Loewe „Solo Loewe Platinum”

Hiszpańska marka luksusowa Loewe sukcesywnie buduje swą zapachową ofertę dla mężczyzn. Należąca – podobnie jak m.in. Dior Parfums, Givenchy, Fendi czy Kenzo – do koncernu LMVH, nadzorowana jest przez odpowiedzialnego w grupie za perfumy Francoisa Demachy – będącego jednocześnie nadwornym perfumiarzem Diora. Kolejne pachnidła wydawane pod marką Loewe zdobywają rosnącą popularność także wśród entuzjastów perfum (szczególnie goździkowy Loewe 7, ale także i seria Solo Loewe), a więc konsumentów bardziej wymagających. Okazują się być nieco z boku głównego nurtu i w miarę daleko od banału. To oczywiście zamyka drzwi do masowej popularności i wywindowanych słupków sprzedaży, ale być może to zarządzającym LVMH akurat w przypadku Loewe, co by nie mówić marki niszowej w ich jakże szerokim portfolio, nie przeszkadza. Przynajmniej na razie.

Ale zanim Loewe zostało w 1996 roku oficjalnie przejęte przez LVMH, działało jako niezależna firma w sektorze odzieży i dóbr luksusowych (m.in. słynne wyroby skórzane) od 1846 roku. Pierwsze perfumy – kobiece L de Loewe for women – miały swą premierę w 1972 roku, zaś dwa lat później pojawił się cytrusowo-ziołowy szypr męski Loewe for men.

Linia Solo Loewe zapoczątkowana została w 2004 roku woda toaletową o te samej nazwie. Od tego czasu pojawiały się kolejne tzw. flankery: Solo Loewe Eau de Cologne Intense (2008), Solo Loewe Pop (2010), Solo Loewe Absoluto (2011), Solo Loewe Platinum (2012), Solo Loewe Sport (2014).

Dzisiejszy wpis poświęcę Solo Loewe Platinum (2012), do którego testów zachęciła mnie osoba, której zdanie w temacie perfum bardzo sobie cenię.

 loewe solo platinum 1

Ładny, elegancki flakon umieszczono w wyściełanym pianką ozdobnym, doskonale wykonanym pudełku tekturowym z wysuwaną szufladką, przyozdobioną w tasiemkowy uchwyt. Standard pakowania spotykany dotąd raczej u ekskluzywnych i niszowych marek.

Zapach rozpoczyna się akordem będącym połączaniem przypraw (czarny pieprz i gałka muszkatołowa) oraz nuty lekko posłodzonej czarnej herbaty. Woń ewoluuje przez rozjaśniony tymiankiem, świeżo-herbaciany akord oraz powoli włączające się do gry olibanum, niezwykle istotny składnik kompozycji. Niecodzienny i oryginalny akord kadzidlano-herbaciany, w którym z czasem lawenda zastępuje początkowo wyczuwalną herbatę, dominuje serce zapachu. Z czasem ewoluuje w subtelną i wyważoną sucho-drzewną bazę z dominującym słodkawym, żywicznym styraxem, opartym na fundamencie z drewna cedrowego. Warto podkreślić, że dominujący duet lawendy i olibanum w Solo Platinum stanowi ewidentne, choć nie wiem, czy zamierzone, nawiązanie do Encens et Lavande Serge’a Lutensa. Podobieństwa są tu naprawdę autentyczne, choć oczywiście zapach Loewe podaje ten akord w bardziej przyjazny sposób, aniżeli stricte niszowe, bezkompromisowe i rustykalne dzieło Christophera Sheldrake’a.

Solo Platinum ma bardzo ładny, współczesny, łagodny i zrównoważonym przebieg. Przyjemnie zmienia się na skórze, a każda jego faza ma coś interesującego do zaproponowania. Jest charakterystyczny, oryginalny, a pod względem warsztatowym bardzo solidnie wykonany. Do tego ładnie, wyczuwalnie projektuje i trwa na mojej skórze dobrze ponad 8 godzin. Nosi się go bardzo komfortowo. Jest pachnidłem zdecydowanie godnym uwagi – szczególnie osób zmęczonych wszechobecną ostatnio moda na kulinarno-słodko-ambrowe perfumy dla mężczyzn bądź też przeładowane Iso-E-Super niby-drewniaki. Solo Platinum ukazuje nieco inne, jakby na przeciw trendom spojrzenie na to, czym mogą być męskie perfumy. Poza tym to po prostu bardzo udana realizacja.

 loewe solo platinum 2

nuty głowy: czarny pieprz, gałka muszkatołowa, tymianek

nuty serca: herbata, absolut z lawendy, czarna skóra, kadzidło frankońskie (olibanum)

nuty bazy: drewno cedrowe, styrax

twórca: Emilio Valeros

rok wprowadzenia: 2012

moja ocena:

  • zapach: dobry+
  • projekcja: dobra
  • trwałość:  ponad 8 godz
Reklamy

4 thoughts on “Loewe „Solo Loewe Platinum”

  1. To chyba mój ulubiony zapach ze stajni Loewe, choć muszę przyznać, że nie była to miłość od pierwszego powąchania, wręcz przeciwnie – pierwszy test wzbudził niechęć i odrzucenie. Na mojej skórze nie rozwija się bardzo, ale uwypuklają się te nuty, które ogólnie uwielbiam w perfumach – herbata, kadzidło i gałka muszkatołowa. Przez pierwszą godzinę ma sporo cech wspólnych z klasycznym Solo(„kredki świecowe”), by potem rozwinąć się zupełnie inaczej. Na mojej skórze wyraźnie czuję mocną, czarną nieposłodzoną herbatę z dodatkiem gałki muszkatołowej.Obydwa składniki trwają cały czas, następnie dołącza do nich olibanum. Nie jest to absolutnie kadzidło donośne i „kościelne” tak jak w „7” tej samej marki, powiem szczerze, że przez pierwsze 2 testy miałem kłopoty, żeby to kadzidło poczuć w ogóle. Teraz wiem, że ono tam jest, ale raczej jako uzupełnienie kompozycji, a nie główny składnik.
    Trwałość jest świetna, na mojej skórze zapach wytrzymuje 6-10 h(zimą i jesienią krócej niż wiosną i latem), projekcja jest umiarkowana – zapach właściwie prawie nie daje „ogona”, uważam, że jest to dosyć subtelna kompozycja wyczuwalna przy bliższym kontakcie.
    Jeden z moich następnych zakupów, to pewne.

  2. Cześć!

    Bardzo dziękuję za tę recenzję. Nie ukrywam, że Solo Platinum to moje największe odkrycie A.D. 2013 jeśli chodzi o segment zapachów mainstreamowych. Więc z tym większą radością przyjmuję wysoką notę jaką Solo Platinum otrzymuje także i od Ciebie. To prawda, że marka Loewe pozostaje nieco na uboczu aktualnych tendencji w perfumiarstwie designerskim, stanowiąc – obok Lalique i Hermesa – swoistą „subkategorię” tego segmentu rynkowego. Na dzień dzisiejszy marki te (zaznaczam, że mam tutaj na myśli jedynie ofertę podstawową, a nie tzw. linie butikowe) zdecydowanie wiodą prym zarówno jeśli chodzi o sam charakter wypuszczanych przez siebie kompozycji, jak i jakości wykonania oraz wyegzekwowania poszczególnych tematów. Solo Platinum jest tego znakomitą egzemplifikacją; oryginalny i natychmiast rozpoznawalny, a przy tym bardzo noszalny. Solo Platinum trwa na mnie ponad 10 godzin przy początkowo (przez ok. 2 godziny) bardzo dużej projekcji, stopniowo redukującej się do gęstej i niezmiernie wyraźnej aury. A zatem parametry użytkowe na bardzo dobrym, a ściślej mówiąc optymalnym, poziomie. Jeszcze jedna kwestia, a mianowicie dotycząca twórcy Solo Platinum. Otóż marka Loewe, podobnie zresztą jak np. Dior (Francois Demachy) czy Chanel (Jacques Polge, a aktualnie – jak wieść gminna niesie – jego syn Olivier) zatrudnia swojego „nadwornego” perfumiarza, a jest nim Emilio Valeros. Skoro więc podpisuje się on pod wszystkimi innymi zapachami Loewe (również z serii butikowej Un Paseo por Madrid – nawiasem mówiąc ponoć bardzo interesującej), to na 90% ekstrapolować należy, że i Solo Platinum jest jego „dzieckiem”.

    Serdecznie pozdrawiam –
    Cookie

    1. Witaj!

      Jak się domyślasz, to Twoja rekomendacja zachęciła mnie do testów tego zapachu. Solo Platinum wzbudził także moją ciekawość wobec pozostałych pozycji z linii Solo. Dziękuję za informację nt. nadwornego perfumiarza, o którym nie wiedziałem i co natychmiast uzupełnię w recenzji.

      Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s