Dior „Bois d’Argent”

Annick Menardo popełniła w 2004 roku dla Hedi Slimane jedno z trzech pachnideł tworzonej wówczas butikowej linii Dior La Collection Privee. Powstał zapach drzewno-żywiczny z umieszczonym w sercu florenckim irysem, zwieńczony syntetycznymi białymi piżmami. Irysa, znanego mi z kilku innych pachnideł, w Bois d’Argent (tłum. srebrne drzewa) nie znalazłem. Znalazłem za to żywiczną nutę mirry, akord miodowy i ewidentnie wyczuwalne w bazie białe piżma. Przez co zapach ten automatycznie zakwalifikowałem do przyskórnych, cichych i bardzo trwałych piżmowców, a więc raczej niezbyt cenionej przez mnie kategorii. Na skórze właściwie nie dzieje się nic (co może być nawet zaletą), a sam noszący rzadko dostępuje zaszczytu poczucia, że nosi perfumy. Co mi przypomina? Chyba jedynie bazę skądinąd całkiem udanego Fahrenheit Absolute.

Oddajmy na chwilę głos innemu perfumiarzowi:

„Dla mnie Bois d’Argent może być postrzegany jako linia…Wyrafinowany i ekstremalnie współczesny” – mówi Francois Demachy. „Irys gra tu nietypową rolę, będąc jednocześnie ambrowym, piżmowym i drzewnym. Jest to zapach, który pod swą delikatnością skrywa bardzo precyzyjną kompozycję.”

Wspomniana przez mistrza delikatność Bois d’Argent jest istotnym elementem tych perfum i jednocześnie przyczyną mojej niezbyt pochlebnej ich oceny. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie pachnidła muszą krzyczeć, oraz że jest wiele osób, które cenią sobie bardziej subtelne, intymne i wycofane, nie narzucające się perfumy. Dla nich Bois d’Argent może okazać się atrakcyjną propozycją. Ja jednak jestem zwolennikiem perfum, które sam na sobie czuję, tak jak jestem zwolennikiem muzyki, którą sam słyszę. 🙂

Zapach tkwi blisko skóry od początku do końca, właściwie bez żadnych zmian. Jest niezwykle trwały – dobrze ponad 12 godzin.

Na koniec nasuwa mi się taki oto wniosek, że to już kolejny raz, gdy rezultat prac Annick Menardo mnie nie zachwyca, a nawet zastanawia. Teraz myślę, że po prostu nie jest mi po drodze z jej stylem. Z jednym wszakże wyjątkiem – Patchouli 24 Le Labo. Ale on pewnie jedynie potwierdza tu regułę…

główne nuty/składniki: olibanum, mirra, irys, miód, białe piżmo

twórca: Annick Menardo

rok premiery: 2004

moja klasyfikacja: całoroczny, blisko-skórny uniseks o piżmowo-balsamicznej dominancie i miodowej aurze; dla osób lubiących perfumy subtelne, ciche i niewyczuwalne przez otoczenie;

moja ocena:

  • zapach: słaby
  • projekcja: bardzo słaba
  • trwałość: ponad 12 h
Reklamy

9 thoughts on “Dior „Bois d’Argent”

  1. Ten bardzo chętnie bym spróbował, bo ja lubię przyskórne, lekko drzewne piżmowce no i kocham irysa. Szkoda, że nie mam dostępu do tego zapachu.
    Może zostało Ci choć trochę, żeby się ze mną podzielić (wymienić?) 😉

  2. Flaszka jest już u mnie i jestem zauroczony kompozycją Menardo. Mirra z miodem podbita piżmem. Kompozycja bardzo linearna, ale wydaje mi się, że to perfumy, które bardzo reagują na właściwości skóry/zapach właściciela z uwagi na swoją delikatną strukturę i charakterystyczne składniki, szczególnie akord miodu, który na mojej skórze może wybrzmieć w bardzo zaskakujący sposób. Jestem wielbicielem takich dyskretnych kompozycji, choć po dwóch testach globalnych wyraźnie je wyczuwam przez 8-10 godzin, na samej skórze utrzymują się dłużej. Świetny zapach do miejsc, gdzie nie można sobie pozwolić na zdominowanie otoczenia, bardzo elegancki i co należy podkreślić – nowoczesny. Znajduje w nich podobieństwo, jeśli chodzi o charakter, z MFK Cologne pour le Soir. To już trzecia kompozycja z serii Diora, która mnie uwiodła, choć wiele bym oddał, by zwrócili nam takiego irysa, jaki był w Dior Homme przed reformulacją.

    1. Gratuluję zakupu! Cieszę się, że BdA przypadł Ci do gustu. Ze względu na typ tego zapachu i zastosowane w nim składniki (w większości ciężkie molekuły) istotny wpływ na jego zachowanie – w tym projekcję – ma temperatura skóry. Stąd mam podejrzenia, że nosząc go latem odkryjesz go ponownie. 🙂

  3. Na Dior „Bois d’Argent” pozwolilem sobie w 2004 roku i dosc czesto go wtedy uzywalem. Z tego czasu zostalo mi jeszcze okolo 1/3 zawartosci. Teraz po prawie 11 latach ponownie do niego wrocilem i czuje sie w nim dobrze. Szczegolnie teraz w okresie zimowym. Podoba mi sie mieszanka irysa florentynskiego, miodu i bialego pizma. Zapach jest dyskretny, ale otoczenie go wyczuwa.

  4. a gdzie mozna nabyc takie cos? niby zapach z 2004 a w polskich perfumeriach go nie widze… ani w internecie nigdzie, tutaj jedyna polska strona ktora cokolwiek o tym pisze…

    1. A mi sie podoba,poczatek dosc słony ale po jakims czasie wysladza sie ,nie jest zapachem który „krzyczy” dookola.Na mojej skorze trzyma wyraznie ok.12 godzin.Nosze go w cieplejsze dni ,kiedy temperatura jest powyzej zera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s