Royal Crown czyli perfumeria artystyczna w czystej postaci (3)

Po aplikacji perfum Royal Crown nie czuję alkoholowego nośnika, w jakim bez wątpienia zostały rozcieńczone. Stężenie pachnących ingrediencji musi być naprawdę wysokie, bo perfumy są bardzo esencjonalne i długotrwałe, a ich molekuły dosłownie wywijają piruety w nozdrzach, powodując od czasu do czasu efekt analogiczny do tego po zażyciu tabaki 😉 Wymagają naprawdę ostrożnej aplikacji i umiaru. Wszystko pachnie tak niebywale naturalnie i głęboko, że po prostu trudno przestać inhalować się tymi woniami.

Taki jest też…

….Celebration. Powstały dla uczczenia 150 rocznicy zjednoczenia Włoch i ma klasycznie włoski charakter. Zaimplementowane tu słynne włoskie cytrusy – bergamota i mandarynka z Kalabrii, nie mniej słynny irys z Florencji uzupełniono o świeżą mietę i lilię uzyskując iście śródziemnomorski, orzeźwiający charakter.

To prawdziwe święto owoców: słodkiej pomarańczy i mandarynki. Rosną one w ogrodzie nieopodal oceanu, a od plaży wieje chłodna, orzeźwiająca bryza, przynosząca w sobie ozon, jod i lekko słoną woń skorupiaków, kamieni i glonów. Zapachy te łączą się, tworząc jedyną w swoim rodzaju woń słodkich cytrusów i powietrza. Po aplikacji na ręce przez pierwsze kilkanaście minut czuję wyraźny chłód, wrażenie podobne do tego, jakie towarzyszy posmarowaniu skóry maścią zawierającą mentol. Chwila… Przecież to właśnie mięta! To ten składnik tak niecodziennie komponuje się z cytrusami, dając efekt chłodnego powietrza dącego w pomarańczowy sad. Po ok. 30 minutach po mięcie pozostaje tylko miłe wspomnienie, a mandarynka wciąż trwa, tyle że tym razem w towarzystwie delikatnych, białych kwiatów. Od tego momentu nie znajduję żadnej dalszej ewolucji. Zapach po prostu leniwie wyciszą się aż do samego końca.

W mej pamięci Celebration pozostanie dzięki niezwykłemu połączenie zapachu mandarynki i mięty. Choć jako taki zrobił na mnie najmniejsze wrażenie spośród wszystkich pachnideł Royal Crown.

nuty:  bergamotka, kalabryjska mandarynka, lilia, irys florencki, mięta

nos: Antonio Martino

Kolejny zapach Royal Crown jest zupełnym zaprzeczeniem lekkości, świeżości i radości zamkniętych we flakonie Celebration bowiem….

…..Musc Ubar to zapach, którego nie boję się nazwać trudnym. Ten piżmowy gigant to jedyne pachnidło Royal Crown z gatunku wymagających i raczej „nie pachnących” – w potocznym tego słowa rozumieniu. Twórca zdecydowanie nie szedł tutaj na skróty albo przeciwnie – poszedł na skróty i nie starał się za wszelką cenę „uładnić” tej niezwykłej, bardzo dosłownej kompozycji. A jak to „leci”? Zatykający dech w piersiach wstęp, potężny akord przypominający lizol, nieco dwuznaczny, organiczny, wręcz narzucający skojarzenia z zdezynfekowaną lizolem ubikacją w szpitalu. Po dezynfekcyjnym wstępie nadchodzi nieco bardziej „przyjazne” serce, gdzie piżmowy gigant pachnie słodko-fizjologicznymi nutami piżm. Tych piżm. Prawdziwych, odzwierzęcych piżm. Nie syntetycznych, białych, słodkich i miluśnych. O nie. Musc Ubar cały czas balansuje na krawędzi noszalności. Ale to jeszcze nie koniec. Prawdziwe trzęsienie ziemi to finał, baza, głębia jak kto woli. Ambra, piżmo i kastoreum. To ostatnie jest niezwykle rzadkie we współczesnej perfumerii (nad jego usunięciem z formuły Antaeusa Chanela boleje wielu wielbicieli tego genialnego pachnidła, m.in. ja). Kastoreum to wydzielina pochodząca z gruczołu bobra, którą ten rozporowadza po swej sierści w celu natłuszczenia futra i znaczenia terenu. Zapach jest bardzo specyficzny, bardzo fizjologiczny, nieco mniej fekalny niż – bardziej znany – cywet, choć w sumie obie te wonie są podobne i pokrewne także naturalnemu piżmu. Kto wąchał – ten wie, o czym piszę. Tu kastoreum sparowane z takim właśnie animalnym piżmem daje dość druzgocący efekt. Zapach jest niczym nie stłamszony, niczym nie ugrzeczniony. Przeciwnie. In your face. Trudny, oj trudny.  Tu naprawdę trzeba odwagi i otwarcia na wonie niedwuznaczne. Ja jednak znajduję w nim perwersyjną, masochistyczną wręcz rozkosz, podobną jaką odczuwam, gdy wącham genialnego Kourosa YSL czy Emira Geoffreya Nejmana.  Trzy typowo odzwierzęce składniki – ambra, piżmo, kastoreum właściwie definiują to pachnidło. Ewolucja: lizol – piżmo cielesno-słodkie – kastoreum, które na blotterze pachnie nawet cywetopodobnie. Całość dla ludzi o mocnych nerwach i takim polecam Musc Ubar.  Ufff… Tu naprawdę nie ma zlituj się.

Musc Ubar to chyba – obok Muscs Koublai Khan S. Lutensa – najdziwniejsze, najbardziej wymagające, najbardziej animalne, fizjologiczne perfumy, z jakimi się zetknąłem. Zdecydowanie inne od znanych niszowych „przyjaznych” piżmowców typu Musk L. Villoresiego czy Musc Nomade A. Goutal. Musc Ubar są nieco odpychające i jednocześnie fascynujące. Tylko dla orłów! 😉


Nuty głowy: dzięgiel, absynt, geranium

Nuty serca: róża, galbanum

Nuty bazy: tonkijskie piżmo, ambra, kastoreum

nos: Antonio Martino

cdn.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Royal Crown czyli perfumeria artystyczna w czystej postaci (3)

  1. Hmmm można wiedzieć, czy otrzymałeś sample, czy coś więcej ? Bo piszesz.. tak grzecznie, tak ułożenie, że aż boję się do końca Tobie zaufać, wydając na to coś kosmiczne ponad 1700 zł. Np. pierwszy zapach: no fajny, cytrusy, mięta.. potem ta liniowość. Ale odbiór jak najbardziej bdb. Drugie pachnidło, na niejednym blogu byłoby poprostu wyśmiane. Ale nie – dla ludzi o mocnych nerwach. No ja Cię proszę….

    1. Z tym zaufaniem to bym nie przesadzał. Moja skromna opinia może być jedynie jedną z wielu, a o decyzji o zakupie musi zdecydować test na własnej skórze, a czasem i na otoczeniu. A co do moich opinii – no cóż, są przede wszystkim… moje. Pisane moim stylem. Myślę, że moi czytelnicy taki właśnie styl akceptują, czego niejednokrotnie miałem już dowody. Jeżeli poszukujesz czegoś mniej grzecznego, sugeruję poszukać tego na „niejednym” innym blogu. Ja żadnego z zapachów Royal Crown nie potępię, bo moim zdaniem są fascynujące, a że kosmicznie drogie….no cóż.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s