Bvlgari „Aqva Pour Homme Atlantiqve” – na oceanicznej fali

Pojawiła się własnie nowa wersja słynnej Aqva od Bvlgari, tym razem opatrzona dopiskiem Atlantiqve. Podobnie jak wszystkie poprzednie wersje Aqva, także i tę skomponował Jacques Cavallier.

Przypomnijmy. Pierwsza Aqva (2005) pachniała i do dziś – mimo upływu dekady od jej premiery – pachnie przedziwnie. Dominująca w niej wilgotna i zielona nuta wodorostu Posidonia Oceanica zmieszana z aromatycznymi nutami lawendy i szałwii na drzewno-ambrowej, lekko słonej bazie tworzy tyleż wyrazisty, ile unikatowy efekt. Nawet obecnie ten zapach wydaje się być wciąż bardzo oryginalny i niebanalny oraz – co ważne – świetne zmontowany pod względem technicznym (projekcja, trwałość). Kolejne jego wersje są mniej lub bardziej udanymi próbami reinterpretacji wodnego tematu.

bvlgari-aqva_pour_homme

 

 

W centrum Aqva Atlantiqve znajdziemy coś zupełnie innego…

bvlgari-aqua-atlantique-2

Akord szarej ambry skomponowany – podobnie jak w przypadku wszystkich wcześniejszych wersji – przez Jacquesa Cavalliera specjalnie na tę okazję. Nuty wodne i morskie przenikają się tu z ambrą, a całość posadowiona jest na drzewnej bazie, zdominowanej przez ciepłe aromaty sandałowca i benzoesu. Świeży początek z delikatnym akordem słodkich cytrusów połączonymi  z nutą wodną szybko ustępuje miejsca tematowi przewodniemu. Ambra ma tu – podobnie jak w naturze – wielowymiarową woń, na którą składają się aspekty: ciepły piżmowy, świeży wodny i słony – niczym wymacerowana w oceanicznej toni bryłka najprawdziwszej szarej ambry.

Cavallierowi udało się stworzyć olfaktoryczne złudzenie szarej ambry i jej naturalnej złożoność i umieścić ją w kontekście męskich i zmysłowych perfum, nie będących wszakże typowym „świeżakiem”.

jacques-cavallier-belletrud

Aqva Atlantiqve jest odzwierciedleniem odradzającego się w ostatnich latach w perfumowym mainstreamie trendu marine,  które dziś znaczy wszak coś innego, niż w latach 90-tych XX wieku (Acqua Di Gio, Kenzo Pour Homme czy Escape for Men Calvina Kleina), czy na początku XXI wieku, gdy powstawały pierwsze Aqva od Bvlgari. Ten obecny tu specyficzny rodzaj wodnej morskości, ściśle łączący się z aromatem szarej ambry, niebędący więc efektem użycia Calone czy nut wodorostowych, odnajdziemy także w innych współczesnych pachnidłach męskich, choćby w Invictus Paco Rabanne czy – w mniejszym stopniu – Bleu de Chanel w wersji Eau de Parfum. Atlantiqve pod względem temperamentu nie jest jednak blisko ani do bardziej wyrafinowanego Bleu ani do wulgarnego Invictusa. Jest aromatem tyleż przyjemnym, ile bezpiecznym i mało charakterystycznym, ale też dobrze wpisującym się w obecne oczekiwania rynkowe. Podobno już bardzo dobrze się sprzedaje. I choć osobiście preferuję pierwszą Aqva oraz Aqva Marine, jestem w stanie zrozumieć tę prawidłowość. Atlantiqve może się bowiem spodobać mniej wymagającemu odbiorcy. A tych jest przecież najwięcej…

bvlgari-aqua-atlantique

nuty głowy: cytryna, bergamotka, nuta wody

nuty serca: szara ambra, nuta morska

nuty bazy: paczula, drewno sandałowe, wetyweria, benzoes

perfumiarz: Jacques Cavallier

rok premiery: 2017

moja ocena w skali 1-6:

zapach: 3,5/ projekcja: 4,0/ trwałość: 4,0

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s