D.S. and DURGA (3) – „Freetrapper” i „Cowboy Grass”

Freetrapper – zapach bergamoty, drewna i …. bobra

Wg D.S. & Durga ta kompozycja osnuta została na kanwie dzikiej bergamoty, ciemnego cedru, syntetycznego kastoreum oraz niecodziennego składnika – esencji wydobytej z rośliny o tajemniczej nazwie  Snakeroot (Ageratina) – rośliny występującej w chłodniejszych regionach wschodnich USA.

Mimo intrygujących składników sam zapach początkowo nie zrobił na mnie wrażenia. Przy pierwszych kilku testach wydał mi się delikatny, dość subtelny, pozbawiony wyrazu. Nie wiedziałem, jak go „napocząć”, jak opisać słowami. Za każdym razem wymykał się moim myślom, moim skojarzeniom. Ot zwykły cytrusowo-drzewny szypr, do tego dziwnie słabo pachnący. Dopiero solidny, dość obfity test zmienił mój ogląd na Freetrapper i uruchomił ciąg myśli i skojarzeń. Ucieszony, że znalazłem klucz do tego dość minimalistycznego pachnidła usiadłem i wreszcie napisałem tę recenzję…  Pachnidło nabrało wyrazu, zaskakując soczystym, bardzo naturalnym, cytrusowym otwarciem, podczas którego praktycznie do razu poczułem drewniane tło. Cedrowa treść nabierała mocy wraz z upływem czasu, choć bergamota zdawała się z chwili na chwilę brzmieć donioślej. Zapach coraz bardziej intrygował, przypominając woń drewnianej, nielakierowanej kolby Winchestera zakonserwowanej specjalnym środkiem tzw. gunstock oil aromatyzowanym bergamotką. Broni, której mogli używać amerykańscy traperzy – przodkowie kowbojów – polując na bobry. Pozostawiali sobie ich ogony, a resztę zwierza dostarczali kapelusznikom, lekarzom i perfumiarzom. Zastosowane w składzie syntetyczne kastorem nie znalazło się tu więc przypadkiem i jest nawiązaniem do tematu zapachu. Podobnie jak cedr – symbol amerykańskiego lasu, który dla traperów był domem.

Miłośnicy takich klasycznych pachnideł jak Ungaro Pour L’Homme IIEau d’Hermes, w których cytrusy spotykają się ze składnikami odzwierzęcymi (cywet, kastoreum właśnie) oraz drewnianą bazą odnajdą w Freetrapper, jak sądzę, satysfakcję. Niestety baza zapachu jest najsłabszym jego punktem, a i projekcja już po upływie pierwszej godziny pozostawia sporo do życzenia. Przez to ten zapachowy portret trapera, mimo że obiecująco się zaczyna, szybko traci barwy i staje się mało wyraźny.

główne nuty:  dzika bergamota, Ageratina, kastoreum, ciemny cedr

moja klasyfikacja: subtelny męski szypr z drewnianą bazą, dla dojrzałych mężczyzn

ocena w skali 1-6: kompozycja: 3,5/ moc: 3,5/ trwałość: 4/ flakon:5

 

Cowboy Grass – wetiwerowe (?) arcydzieło

Ten zapach to perfumowa ciekawostka. Jeśli wierzyć informacjom zawartym na stronie D.S. & Durga kompozycja ta ma ziołowo-drzewny charakter i składa się głównie z amerykańskiej bylicy, białego tymianku oraz …. prosa rózgowatego (łac. Panicum virgatu), czyli rosnącej na preriowych terenach Ameryki Północnej trawy kwitnącej (co niejako wyjaśnia nazwę tego pachnidła). Z punktu widzenia czysto olfaktorycznego esencja z tego trawska pachnie do złudzenia podobnie do mojej ukochanej wetywerii. Stąd dla mnie Cowboy Grass to bardzo urokliwa, „leniwa”, skondensowana i dość intensywna interpretacja wetywerii doprawionej ziołami, głównie tymiankiem. Lekko brązowy, nieco fermentujący wetiwer dominuje zapach od początku do końca, choć zmienia subtelnie swoje oblicza od kręcącego w nozdrzach, intensywnego, wyraźnie ziołowego wstępu (wspomniany fantastyczny tymianek), poprzez delikatniejsze, nie tak agresywne, lekko jakby słone serce,  (skojarzenia z Sel Vetiver The Different Company są tu jak najbardziej na miejscu) aż po czysto już wetiwerową bazę, która siedzi na skórze wiele godzin.

Cowboy Grass to krewny legendarnego Fumidusa Profvmvm, choć zdecydowanie mniej dymny, lżejszy i bardziej „ściółkowy”. Nieco zbliżony także w klimacie i mocy do Sycomore z ekskluzywnej linii Chanela. Gdybym na moment zapomniał, jak pachnie wetiwer, opisałbym pewnie Cowboy Grass jako bardzo sugestywny zapach palonych jesienią liści (mimo że nutka dymna nie jest tu znacząca). Ta pełna nostalgii i tęsknoty za słonecznym latem woń sygnalizuje rychłe i nieodwołalne nadejście zimy.

Pięknie, ślicznie, poruszająco i bardzo sugestywnie pachnie Cowboy Grass… To w tej chwili jeden z najpiękniejszych wetiwerowców, jakie znam i kolejny dowód dla mnie samego na moje bezkresne zakochanie w wydobywanej z korzeni tego (lub podobnego) trawska woni. To także kompozycja bardzo wysokich lotów, bez kompleksów stojąca obok wielu znanych podobnych tematycznie pachnideł. Tę doskonałą całość dopełnia dobra projekcja i potężna trwałość (ponad 14 godzin!).

Cowboy Grass to – póki co – obok Burning Barbershop – moje ulubione pachnidło D.S. & Durga. A to przecież jeszcze nie koniec tej jakże fascynującej retro-amerykańskiej przygody…

główne nuty:  amerykańska bylica, kwitnący biały tymianek, proso rózgowe

moja klasyfikacja: genialna wetyweria z ziołowym „zakrętem”; dla obu płci; zapach niezmiernie elegancki i jednocześnie tajemniczy; kwintesencja perfumerii niszowej

ocena w skali 1-6: kompozycja: 5,5/ moc: 4,5/ trwałość: 6/ flakon: 5

cdn.

Reklamy

7 thoughts on “D.S. and DURGA (3) – „Freetrapper” i „Cowboy Grass”

  1. Witam serdecznie, moje pytanie nie dotyczy tematu, za co przepraszam, ale sam na tym się nie znam i chcę zasięgnąć opinii ludzi „bliżej” tematu. Chodzi mi o czas przydatności zapachu – czy jeśli flakon jest zamknięty oryginalnie to jego zawartość (woda toaletowa lub perfumowana) ma jakiś termin ważności? Wiem, że na flakonie są znaczki, które mówią o ważności wody po otwarciu. Czy jeśli oryginalnie zamknięta woda toaletowa przeleży kilka, a może nawet kilkanaście lat w odpowiednich warunkach to, czy zachowa wszystkie swoje walory? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam!:)

    1. Witam. Nieotwarte i prawidłowo przechowywane perfumy (w ciemnym i chłodnym miejscu), przetrwają nawet kilkadziesiąt lat, a ich zmiany będą głównie zależne od ich składu. Perfumy, jako mieszanina składników organicznych, ulegają starzeniu (podobnie jak wino). Jeśli zawierają dużo składników naturalnych, to te zmiany będą wyraźniejsze. Najczęściej objawiać się one będą stopniową redukcją tzw. nut górnych, czyli tego co czujemy na samym początku. Ale potrzeba naprawdę wielu lat by zmiany stały się odczuwalne dla przeciętnego nosa. Współczesne wody, często w 100% syntetyczne mogą, jak sądzę, przetrwać dekady bez istotnych przemian. Pozdrawiam.

      1. Dziękuję za odpowiedz – i to tak szybką:-) Mam jeszcze jedną sprawę: jakie perfumerie internetowe byś polecał? W Douglasie czy Sephorze często brakuje wielu zapachów, które mnie interesują, a w Internecie można je znaleźć – nie chcę jednak źle trafić. Nie chodzi mi o to, żeby to były e-perfumerie z niezwykle okazyjnymi cenami – chodzi mi o to, żebym miał choć trochę pewności, że produkty są autentyczne, wysokiej jakości i pochodzą z legalnych źródeł – nawet jeśli miałyby kosztować tyle, co w wymienionych sieciówkach. Wybacz, że Cię tak zasypuję pytaniami, ale stawiam pierwsze kroki w tym temacie. Dzięki!

  2. Ja też czuję wetiwer w Cowboy Grass. Bardzo lubię wetiwer i perfumy, gdzie właśnie ten składnik jest w centrum uwagi. Ale kiedy jest to składnik poboczny, jak tylko mój nos go łapie, to cała kompozycja traci dla mnie urok; to jest tak, jakbym rozszyfrowała jej tajemnicę i przestaje mnie interesować. Tak stało się z Dzongkha i częściowo z Garage Comme des Garcons, tak samo dzieje się z Cowboy Grass. Bardzo mi się podoba ziołowe otwarcie, ale potem mój nos skupia się na wetiwerze i nie chce się go od niego odczepić. To frustrujące.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s