Xerjoff „Join The Club” czyli wybrane kluby Xerjoffa

Włoska marka perfum luksusowych Xerjoff zaprezentowała w zeszłym roku kolekcję 10 zapachów zatytułowaną Join The Club. Zakup wybranego flakonu perfum z tej kolekcji jest jednocześnie zaproszeniem do jednego z wirtualnych klubów dostępnych tylko dla posiadaczy specjalnej karty członkowskiej. Ta znajduje się wewnątrz kartonika z perfumami. Ot pomysł na to, by luksusowe perfumy dawały dodatkowe poczucie ekskluzywności. Każdy klub ma nazwę perfum go reprezentujących, czy raczej gwarantujących wstęp do niego. Jest więc Fatal Charme zainspirowany włoską stolicą mody – Mediolanem – klub mody, Ascot Moon czyli angielski klub jeździectwa i gry w polo, Birdie – klub golfowy oczywiście, Ivory Route – czyli klub podróżniczy, Marquee (wszakże nie ten prawdziwy, legendarny, londyński muzyczny, tylko wirtualny i to teatralny), More Than Words (klub poetycki), 40 Knots czyli włoski klub żeglarski, Kind of Blue – czyli rzecz jasna klub jazzowy, Commandante! – klub – uwaga – cygarowy oraz Shunkoin czyli klub… medytacji Zen. Ciekawy pomysł, który zasługuje na pochwałę. Swoją drogą ciekaw jestem, co też takiego oferują poszczególne kluby swoim członkom?

Dzięki uprzejmości perfumerii Quality Missala, w której ofercie znajdziemy nie tylko całą kolekcję Join The Club, ale także i inne pachnidła Xerjoffa, mogę dziś w kilku zdaniach opisać wybrane cztery zapachu klubowe bez konieczności stawania się członkiem któregokolwiek z klubów, choć gdybym miał wybrać członkostwo w jednym z nich, byłby to na pewno Kind of Blue, nie tylko ze względu na moje zainteresowania muzyczne, ale również ze względu na sam zapach.

Kind of Blue to piękna kompozycja kwiatowo-orientalna, w której nuty białych kwiatów – jaśminu i ylang ylang – obtoczono bogatym bukietem przypraw i zatopiono w gęstym drzewno-ambrowym półpłynnym miodzie. Prym wiedzie miodowa nuta ylang. Pachnidło nie jest może oryginalne, gdy chodzi o treść, ale wyróżnia się nowoczesną formą oraz jakością składników. Pachnie bardzo intensywnie (początek wręcz zatyka dech), luksusowo, wyraziście, głęboko, niesamowicie zmysłowo. Jednocześnie brak w nim akcentów, które sugerowałyby zakwalifikowanie go jako perfum typowo kobiecych. Kind of Blue z powodzeniem pachnie na męskiej skórze, tak samo jak choćby Amouage Lyric Man. Kawał solidnego i bezkompromisowego pachnidła.

W Shunkoin postawiono na koherentność zapachu z tematyką klubu. Woń jest subtelna, cicha (szczególnie w porównaniu z innymi klubami), medytacyjna, choć wcale nie kadzidlana. To zwiewny, ale i niestety mizerny kwiatowo-zielono-owocowy zapach z majaczącą mleczną nutą figi. Nie tak soczystej i energizującej, jak ta z Un Jardin En Mediterranee Hermesa czy Figuer Heeleya, ale bardziej tonizującej, relaksującej, z nutą mleka w finiszu. Przyznam, że Shunkoin odstaje poziomem od pozostałych trzech opisywanych przez mnie klubów. Owszem jest przyjemny, ale zupełnie nieekscytujący. A może własnie o to chodziło? Wszak to pachnidło klubu Zen…

xerjoff JTC

40 Knots nie mógł obyć się bez nutki marine, choć w niekoniecznie ewidentnym wydaniu. Z początku nozdrza przyjemnie łechczą drobiny pieprzu, z czasem zapach odkrywa morskie serce, coś mi się zdaje, że bazujące na nieśmiertelnym dihydromyrcenolu z odrobiną linaloolu (subtelny akcent miętowy). Jest więc 40 Knots udanym nawiązaniem do morskich pachnideł z przełomu lat 80 i 90-tych i jako taki nie odkrywa nowych lądów, ale gwarantuje udaną sentymentalną podróż w przeszłość. Moc i trwałość tytaniczne.

Commandante! pachnie bardzo współcześnie i mainstreamowo. Modna obecnie syntetyczna owocowa tabaka w ambrowym sosie – coś na kształt bardziej wyrafinowanego Calvin Klein Shock for Him i jemu podobnych. Z czasem zapach odkrywa konsekwentnie syntetyczne i bardzo współczesne słodko-tonkowe oblicze, utwierdzając mnie w przekonaniu, że męski One Million od Paco Rabanne okazał się prawdziwym trendsetterem. Commandante! niestety z prawdziwymi cygarami czy tabaką nie ma nic wspólnego. Pachnie całkiem nieźle, a przy tym mocno, solidnie i długo.

Przedstawione cztery zapachy Xerjoff Join The Club robią wrażenie solidnych. Są z reguły wielowątkowe, rozwijają się wyraziście na skórze, pozostawiają ogon i mają potężną trwałość, przezwyciężająca nawet wieczorną kąpiel (no może poza wyraźnie delikatniejszym Shunkoin). Wąchając je nie mam poczucia nabicia w butelkę, gdy chodzi o jakość zastosowanych ingrediencji oraz ich wysoką koncentrację. A same zapachy? No cóż – to już jest kwestia gustu. Jak zwykle w przypadku perfum najlepiej spróbować, by wyrobić sobie własne zdanie. Ja tak uczyniłem i wiem, do żadnego z czterech klubów Xerjoffa nie zamierzam wstępować. Po prostu tam nie pasuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s