Meo Fuscini Parfum – perfumowe rzemiosło z Italii

Pachnące kompozycje Meo Fusciniego powstają z inspiracji jego własną poezją i podróżami. Zielarz z Sycylii, poeta i podróżnik, wspomagany przez przyjaciół prowadzi perfumową markę w obranym przez siebie kierunku. Zapraszam na subiektywny przegląd pachnących dzieł Meo.

Meo Fuscini

Little Song jest zapachem włoskim do szpiku kości. Dominująca, realistyczna i sugestywna nuta kawy, z której Włosi tak namiętnie zaparzają słynne na cały świat espresso, połączona tu została m.in. z absolutem z tytoniu, cywetem, wetywerią i labdanum. Nieco zaokrągla zapach użyty z ogromnym umiarem absolut różany. By unieść tę ciężką mieszankę i nadać jej ekspresji artysta umieścił w formule pieprz oraz bergamotę. Taka kombinacja jest siłą rzeczy skazana na mój zachwyt. Oryginalne, unikatowe, świetne pachnidło dla poszukujących w perfumach wyjątkowych doznań. Do tego sakramencko trwałe.

główne nuty: pieprz, kawa, tytoń

Spirito ma zdecydowanie niebanalny początek. Wilgotny i przyprawowy z -wydawałoby się – kminem na czele. Prawdopodobnie to złudzenie, bo nie ma o nim ani słowa w spisie nut. W zamian za to wymienia się bylicę i ziarna marchwi. Pachnie to bardzo intrygująco i trochę „kmino-podobnie”. Nuta ta początkowo dominuje, a z czasem ustępuje miejsca tajemniczemu, mrocznemu akordowi zbudowanemu z mirtu, cyprysa, hyzopu i nuty papieru. Co za skład! Brzmi jak marzenie miłośnika mrocznych niszowych zapachów. Gdy do tego dodać drzewną bazę z cedrem, gwajakowcem, i wetywerią, to można by uznać, że Spirito pachnie absolutnie. I coś w tym jest. Tajemniczy, uduchowiony, chwilami majestatyczny i niepokojący, niczym doskonała muzyka grająca w tle na stronie internetowej marki.

Spirito ma tytaniczną trwałość, czuję go na skórze ponad 24 godziny. Dzielnie stawia opór detergentom i uparcie tkwi na skórze. Ale to nie wyłącznie dlatego jest moim ulubionym pośród testowanych pachnideł Fusciniego. Pierwsze miejsce otrzymuje za całokształt. Jeżeli zdecyduję się na pełen flakon tej marki, to będzie to właśnie Spirito.

główne nuty: kmino-podobna, przyprawowa, drzewna

W Narcotico (genialna w swej sugestywnej prostocie nazwa prawda?) Fuscini znowu płata mi figla. Dałbym sobie zostawić wąsy, że w formule tkwi absolut jaśminu lub coś podobnie biało-kwiatowo odurzającego. Może to sugestia w związku z nazwą, a może jednak fakt. Gorzkawo-słodka biało-kwiatowa, bardzo głęboka i poruszająca nuta otwiera bowiem ten zapach i jest – jak sądzę – efektem połączenia paczuli, kadzidła, tymianku i oudu o animalnym zabarwieniu. Zwierzęcość Narcotico jest ewidentna, jakby z każdą chwilą mocniejsza, ale z czasem zapach nabiera jakiejś przedziwnej uduchowionej aury. Kadzidło daje bardziej znać o sobie. To zdjęcie na pudełku, figurka anioła, która kojarzy się twórcy z jego dzieciństwem w Palermo… Zamykam oczy i wyobrażam sobie tę skromną religijną rodzinę, regularnie uczęszczającą na msze i tego małego chłopca przygniecionego pompatycznością katolickiego obrzędu. Teraz bardziej rozumiem, dlaczego Narcotico pachnie właśnie tak… Z jednej strony mnie przyciąga, z drugiej odrzuca…

główne nuty: biało-kwiatowa, paczula, nuta drzewno-animalna (oud)

Soczysto-kwiatowe intro Odor 93 nie pozostawia wątpliwości. Oto wielowymiarowe, nieco obezwładniające, gęste od esencji perfumy kwiatowe z dominującymi nutami narcyza i tuberozy, które perfumiarz bardzo zręcznie ozdobił przyprawami użytymi tu na użytek kwiatowego tematu, a nie w celu przykrycia go czy odwrócenia od niego uwagi. Tak więc wymienione w składzie: kmin, goździk czy szałwia przydają centralnemu aromatowi ekspresji i mocy, ale nie ujawniają się indywidualnie w postaci dominującej. To potwierdza moim zdaniem ponadprzeciętne opanowanie przez Fusciniego perfumiarskiego warsztatu. Dość szybko spod kwiatowego aromatu wyłaniają się nuty w sumie także z nim kompatybilne, ale zaburzające nieco początkową idyllę. Animalny i drzewny akord oudowy, wzmocniony nutami drzewnymi, w tym paczulą i wetywerią, a także tytoniem przydaje zapachowi dodatkowego, zmysłowego, a nawet cielesnego charakteru. Jakby tego było mało kontrapunkt dla tych nut stanowi kulinarna w swej istocie wanilia. Oba akordy tworzą swoiste słodko-gorzkie napięcie, kontrast przydający perfumom życia i intrygi. W miarę upływu czasu drzewna baza wyraźniej daje znać o sobie. Odor 93 to zdecydowanie nie jest nudny „kwiatowiec”.

Odor 93 to hipnotyzująca tuberoza zrobiona z odwagą, pomysłem i wyobraźnią oraz odrobiną brawury. Zmysłowa, obezwładniająca kobiecością, cielesna i magnetyczna. Zapach prawdziwej femme fatale.

główne nuty: tuberoza, animalne, drzewne, wanilia

L’Oblio to po włosku zapomnienie. W tej kompozycji trudno się jednak zapomnieć…

Ta próba stworzenia perfum kadzidlano-drzewnych z przewagą tych drugich w bazie i lekko ziołowym sercem z mieszanką mate, tytoniu i nieśmiertelnika (a także irysa) nie należy do – oględnie mówiąc – najbardziej udanych. Nie zabrakło tu solidnej dawki piżm, ale zabrakło – obawiam się – warsztatu, a być może cierpliwości, by zapach uczynić „jakimś”. L’Oblio ma owszem intrygujący charakter i nie brak mu potencjału. Jednak jest dziwnie zwiewne, niedoprecyzowane, zaskakująco – jak na tego typu zapach – transparentne. Nie chcę go w czambuł potępiać, bowiem być może taki ten zapach w zamiarze Fusciniego miał być. Niedopowiedziany, zastanawiający. Wszak to kreacja artystyczna, tu nie ma komercyjnego bacika. Fuscini zrobił tak, jak zamierzał. Ten zapach ma coś w sobie, z pewnością tak. Ciekawie pachnie w nim mate. Sam nie wiem, próbuję o nim zapomnieć, ale on jakoś nie chce odejść w zapomnienie… Cóż, być może powinniśmy się lepiej poznać, tymczasem w lanej próbce pozostało ostatnie 0,5 ml…. A Meo nie oferuje próbek swych perfum…. Nieładnie. Wszak wycenia swoje dzieła dość wysoko, mógłby więc dać szansę na ich spokojne wypróbowanie przed zakupem.

główne nuty: kadzidło, suche nuty drzewne, piżmo

Notturno ma ładną, obiecującą nazwę i trudny początek. Oto bardzo przeze mnie nie lubiana woń zmywacza do paznokci dominuje akord głowy (wedle spisu nut to ananas i rum). Nie jest tak drażniąca, jak popularny rozpuszczalnik, niemniej moje skojarzenia są mocne i jednoznaczne. Nie znaczy to oczywiście, że każdemu będzie się ten zapach tak kojarzył. Ale – jak sądzę – większości. Inna sprawa, że nie od dziś wiadomo, że te nieco bardziej wyrafinowane perfumy lubią rozpoczynać się trudnym akordem, by z czasem zaskoczyć nas niebagatelnej urody sercem i zmysłową, otulającą i snującą się niczym ogon bazą. Czy tak jest w przypadku Notturno? Niestety nie. Z tej kwaśnej chmury nie ma nawet kwaśnego deszczu. Zapach dosłownie po kilkunastu przechodzi niebywałą transformację, staje się bardzo bliskoskórny, z wyczuwalną na początku nutą animalna w typie hyraceum, by po pewnym czasie pozostać na skórze w postaci – owszem bardzo trwałego, ale też rachitycznego – akordu drzewnego z wyodrębniającym się ISO-E-Super. Kontrast pomiędzy głośnym intro, a bardzo szybkim i szepczącym finiszem jest tu doprawdy bezprecedensowy. Uderza też brak wyraźnego akordu serca. Całość wydaje mi się niedopracowana, nieciekawa, po prostu nieudana. Przyznam – dziwię się, że Meo Fuscini zdecydował się opublikować ten zapach. Szkoda tej ładnej przecież nazwy…

główne nuty: kwaśno-owocowa, drzewna, skórzana/animalna

Przywiezione przez Fusciniego z podróży po Maroku wspomnienia najsilniej wiążą się z tytoniem oraz ceremonią zaparzania i spożywania herbaty miętowej. Słynna marokańska mięta jest jednym z głównych bohaterów zapachu 2# nota di viaggio. Czujemy ją w zielonym i lekko cytrusowym wydaniu od pierwszych sekund. Mięcie towarzyszy bowiem esencja z trawy cytrynowej oraz zręcznie wpleciona nuta tytoniu. Przyznam, że shukran… (bo tak brzmi podtytuł tej kompozycji) urzekł mnie świeżością, zaskakującą głębią i nasyceniem. Poza tym to chyba pierwszy raz, gdy spotykam się z takim połączeniem składników. Meo Fuscini pisze, że ten zapach to prosta kompozycja, ale zawiera w sobie wiele emocji. Zgadzam się i dodam, że choć prosta, to jest to bardzo skuteczna i efektowna kombinacja, dająca naprawdę świetny, świeży zapach z głębią, daleki od miętowego banału. To tylko potwierdza zasadę, której wierni są od lata perfumiarze kalibru Michela Almairaca czy Jean-Claude’a Elleny, że dobry zapach powinien składać się z niewielu składników, bo wtedy istnieje dla nich przestrzeń, by mogły wspólnie interesująco zakwitnąć, a cała kompozycja ma czym oddychać. Tak jest w przypadku 2# nota di viaggio.

główne nuty: marokańska mięta, trawa cytrynowa, tytoń

Część trzecia notatek z podróży 3# nota di viaggo to wspomnienie Sycylii, miejsca urodzenia Meo, które artyście kojarz się m.in. z uprawą fig. To nuta figi właśnie zajmuje centralne miejsce w zapachu, otoczona jaśminem i osadzona na bazie z kadzidła. Prosto i na temat. Figa Fusciniego jest ciepła, lekko kwiatowa i raczej delikatna. Poza tym niewiele się tu dzieje.

główne nuty: figa, jaśmin, kadzidło

Perfumy Meo Fusciniego emanują artyzmem, tajemnicą i pasją. Są natchnione, tak jak natchniony wydaje się być sam Meo. Są dowodem na to, że gdzieś w świecie wciąż tworzone są zapachy niszowe w najlepszym tego słowa znaczeniu i z wszystkimi tego konsekwencjami. Bez oglądania się na trendy czy oczekiwania klientów, choćby mieli to być wyłącznie koneserzy perfum, bo przecież bije z nich bezkompromisowość i artyzm, które niejednego konesera przekonają, mimo, że nie zawsze idą w parze z przekonującą realizacją.

2 uwagi do wpisu “Meo Fuscini Parfum – perfumowe rzemiosło z Italii

  1. Cześć 🙂 !

    Zapachy Meo Fuscini pojawiły się całkiem niedawno w jednej z niszowych perfumerii, więc po Twoich recenzjach, nie pozostaje nic innego jak zaopatrzyć się w próbki. Opisy Spirito i Little Song nie pozostawiają wątpliwości, że to ekscytujące pachnidła.
    Przy okazji zapewne także dowód na to, że perfumiarstwo rzemieślnicze ma się doskonale. Trzeba jedynie cierpliwie szukać, aby spośród tłumu amatorów pretendujących do tytułu perfumiarzy, wyłuskać prawdziwe talenty. A tych na całe szczęście nie brakuje. Przy okazji polecam się zapoznać z marką Olympic Orchids, która jeszcze nie do czekała się na Twoim blogu wzmianki. Myślę, że to będzie dla Ciebie kolejne bardzo miłe zaskoczenie.

    Serdecznie pozdrawiam –
    Cookie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s