Fascynujący świat perfum Thierry Muglera/ „A*Men Pure Leather”

Zapachy marki Thierry Mugler to zjawisko nie mające w świecie perfum precedensu. Wyróżniają się nie tylko oryginalnością i nowatorstwem, ale także designem flakonów, opakowań, niezwykłymi nazwami i entourage marki, a także tworzeniem swoistych zapachowych cyklów. Stanowią odrębny olfaktoryczny i produktowy świat, pozostając nieco z boku mainstreamu, konsekwentnie przesuwając granice tego, co nazywamy perfumami i inspirując nowe trendy w tej dziedzinie, wręcz „infekując” rynek niesamowitymi pomysłami. Dość powiedzieć, że damski Angel (1992) okazał się być absolutnie przełomowym (i jakże pięknym!) damskim pachnidłem, które zapoczątkowało gigantyczną modę na perfumy kulinarne z nutą czekolady czy karmelu. Przeszło ono do klasyki i jest dziś wymieniane jednym tchem z takimi dziełami perfumerii jak Chanel No.5 czy Shalimar Guerlain. Z kolei dużo młodsze Womanity (2010) zaszokowało odbiorców niezwykłym połączeniem nut figi i … kawioru. Co więcej – pachnie niesamowicie!

thierry_mugler_fragrances_20122

Obok kolejnych zapachowych premier artystyczny management marki od lat konsekwentnie realizuje koncepcję tzw. flankers, czyli kolejnych wersji – edycji swoich pachnideł: kobiecych Alien i Angel oraz męskiego A*Men (1996), po którym był  B*Men (2004) – drzewny i równie niecodzienny, jak jego starszy brat (finalnie wycofany z oferty). Później A*Men Pure Coffee (2008) z dodaną do klasyka nutą kawy arabica. Następnie A*Men Pure Malt (2009) z nutą szkockiej whiskey, Pure Havane (2011) z nutą tabaki oraz A*Men w wersji przyprawowej z dodaną papryką, w ramach cyklu The Taste of Fragrance. Rok 2012 przyniósł aż dwie „wariacje” na znany temat: świeży Pure Shot (jak dotąd chyba najodleglejszy swą miętowo-przyprawową naturą od protoplasty) oraz skórzany Pure Leather (w ramach cyklu The Fragrance of Leather). Należy też wspomnieć o kilku letnich edycjach A*Mena (Summer Flash, Ice*Men). Sporo tego i można się pogubić (albo kolekcjonować ;-)).

a-men-thierry-mugler-1500

Cały ten cykl, oparty na rewolucyjnym, pełnym słodyczy karmelowo-drzewnym „dziwadle” A*Men autorstwa Jacquesa Hucliera, wydaje się być doskonałym konceptem biznesowym. Zapachy A*Men we wszystkich odsłonach to kompozycje o ogromnej indywidualności, bardzo rozpoznawalne, mocne, a wręcz bezpardonowe, zapakowane w podobny, charakterystyczny i futurystyczny flakon, sam w sobie będący przedmiotem sporej urody. Wprowadzając kolejne limitowane edycje Mugler przywiązuje fanów do marki, budząc w nich kolekcjonerską żyłkę. Któż by nie chciał mieć ich wszystkich ustawionych równo na półeczce? Pure Leather to dla zwolenników A*Mena z pewnością kolejny must have. Także ze względu na sam zapach, dość mocno nawiązujący do pierwowzoru, choć zgodnie z nazwą „oprawiony” w skórę (podobnie jak flakon), albo raczej w materiał skóropodobny.

Leather

Wg przedstawicieli marki, zapach ten został stworzony poprzez dojrzewanie oryginalnego A*Mena przez 4 tygodnie w skórzanych zbiornikach w Clarin’s Strasbourg. Dzięki temu oryginalny A*Men przeszedł skórzanym aromatem. Dla potencjalnego klienta to interesująca historyjka. Jednak dla osoby zorientowanej w tematyce perfum oraz współczesnych metodach ich wytwarzania to marketingowa bajka, jakich – przyznam – mało. Pure Leather to rzeczywiście pachnący skórą (lub raczej smołą, ale o tym za chwilę) A*Men, ale efekt ten z pewnością osiągnięto w dużo bardziej prozaiczny sposób, niż zostało to pokazane w – swoją drogą sugestywnym – clipie na stronie internetowej marki.

Najpierw jednak troszeczkę skórzanej historii…

birch tar

Jednymi z pierwszych zapachów skórzanych były Caron Tabac Blond Ernesta Daltroffa (1919), Chanel Cuir de Russie z 1924 roku Ernesta Beaux oraz powstały także w latach 20-tych Knize Ten (duetu Coty-Roubert). W 1944 roku powstał legendarny Bandit Roberta Pigueta stworzony przez Germaine Cellier. W tamtych czasach perfumiarze osiągali efekt skórzany poprzez użycie albo chinoliny (quinoline) lub – częściej – smoły brzozowej (birch tar). Związki te nadawały perfumom charakterystyczną chemiczną nutę przypominającą zapach substancji używanych do garbowania skóry. Te klasyki perfumerii wciąż porażają pięknem i skórzaną głębią, choć często nie jest woń skóry, jakiej można by się spodziewać. Rozwój syntezy chemicznej doprowadził do powstania/odkrycia wielu nowych aroma-molekuł, które bądź pachną w sposób przypominający wygarbowaną skórę bądź służą do budowania tak pachnących akordów. Dzisiejsi perfumiarze mają więc dużo większe możliwości, przez co współczesne perfumy skórzane pachną ciekawiej, czasem ocierając się o skórzaną doskonałość (Cuir Ottoman Parfum d’Empire, DZING! L’Artisan Parfumeur, Lonestar Memories Andy Tauer, Cuir Mauresque Serge Lutens).

Tu wróćmy do A*Men Pure Leather.

Oszałamiające i kręcące w nosie ziołami otwarcie, zaraz potem mocna kawa i nowoczesny akcent skórzany przypominający bardziej techniczną wręcz nutę smoły znaną mi ze – skądinąd fenomenalnego – TAR Comme des Garcons, aniżeli skórzane klasyki z przeszłości bądź współczesne aksamitne skórzaki Lutensa czy Perfum d’Empire. Z czasem tytułowa skóra wycisza się, a wyraźniejsza staje się kulinarna, lekko karmelowa, a bardziej kawowa baza. 

Reasumując, to co czuję w Pure Leather, to mieszanka klasycznego A*Mena i jego wersji Pure Coffee (nuta kawy jest wyraźnie wyczuwalna przez niemal cały czas) przyozdobiona rzeczoną molekułą niby-skórzaną.

Zapach ma konkretną moc i dobrą projekcję, a trwa na mojej skórze ponad 12 godzin. 

pierre-aulas

Pierre Aulas – dyrektor artystyczny departamentu perfum marki Thierry Mugler – zaproponował woń niewątpliwie intrygującą i wcale nie łatwą, zupełnie niekomercyjną, a wręcz niszową. Chwała mu za to. Chwała za wciąż świeże spojrzenie na perfumy, za zaskakiwanie nowymi i odważnymi koncepcjami. Jak sam twierdzi to, co czyni zapachy tej marki wyjątkowymi, to potęga niespodziewanego, siła śmiałości i nieokiełznana pomysłowość.”

Trudno się z nim nie zgodzić.

 amen pure leather 1

nuty górne: bergamotka, kolendra, lawenda, mięta pieprzowa

nuty środkowe: cedr, skóra, paczula

nuty bazy: kawa, piżmo, styraks, tonka

twórca: Pierre Aulas

rok wprowadzenia: 2012

moja ocena:

  • zapach: dobry+
  • projekcja: dobra+
  • trwałość: ponad 12 h
Reklamy

8 thoughts on “Fascynujący świat perfum Thierry Muglera/ „A*Men Pure Leather”

  1. mam wielką nadzieję że te perfumy pachną podobnie do Thierry Mugler Alien The Fragrance of Leather dla kobiet… to cudowne, miękkie, cudownie skórzane perfumy, wprawdzie damskie, ale gdybyś kiedyś miał okazję je powąchać, albo zdobyć próbkę – gorąco polecam, gdyż osobiście nie wahałbym się nawet przez chwilę czy je nosić…

    p.s. da się tego opisanego przez Ciebe Muglera gdzieś kupić, czy łowców skóry są skazani wyłącznie łowy w zamorskich sklepach z próbkami?… 😉
    pozdrawiam

    1. Niestety nie zmam skórzanego Aliena, ale z tego,co piszesz wnioskuję, że A*Men w tej wersji to jednak dużo bardziej szorstki zawodnik. Jeśli chodzi o próbki, to ja zakupiłem dekant 10 ml swego czasu na allegro. Próbek faktycznie nie widać. Są za to całe flakony. 🙂
      Pozdrawiam.

  2. no tak, ale znasz moje podejście do kupowania w ciemno całych flakonów… a co do skórzanego Aliena, to przeciwnie – pachnie słodką, licowaną, delikatną i mięciutką skórką… jest raczej delikatny i słodkawy, ale pachnie przepięknie… 🙂
    pozdrawiam

  3. Nie jestem fanem A*Mena i może to warunkuje moje podejście do całej marki. Recepta na sukces okazała się prosta – tworzymy bomby zapachowe, które mają powalać mocą. Zarówno damskie jak i męskie zapachy takie właśnie są. Tak są też lżejsze ale to zazwyczaj słabe letnie wersje (np damskiego Aliena). Właśnie … te kolejne wersje podstawowych trzech, czterech zapachów to dla mnie totalna porażka. Lecenie na sławie poprzedników to stanie w miejscu. Ale skoro to przynosi kasę to pewnie niedługo rzesze będą oczekiwać na siedemnastą odsłonę A*Men pt. Pure oud albo Pure kadzidło … 🙂

  4. Też nie jestem fanem flankerow, więc jakkolwiek A*Men’a uważam za doskonałe karmelowo-paczulowe pachnidło, to reszcie po kilku testach podziękowałem. Jak widać podstawowy temat można eksploatowac bardzo długo, ale świadczy to li tylko o doskonałości protoplasty…

  5. Ta recenzja jest decydująca!
    Ostatnio zaopatrzyłem się w baterię próbek wszystkich dostepnych flankerów Amena i metodycznie je testowałem czasem w bardzo niesprzyjajacych okolicznościach pogody (papryczkowy The Taste Of Fragrance przy 30 stopniach na plusie jest nie do zniesienia!). Troszkę rozczarował mnie Taste of Coffee – nie ma tam dla mnie prawdziwej kawy, tylko czekoladki kawowe, dobrej jakości, ale tylko czekoladki. No i dziś trafiłem tu, przeczytałem powyższą recenzję i decyzja podjęta – kupuję całą flaszkę The Taste of Leather! Próbkowo bardzo mi się spodobało – zmiękczona, niedopowiedziana do końca wersja oryginału. A jednak ile tam się dzieje…
    Autorowi dziękuję za pomoc w podjęciu decyzji 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s