Comme des Garcons „Zagorsk”

Wypuszczając w 2002 roku serię Incense Comme des Garcons zapoczątkował modę na pachnidła kadzidlane wśród producentów perfum, przede wszystkim tzw. „niszowych”. Od tego czasu właściwie każda licząca się niszowa marka ma w ofercie przynajmniej jedną kompozycję poświęconą kadzidłu. Jednak tylko niektóre z nich mogą stawać w szranki z kadzidlakami CdG, bowiem ustalił on standard tego typu zapachów i – nie ukrywajmy – postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Poza tym był pierwszy, więc wszystko po nim jest do niego porównywane. Choćby Avignon z tej serii -często uważane za wzorcowego kadzidlaka i za punkt odniesienia w opisach innych kadzidlanych pachnideł. Testy całej piątki (Avignon, Ouarzazate, Jaisalmer, Zagorsk, Kyoto) przeprowadziłem jakieś dwa lata temu. Wówczas moim faworytem został  Zagorsk – czyli zapach inspirowany ortodoksyjnym chrześcijaństwem, krócej – prawosławną cerkwią. Obcując z nim dziś wiem, że nic się nie zmieniło. Jest on chyba najbliższy moim własnym doświadczeniom z kadzidłem w Kościele Katolickim, któremu co prawda dedykowane jest Avignon Bertranda Duchafoura, mimo to jednak właśnie ten bardziej kameralny, drewniano-kadzidlany Zagorsk bliższy jest moim zapachowym wspomnieniom i skojarzeniom. A wiadomo przecież, że najbardziej lubimy te zapachy, które już znamy (podobnie jak melodie). Z wyjątkiem Zagorska Avignon wszystkie inne kadzidlaki CdG nie mają wobec mnie tej siły skojarzeń i wspomnień, bo emulują kadzidła islamu, hinduizmu i buddyzmu, które to religie są mi zupełnie obce.

Zagorsk uwiódł mnie swą kameralnością, skupieniem, drzewnością, ciepłem. W porównaniu z niedostępnym, katedralnie chłodnym Avignon, Zagorsk postrzegam jako mi bliski, przyjazny i dobry. Avignon to kadzidło palone dla Boga odległego, niedostępnego, gniewnego, karcącego. Zagorsk tli się dla Boga – przyjaciela, kochającego i wyrozumiałego ojca. Tak – to chyba najlepsze oddanie klimatu tego cudownego ze wszech miar pachnidła.

Rozwój Zagorska na skórze jest bardzo subtelny. Mamy tu otwarcie – pięknie świdrujące w nosie iglakami, jagodami pimento i wiórkami cedrowymi. Zestawienie jest zaiste cudowne i pachnie nieprawdopodobnie pięknie. W sercu zapachu pojawiają się nuty drewniane. Takie prawdziwie drewniane. Takie, jak lubię. Nie w gatunku syntetycznego słodkawego Wonderwood, ale bardziej w stronę przecudnego, wytrawnego i żywicznego Hinoki. Suche wióry, kłody, na których żywica zastygła na wieki, zmieniając się w twardą jak kamień politurę. W głębi zapachu pozostaje ta niesamowita nuta suchego, ale wciąż w jakiś sposób drzewnego kadzidła. To typ kadzidła, które w perfumach uwielbiam. Nie ma tu mdłych woni z zatęchłych lochów katedry w Avignon, nie ma tu wyrachowanego kardynała, który co rano bez umiaru skrapia się mdlącymi aldehydowymi perfumami (Heeley’s Cardinal). Obecna mroźna aura wspaniale podkreśla nieco surowy i naturalny charakter tego zapachu. Pozwala docenić jego niezwykłość i cieszyć się nim w optymalnych warunkach. Jednocześnie moja wyobraźnia nie jest w stanie objąć używania Zagorska upalnym latem. Po prostu nie przystoi! Ciepło tego zapachu musi kontrastować z mroźnym otoczeniem. Wtedy dopiero ukazuje się nam w pełnej krasie. Właściwy czas, właściwe miejsce.

Trwałość Zagorska jest świetna. Zapach czuję dość wyraźnie wokół siebie przez 8-9 godzin, a później blisko skóry jeszcze kolejne 2-3 godziny, co daje imponujące 10-11 godzin. Moc optymalna – nie przesadna, pozwala się cieszyć zapachem i jednocześnie nie męczyć otoczenia. Liberalne użycie atomizera (6-8 „porcji”) jest dozwolone, chyba że ma być super dyskretnie.

Flakon – wspólny dla całej kadzidlanej serii – zaskakuje minimalizmem. Kształt walca znany z nisko budżetowych kosmetyków tu w mniejszym wydaniu (50 ml). Wykonany z grubego, czarnego, nieprzeźroczystego szkła. Prosta blaszana zatyczka wieńczy dzieło. W sumie ta prostota mnie przekonuje i dobrze komponuje się z zapachem. W końcu kadzidło – religia – brak przepychu. Tak przynajmniej być powinno… Słówko o atomizerze. Pancerny, czarny plastik dozuje zapach bezpardonowo obfitymi chmurami. Nie ma szans na zróżnicowanie dawki i nic na to nie poradzimy. To jedyny minus Zagorska. Czyli żaden.

 

Na koniec należy wspomnieć o twórcy. Evelyne Boulanger nie jest gwiazdą perfumerii. Jej portfolio nie powala liczbą stworzonych perfum. Nie jest to też z pewnością miara jej talentu. A talent ma niewątpliwy, czego niezbitym dowodem niech będzie Zagorsk. Dodam, że ta sama pani popełniła jeszcze Jaisalmer z cyklu kadzideł CdG. Szacunek.

 

 

nuty: białe kadzidło, sosna, jagody pimento, fiołek, cedr, irys, drewno hinoki, drewno brzozowe

twórca: Evelyn Boulanger

rok wprowadzenia: 2002

moja klasyfikacja: kadzidlak absolutny, świetny zapach formalny, dystansujący, uduchowiony, idealny na mroźną zimę

ocena w skali 1-6: kompozycja: 6/ moc: 5/ trwałość: 5/ flakon: 4

46 uwag do wpisu “Comme des Garcons „Zagorsk”

  1. a czy da się w tym isc na niedzielna msze nie bedac posadzonym o blizsze kontakty z proboszczem? opis jak najbardziej zachecił mnie do sprobowania ;]

    1. No na mszę to zapach idealny wręcz. Sam poprzedniej zimy praktykowałem Incense Extreme A. Tauera (nieco podobny kadzidlak) do kościoła i było git 🙂
      Polecam Zagorsk bo to naprawdę arcydzieło.

  2. łaaaaaaaa zaraz oszaleję!!! jeszcze 5 kadzidlaków!!! fqjcior Ty to potrafisz zaskakiwać!
    już się nie mogę doczekać dekantów z całej piątki. kto by pomyślał że ktoś wypuści całą serię poświęconą kadzidełku 😉

  3. nie przepraszaj sensej, oszalałem ze szczęścia 😉
    jest jakaś perfumeria która to sprzedaje w polsce? nie pytam o przypadkowe aukcje na allegro

    1. W Polsce w tej chwili nie kupisz w perfumerii zapachów CdG. Do niedawna było to możliwe w Wawie. Z tego, co wiem, niedługo pachnąca oferta CdG wróci do stolicy, tyle że w innym miejscu, niż to było dotąd. Jak bedę coś wiedział, poinformuję.

    1. Owszem to „fajny zapach”, jak sam napisałeś. Właściwie to nawet bardzo fajny. Owszem sprzedaję niepełny jego falkon na allegro. Może chcesz kupić? Zachęcam, bo to taki „fajny” – jak słusznie zauważyłeś – zapach… 🙂

      1. Pozostawiłem sobie 10 ml Zagorska, reszta znalazła szczęśliwego – mam nadzieję – nabywcę. Pozostaje tylko pytanie, czy zdąże te 10 ml zużyć przed moją 60-tką… 😉 Innymi słow – zapach – jak najbardziej tak, pełen jego flakon – niekoniecznie. To jeden z kilku moich kadzidlaków i jednocześnie jeden z ponad 100 zapachów w moim zbiorze. Choć faktycznie to jedno z moich trzech ulubionych kadzidełek 🙂 Nie mam też jednak pewności, czy kiedyś nie nadejdzie mimo wszystko czas na pełną flachę Zagorska, bo jak wiadomo….. kobieta zmienną jest 😉

  4. Że fajny, takie można odnieść wrażenie po Twojej recenzji. Z zakupem sam już nie wiem, przydałaby się próbka, by móc ocenić.

  5. w kwestii zagorsk – to chyba pachnidlo typowo zimowe, nie sadzisz?
    zastanawiam sie czy na zime zapachy powinny byc inne, inaczej dobierane niz na cieplejsze pory roku.

    Zagorsk i np. Sables wydaja sie typowo zimowe, nie sadzisz?

    Mam problem z Timbuktu ktory uwielbiam ale na zime ?…— no wlasnie, zastanawiam sie czy bylby ok.

    1. Też uważam, że są zapachy lepsze na ciepłe pory roku (Timbuktu) i te które lepiej się nosi jesienią/zimą (wszelkie kadzidlaki, przyprawowce, drewniaki, a więc i Zagorski i Sables).

  6. och Zagorsk, przypomina mi sie moja podroz po Rosji, m inn po Zagorsku …te opustoszale cerkwie, pelne niepowtrzalnego zapachu i atmosfery…cos z tego jest uchwycone w zapachu…chwala autorce za to, ze wychwycila te jakze inna od naszej atmosfere i zamknela ja we flakonie…Szacunek!!!

  7. Marcin, Mam do zbycia pelen nieuzywany flakon Avignon (tyle, ze bez pudelka). Moze jestes zainteresowany? Widze, ze podniesiona zostala oficjalna cena do 280 zl, ja sprzedam za 200 razem z przesylka – czyli w sumie jakies 180 zl za flakon.

  8. wracajac na chwile do Zagorska…ciekawi mnie jedna rzecz, czy tworcy zapachu w ten sposob oddali czesc komunizmowi? ktory to dekretem z 1930 zmienil nazwe miasta z Sergijew Posad na Zagorsk wlasnie, czy tez to dzielo przypadku???

  9. Witam Serdecznie. Skoro mowa o zapachach na różne pory roku to mam takie zapytanie do specjalisty, jakim bez wątpienia jest Autor bloga. 😉 W perfumach najbardziej na swiecie uwielbiam kadzidło. Parę lat temu na zimę zakupiłem sobie Zagorsk i okazał się strzałem w dziesiątkę. Idealnie pasował do mrozów a jak w pracy ściągnąłem szalik to aż chyba było widać jak kadzidło bucha ode mnie i nie wymagało to zbyt obfitej aplikacji. W tym roku na początekj zimy w użyciu był JOOP! PH i też absolutnuie zdał egzamin. Od jakiegoś miesiąca stałem się również wniebowziętym posiadaczem CdG „Black”. Na obecne przedwiośnie uważam sprawdza się doskonale. Martwi mnie jedna rzecz. Możliwe, że wkrótce zrobi się zbyt ciepło na Blacka i co tu zrobić 😦 Dochodze wreszcie do pytania. Czy Autor zna i mógłby polecić jakieś kadzidlane cuś na cieplejsze pory roku. Wiem że to może byc niewykonalne ale moja wiedza jest jeszcze ograniczona. Jak do tej pory moim letnim zapachem był Terre od Hermesa i choć wetiweria jest super to jednak kadzidło jest dla mnie nr 1.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Zapachy kadzidlane z natury rzeczy wydają się być odpowiedniejsze na zimną aurę, ale np. żywica olibanum sama w sobie ma coś chłodnego i subtelnie cytrusowego. Stąd sugerowałbym zapachy z wyrazistym olibanum. Z niszy idealnym może okazać się L’Eau Froide od Serge’a Lutensa, w którym połączono właśnie olibanum z nutą mentolową osiągając efekt autentycznego chłodu. Z marek selektywnych wspomniane przeze mnie na blogu Loewe Solo Platinum, w którym obok olibanum obecna jest przyjemna, świeża nuta owocowa. Pozdrawiam! 🙂

  10. Miałem duże nadzieje związane z Zagorskiem. Niestety, bardzo się na nim zawiodłem. Po pierwsze, zapach nijak ma się do aromatu kościelnego kadzidła. Takowy zawarty jest w Avignon, Rock Crystal i Bois d’Encens, ale nie tu. Po drugie, Zagorsk dziwnie się na mnie układa. Czytałem opinie o „Coca-Coli” na skórze. U mnie też to występuje. Ponadto czuję też goździki. Samego kadzidła – niestety za mało… Po trzecie i ostatnie – trwałość jest dyskwalifikująca. Kilka godzin – do max. 5 i już go nie ma…
    Na szczęście jest Avignon. Zagorska sobie odpuszczam, niestety albo stety…

    1. W Zagrosku bardzo wyrazisty jest irys, z czego zdałem sobie sprawę dość późno. Prócz tego nuty żywiczne, balsam sosnowy czy też jodłowy. Ten zapach to coś więcej, niż tylko kadzidło. Dużo więcej. To piękny zimowy krajobraz z cerkwią i lasem w centrum. Ja Zagorska po prostu uwielbiam. Jest genialny. Jedyny. Ex aequeo z Incense Extreme Andy Tauera, które zresztą także nie jest czystym kadzidlakiem. A gdy już mowa o Avignon, to z pewnością warto wspomnieć o pokrewnym Cardinalu Jamesa Heeleya. 🙂

  11. Znam Cardinala. I może Cię zaskoczę, ale dla mnie „Kardynał” i Avignon to dwie kompletnie różne kompozycje. Perfumy Heeleya są dla mnie okropne – na wskroś przeładowane aldehydami – raczej się do nich nie przekonam. Avignon z kolei to jest to, czego czukam. Wg mnie, jeśli szukać pokrewnego zapachu do Avignon – to byłby nim Montale Full Incense. Obydwa drzewno-kadzidlane, obydwa mają wyczuwalną przeze mnie nutę labdanum. Na chwilę obecną te dwa – Avignon i FI to moje ulubione, obok Rock Crystal i Armani Prive Bois d’Encens 🙂 Mając tą czwórkę, byłbym spełniony pod względem kadzidlanym 🙂

    1. Zgadzam się co do Cardinala. To całkiem oryginalny, tłusty (niczym kardynał ;-)) kadzidlak. Czwórka o której wspominasz to rzeczywiście kwintesencja kadziła, choć gorąco namawiam się do wypróbowania jeszcze Incense Extreme Andy Tauera. Zakochasz się… 🙂

  12. Ciekawy skład ma ten Incense Extreme. Nie omieszkam wypróbować 🙂 Gdzie znajdę perfumy Tauera – w perfumerii na Q czy też może w perfumerii na G?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s