Aramis „Havana”

Havana to pachnidło owiane legendą – dzięki zachodnim forom i stronom perfumowym, jak zresztą wiele innych perfum wycofanych z produkcji. Jak niewiele innych natomiast przywrócone do życia (za co chwała Estee Lauder) w ramach kolekcji Aramis Gentleman’s Collection. Była to chyba jedna z pierwszych i nietsety nielicznych tego typu inicjatyw na rynku perfum, polegających na przywróceniu kilku wycofanych kompozycji perfumeryjnych w nowej „szacie graficznej” w ramach jednego zestawu (identyczne flakony obniżające koszt jednostkowy). Później w ślady Estee Lauder poszedł choćby L’Oreal z zapachami Yves Saint-Laurent i może ktoś jeszcze, kogo teraz nie pomnę. Chciałoby się, by tego typu reedycje dotyczyły także innych wycofanych zapachów, z których wiele było prawdziwymi perełkami. Autorytety w dziedzinie męskich pachnideł twierdzą, że w przypadku zapachów Aramisa ich nowe wersje są identyczne z protoplastami (czego nie udało się niestety dokonać YSL). Tak też jest podobno z Havana. Nie jestem w stanie tego potwierdzić, bowiem niniejszą recenzję napisałem bazując na starej wersji zapachu zamkniętej w charakterystycznej niebieskiej stożkowej butli.

Opis tego zapachu zacznę od stwierdzenia, że mimo, iż Havana pojawił się w 1994 roku, to swych charakterem pozostaje w estetyce lat 80-tych. Wyczuwalne bogactwo składników, które mogłoby zapowiadać trudny do zniesienia olfaktoryczny chaos, okazuje się mylące. Havana pachnie bogato, ale nie przytłacza. Ewolucja jest wyraźna. Niecodzienne otwarcie, w którym słodkie cytrusy zmiksowane są z wyraźną nutą anyżu i wyczuwalną leśną nutą jagód jałowca. Wszystko to dzieje się na tle smoły brzozowej, która doskonale uzupełnia się anyżem. W sercu dziwny dysonans wprowadza jaśmin w połączeniu z kminem. Ryzykowny duet, który bez bogatego otoczenia innymi składnikami, mógłby przyprawić o mdłości, tu zdaje się przydawać kompozycji zmysłowej głębi. W bazie pojawia się oczekiwana przeze mnie nuta tabaki. Szkoda, że zdecydowanie bardziej czuję ją na spryskanym dzień wcześniej blotterze (wyraźna woń zgaszonego „w połowie” papierosa), niż na skórze. Chemia skóry robi jednak swoje, przez co baza to owszem tabaka, ale otoczona innymi składnikami. Może to i dobrze, bo faza schyłkowa zapachu jest naprawdę dobra, gęsta, pełna, ciepła i bardzo męska. Tonka, labdanum i wanilia nadają jakby szorstkiej słodyczy, podczas  gdy olibanum i cedr drzewnego charakteru. 

Jeśli chodzi o podobieństwa do innych znanych mi pachnideł, to Havana kryje w sobie kilka z nich. Początek przypomina mi Ted Lapidus Pour Hommechoć jest nieco słodszy (anyż) i mniej „suchy”. Przyznam, że przez pierwszą godzinę to właśnie z tym zapachem Havana kojarzy mi się najbardziej (szczególnie na papierku testowym, bo na skórze jednak trochę mniej). Z czasem różnice stają się coraz bardziej wyraźne i Havana, szczególnie w fazie serca zaczyna kojarzyć mi się z Azzaro Pour Homme, a już szczególnie z YSL Rive Gauche Pour Homme, gdyby dodać do niego… tabakę.

Reasumując – i piszę to z niekłamaną przyjemnością – Havana to naprawdę dobre pachnidło, której oceniam na mocne 4,5 punkta. Ma coś w sobie. To takie tobacco fougere, o bardzo męskim charakterze. Zapach projektuje przyzwoicie, nie jest jednak głośny. Poza tym bardzo długo trwa na mojej skórze. Nuta tabaki – niewątpliwy atut tego pachnidła – nie jest tak „surowa” jak w Cuba Czech & Speak, do którego Havana bywa porównywana, jest jednak także zdecydowanie mniej wygłaskana, niż współczesne jej interpretacje (Tobacco Vanille Tom Ford, Black Walnut Banana Republic, Architect Oriflame, London for Men Burberry, Dreamer Versace, Gucci Pour Homme II, Michael for Men Michael Kors, CK One Shock for Him). Havanę docenią, jak sądzę, nie tylko wielbiciele męskich perfum z lat 80-tych, ale także ci, którym bliskie są zapachy z gatunku aromatic fougere (do wymienionych wcześniej dodam jeszcze Drakkar Noir G. Laroche czy Duc de Vervins Houbigant). No i wreszcie Ci, którzy szukają w perfumach autentycznej tabaki. Osobiście zaliczam się do wszystkich tych grup i uważam Havanę za jedno z lepiej zrobionych męskich pachnideł o tej tematyce. Poza tym Havana odstaje lata świetlne od androgenicznych perfum oferowanych współcześnie mężczyznom, hołdując najlepszym wzorcom z przeszłości. To zapach z mocno owłosionym torsem, pod palmami…i z cygarem w dłoni. A jakże!

Szczerze go polecam.

nuty górne: ziarno kolendry, anyż, smoła brzozowa, jagoda jałowca, mandarynka, grejpfrut, pomarańcza

nuty środkowe: olejek pimentowy, kmin, pieprz, jaśmin, hiacytn

nuty głębi:  egzotyczne drewna, tabaka, paczula, cedr, mirra, labdanum, olibanum, tonka, wanilia

twórca: Edouard Flechier

rok wprowadzenia: 1994

moja klasyfikacja: tobacco fougerebardzo męskie, całoroczne i uniwersalne, odrobinę oldskulowe pachnidło dla mężczyzn dojrzałych, nie obawiających się pachnieć anyżem, jałowcem i – przede wszystkim – cygarem…

ocena w skali 1-6: kompozycja: 4,5/ moc: 4/ trwałość: 5/ flakon: 4

Reklamy

7 thoughts on “Aramis „Havana”

  1. Moja skóra na szczęście dość dobrze oddaje tabakę z bazy i czuję ją bardzo wyraźnie. To naprawdę świetnie skomponowany zapach.

    Mi marzy się nuta tytoniu z Havany zatopiona w Pour Lui od Oscara de la Renty. TO byłoby coś 🙂

    Najistotniejsze jest jednak to, że nowa edycja to dokładnie ten sam zapach, który opisujesz. Więc można bez obaw sięgnąć po tę pozycję, nie ryzyykując rozczarowania.

    Androgenicznym zapachom mówimy zdecydowane i stanowcze: NIE.

  2. Za tym zapachem stoi ponoć Edouard Fléchier – twórca klasycznego Davidoffa. To by się zgadzało, bo popełnił On również Montana Parfum d’Homme. Ten drugi zapach pachnie bardzo podobnie do Havany. Myślę, iż tworząc Havanę, Fleicher bazował na Montanie.

    1. To interesujące. Układa się w pewną całość. Nie wiedziałem, że to Edouard Fléchier zrobił także klasycznego Davidoffa (nota bene świetne pachnidło). W tej sytuacji Montana wchodzi na listę must try. No i muszę poszperać więcej o tym perfumiarzu.

  3. Ja za to bardzo ciekaw jestem tego klasycznego Davidoffa – ponoć też zawiera tytoń. Niestety, ciężko raczej go nabyć w rozsądnej cenie.

    1. Świetny zapach. Wyjątkowy. Przy okazji służę 2 ml próbką 🙂 Może masz Montanę Parfum d’Homme? Wymienilibyśmy się próbkami… 🙂

      1. Niestety nie posiadam. Próbkę dostałem od kolegi Robe z forum, więc może jeszcze ma 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s