serce wetywerii

nuty bazy: wetyweria z Haiti, wetyweria z Jawy, cedr, paczula, skóra

twórca: Fanny Bal

rok wprowadzenia: 2018

moja ocena: zapach: 4,5/ trwałość: 4,0/ projekcja: 4,0->3,0

Perfumy marki Masque Milano, a także wielu innych marek niszowych, dostępne są w nowej perfumerii internetowej pod adresem Perfumynazlotej.pl. Perfumerię tę wyróżniają konkurencyjne ceny i możliwość zakupu za pobraniem. To perfumeria niszowa, w której dominuje wiedza, pasja i ogromna życzliwość. Oprócz sprzedaży wysyłkowej możliwy jest też odbiór osobisty perfum w Warszawie.

UWAGA: od dziś 4.04 do 18.04 włącznie dokonując zakupu w perfumerii Perfumy na złotej możecie wykorzystać kod rabatowy @perfumowy_blog o wartości 5%.

2 uwagi do wpisu “Masque Milano „homage to Hemingway”, czyli oda do wetywerii

  1. Jak rozumiem omawiany produkt zakupiony w Perfumynazlotej.pl?
    5% przy okazyjnej cenie to super okazja🧨

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s