Roja Parfums „Parfums Cologne” – ku młodości

W zeszłym roku brytyjska marka luksusowa Roja Dove Parfums zaskoczyła poczwórną premierą. Oto zaprezentowano nowe – odmłodzone i odświeżone – wersje męskich perfum z głównej linii marki: Danger Pour Homme, Scandal Pour Homme, Enigma Pour Homme i Vetiver. Ktoś zapyta – a co z Fetish? Dlaczego nie ma go w nowej odsłonie? O tym za chwilę.

Co się zmieniło?

Na pierwszy rzut oka oczywiście flakony. Nowy, zdecydowanie nowocześniejszy, mniej nobliwy i mniej pretensjonalny design. Charakterystyczne złote zatyczki pozostawiono. Do tego większa pojemność, bo 100 ml. Co jeszcze? Cena pozostała na poziomie ceny dotychczasowych eau de parfum, które zresztą – ku rozczarowaniu ich wielbicieli – zostały z oferty Roja Dove wycofane, ale że nowe flakony są dwa razy większe, to można by rzecz, że pachnidła Dove stały się tańsze w przeliczeniu na 1 ml…

Pytanie najważniejsze? Co zmieniło się w zapachach?

Po pierwsze koncentracja. Pachnidła tej marki znane są z wysokiej (eau de parfum), bardzo wysokiej (parfum) lub ekstremalnie wysokiej (extrait de parfum) koncentracji zapachowych esencji, zwykle zresztą w zdecydowanej przewadze pochodzenia naturalnego. W nowych wersjach mamy do czynienia z dość oryginalnym określeniem Parfum Cologne, co w praktyce – wedle słów samego Roja Dove’a – oznacza gdzieś pomiędzy 15% a 20%. Mamy więc do czynienia z koncentracją tak naprawdę eau de toilette, czyli najczęściej spotykaną w męskich zapachach. Jaki ma to wpływ na sam zapach? Otóż w teorii jest on nieco bardziej ekspansywny, ale mniej trwały. I ta zasada w przypadku Parfum Cologne Roja Dove sprawdza się.

Roja Dove photographed at home in Mayfair, West London.

Po drugie – same zapachy zostały zręcznie zreformułowane. Wedle słów Roja Dove zmieniono nieco proporcje składników, tak by nadać zapachom więcej świeżości. Położono większy nacisk na składniki cytrusowe i aromatyczne (np. zioła). Świeżość to uniwersalny aspekt, którego w szczególności mężczyźni oczekują po perfumach, tak więc Dove starał się temu sprostać. Co jednak ważne, zasadniczy charakter, dominujące akordy i nuty pozostały bez zmian. Oznacza to, że Danger wciąż pachnie jak Danger, Scandal jak Scandal, a Enigma jak Enigma. Tak samo, tylko nieco mniej gęsto, za to bardziej świeżo i nieco …. krócej.

Wszystkie te zabiegi miały na celu odmłodzenie męskiej oferty Roja Dove i zachęcenie młodych odbiorców do sięgania po zapachy dotąd kojarzące się raczej nobliwie i dojrzale, by nie powiedzieć – staro.

Roja Dove poczuł się uprawniony do takiego kroku po sukcesie skądinąd naprawdę udanego Elysium Cologne. Stąd taki, a nie inny design fakonu i koncentracja zapachów. Nota bene opisany przez mnie wcześniej Elysium uważam za aktualnie jedyną realną zapachową alternatywę dla Aventusa Creeda niebędąca jego kopią, a zupełnie oryginalną i unikatową kompozycją, za co brawa dla Roja Dove’a.

No właśnie – a co z Fetish Pour Homme? Dlaczego nie ma go w tym składzie jako PC? Otóż okazał się zapachem zbyt polaryzującym klientelę i Roja póki co nie zdecydował się na jego dołączenie. Pozostanie w ofercie wyłącznie jako Parfum. Zamiast tego Dove włączył do tej kolekcji Vetiver, wcześniej dostępny w wersji parfum, zasługujący jego zdaniem na szersze rozpropagowanie jako jedna z najlepszych wetiwerowych kompozycji na rynku.

Scandal Parfum Cologne – skandalicznie znajomy

Scandal do śliczny aromatyczny zapach utrzymany w klimacie Eau Sauvage Diora, ale będący wyraźnie bardziej złożonym i cieplejszym. Bliżej mu zatem do starej dobrej wersji Extreme, której flakonu wciąż jestem szczęśliwym posiadaczem. Użyłem słowa aromatyczny, co może wydawać się pleonazmem, więc wyjaśniam. W perfumerii przyjęło się używać słowa aromatic wobec składników o ziołowym charakterze, jak choćby lawenda, szałwia, estragon itd. Stąd już niedaleko do aromatic fougere, czyli klasycznej męskiej mieszanki cytrusów, ziół i kumaryny. Scandal można umieścić w takiej szufladce, choć nie jest to typowy przedstawiciel tego gatunku, ze względu na mocno zaznaczone cytrusy i jaśmin w sercu, który wraz z lawendą i mszystą bazą jednoznacznie kojarzy mi się w diorowskim klasykiem. Pośród całej zreformułowanej czwórki Scandal to najbardziej świeży, choć wcale nie najlżejszy zapach. Przyznam, że przez pierwsze kilkadziesiąt minut jego noszenie to czysta olfaktoryczna poezja. Później dość gwałtowanie wytraca projekcję i pachnie na granicy wyczuwalności, emitując mszysto-drzewny (cedr) aromat. Scandal to piękne, inspirowane klasyką i bardzo naturalnie pachnące męskie perfumy.

nuty głowy: bazylia, bergamotka, lawenda, cytryna, liść gorzkiej pomarańczy, mięta, estragon

nuty serca: jaśmin z Grasse, konwalia, róża majowa, fiołek

nuty bazy: ambra, kardamon, cashmeran, cedr, goździk, labdanum, nuty mszyste, piżmo, gałka muszkatołowa, paczula, rabarbar, drewno sandałowe, tonka, wetyweria

moja ocena: zapach: 4,5/ trwałość: 4,0/ moc: 4,0->3,0

Enigma Parfum Cologne – tajemniczo zmysłowy

Enigma to pachnidło orientalne, ale z mocno zaznaczonymi cytrusami i zadziwiająco długo świeżym sercem, w którym jaśmin, różę i geranium połączono z heliotropem, który odrobinę dominuje na resztą. Akord głębi kryje zmysłowe i bardzo męskie nuty koniaku i tytoniu oblane wanilią i ambrą. Paczula jak zwykle przydaje zmysłowości, „ciała”, mocy i trwałości. Czuć bogactwo kompozycyjne i składnikowe, ale jednocześnie zapach nie przytłacza, jest bardzo harmonijny i wspaniale się go nosi. Jest też zdecydowanie bardziej intensywny od Scandal i daje o sobie wyraźnie znać na skórze przez wiele godzin. Aromat jest zdecydowanie klasyczny, a zapach – jak zwykle u Dove – bardzo naturalny, przez co nie agresywny, a elegancki i wręcz atłasowy. Muszę przyznać, że obok mojego ulubionego Danger i bardzo dobrego Elysium to właśnie Enigma robi na mnie największe wrażenie. Klasyka w najlepszym wydaniu.

nuty głowy: bergamotka

nuty serca: geranium, heliotrop, neroli, jaśmin z Grasse, róża majowa

nuty bazy: ambra, benzoina, pieprz, kardamom, koniak, imbir paczula, sandałowiec, tytoń, wanilia

moja ocena: zapach: 5,5/ trwałość: 5,0/ moc: 5,0->4,0

Danger Parfum Cologne – niebezpiecznie uzależniający

Danger to mój absolutny ulubieniec. Do tego stopnia, że – wycofaną już – wersję eau de parfum posiadam i czczę w swojej kolekcji. Mogę więc porównać obie formulacje i potwierdzić, że parfum cologne pachnie nieco inaczej, ale tylko na początku. Ma świeższe i bardziej aromatyczne, ziołowe otwarcie z elementami fougere, których w edp nie czuję. Powiem szczerze, że nawet wolę ten początek. Później jest już identycznie. Dominuje bursztynowy, orientalny akord ambrowo-żywiczno-drzewny, który przypomina wspaniałego guerlainowskiego Heritage. Dla mnie dzieło Roja Dove na zawsze pozostanie lepszą, bardziej wyrafinowaną, głębszą i piękniejszą wersją tego francuskiego klasyka. W nowej odsłonie nieco jednak słabsza jest – odnoszę wrażenie – trwałość zapachu. Eau de parfum potrafi trzymać od rana do wieczora, podczas gdy Parfum Cologne od rana do popołudnia… Ale w normalnych warunkach to przecież w zupełności wystarczy.

nuty głowy: bergamotka, cytryna, lawenda, estragon

nuty serca: jaśmin z Grasse, konwalia, fiołek

nuty bazy: ambra, kmin, cedr, goździk, galbanum, skóra, piżmo, mech dębu, paczula, rabarbar, tonka, wanilia, wetiwer, nuty drzewne

moja ocena: zapach: 5,5/ trwałość: 4,5/ moc: 4,5->3,5

Vetiver Parfum Cologne – wetiwerowa mgiełka

Włączenie tego zapachu w nowej odsłonie do tej kolekcji Roja Dove argumentuje jego wyjątkowością i tym, że „powinien to być jeden z najbardziej popularnych i odnoszących sukcesy zapachów wetiwerowych, jakie istnieją”. Powiało tu nieco myśleniem życzeniowym, ale niestety brak ku temu wg mnie podstaw. W tej kategorii jest na rynku spora konkurencja i wiele naprawdę wybitnych pozycji. Dlatego pozwolę sobie nie zgodzić się z Maestro. Wg mnie to jest nie tylko najsłabszy zapach w tej kolekcji (zarówno pod względem kompozycyjnym jak i „parametrowym”), ale także jeden z najsłabszych zapachów wetiwerowych, jakie miałem okazje testować. I piszę to z – proporcjonalnym do wagi tematu – rozgoryczeniem, bo po Roja Dove w tej kwestii spodziewałbym się czegoś naprawdę wyjątkowego lub co najmniej bardzo dobrego. Vetiver Parfum Cologne niestety nie wytrzymuje konkurencji z większością znanych mi wetiwerowców z klasycznym Vetiver o Guerlain włącznie.

Owszem dominujący tu zielono-drzewny i lekko ziołowy akord ma potencjał i urok, ale zapach wg mnie cierpi na brak wyrazistości, czym zresztą bardzo odstaje od reszty pachnideł w tej kolekcji. Zdaje sobie sprawę, że dla innych ta subtelność może być atutem, więc nie potępiam.

Vetiver otwiera się delikatnym aromatem cytrusowo-wetiwerowym. Pozostaje taki delikatny przez dobrych kilka godzin (dłużej, niż można by się tego spodziewać), przy czym im dalej w las, tym więcej drzew, a konkretnie cedru. To on ujawnia się w później fazie serca i dominuje w subtelnej bazie, która majaczy sobie całkiem przyjemnie i zaskakująco długo na skórze.

Na początku chciałem ostro skrytykować Vetiver PC. Ale w miarę jego noszenia przekonałem się, że w tej trwałej subtelności jest metoda. Przyjemny, naturalny, lekki, ale trwały, z wetiwerowo-cedrową dominantą. Elegancki i nienarzucający się, na pewno nie wystraszy potencjalnych młodszych użytkowników, choć może mieć kłopot z przekonaniem znawców wetywerii w perfumach. Dla nich wszakże pozostaje wersja Parfum. Niemniej gdyby ten Vetiver miał się do guerlainowskiego tak, jak Danger ma się do Heritage, mogłoby to być absolutnie fenomenalne pachnidło.

nuty głowy: cytryna, bergamotka, Litsea cubeba

nuty serca: jaśmin z Grasse, róża majowa, czystek

nuty bazy: galbanum, ziarno selera, różowy pieprz, kmin, gałka muszkatołowa, mech dębu, wetiwer, cedr, gwajak, amyris, labdanum

moja ocena: zapach: 4,0/ trwałość: 4,0/ moc: 3,5->2,5

Poza moim ulubionym Danger nie jestem w stanie aktualnie porównać obu wersji pozostałych opisywanych tu zapachów. Ale jeżeli różnice są analogiczne, jak w przypadku Danger, to mogę potwierdzić, że Parfum Cologne są – zgodnie z tym, co mówi Roja Dove – faktycznie nieco lżejszymi i nieco świeższymi, bardziej aromatycznymi i mniej ociężałymi wersjami pierwowzorów, ale różnice nie są drastyczne, choć dla niektórych przywiązanych do wersji pierwotnych mogą okazać się znaczące. Mimo wszystko trochę szkoda, że Roja Dove zdecydował się wycofać wersje edp. Byłoby chyba lepiej, gdyby je pozostawił, a parfum cologne dołożył do oferty, dając klienteli większy wybór. Z drugiej jednak strony pozostawił w ofercie najbardziej skoncentrowane wersje wszystkich tych zapachów, czyli parfum, więc jakąś równowagę zachował.

Mogę natomiast potwierdzić, że te nowe wersje wciąż pozostają pod względem treści i charakteru tym, czym były (pomijam Vetiver, bo nie znam wersji pierwotnej). Klasycznie pachnącymi perfumami w stylu, w jakim dziś perfum się już powszechnie – niestety – nie robi. Styl ten charakteryzuje się złożonymi, wieloskładnikowymi formułami, naturalnością (nie czuć tu żadnych syntetyków, czuć za to wspaniałe naturalne esencje), klasyczną harmonią, wyrafinowaniem i ponadczasową elegancją. Nawet jeżeli jest to (a jest) – stylistyka retro, to w najlepszym możliwym wydaniu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s