Maison Francis Kurkdjian „Aqua Celestia” – niebiańska świeżość

Po zaledwie ośmiu latach działalności marka Maison Francis Kurkdjian wzbudziła apetyt branżowego giganta – koncernu LVMH, dysponującego w swym portfolio takimi brandami jak Guerlain, Dior Parfums, Givenchy czy Acqua di Parma. Skończyło się ogłoszonym dosłownie kilka dni temu zakupem jej pakietu większościowego. Informacja ta zelektryzowała media branżowe i zainteresowanych tematyką perfumową blogerów, w tym także i mnie. Co to oznacza dla przyszłości MFK? Trudno przewidzieć. Oby same dobre rzeczy.

Francis Kurkdjian to postać nietuzinkowa, nawet jak na pełną wyjątkowych postaci branżę, w której działa. Nieskazitelnie elegancki Paryżanin ormiańskiego pochodzenia, elokwentny, pewny siebie i swoich racji, umiejący ze swadą opowiadać o swej pracy i niezwykłych, niebanalnych projektach, jakich się podejmuje. Nie przepada za zdradzaniem tajemnic swojego perfumiarskiego warsztatu, perfumerię traktuje raczej jako rzemiosło, aniżeli sztukę. Lubi wyzwania i niebagatelne, zakrojone na szeroką skalę projekty z użyciem zapachu. Niewątpliwie człowiek sukcesu, ale też artysta, który posiadł tajemną wiedzę, dzięki której potrafi tworzyć piękne i uzależniające perfumy, wyróżniające się przy tym dużym potencjałem komercyjnym. Chcąc skomercjalizować swoją działalność, twórca z reguły potrzebuje wspólnika, orientującego się w zasadach prowadzenia biznesu w danej branży. Dla Francisa jest to Mark Chaya, który odpowiada za biznesową stronę MFK, a który doskonale wie, jak prowadzi się firmę w branży beauty.

MFK
Marka Chaya i Francis Kurkdjian

Połączenie sił, talentów i pracy obu panów zaowocowało powstaniem, rozwojem i sukcesem Maison Francis Kurkdjian – luksusowej marki perfumowej, znanej z imponującej linii nowoczesnych i wyjątkowej urody pachnideł, dostępnych w perfumeriach na wszystkich kontynentach oraz w kilku przepięknych butikach marki – w Paryżu, Kuala Lumpur, Kaohsiung, Taipei.

MFK Boutique

Gołym okiem i bez zaglądania w rachunek zysków i strat domniemać można, że MFK okazało się być udanym biznesem (wg http://us.fashionnetwork.com roczne obroty MFK sięgały 10 mln euro). Tak udanym, że zwróciło uwagę branżowego potentata (no chyba, że wcześniej popadło w finansowe tarapaty i znalazło branżowego inwestora, ale w taki scenariusz trudno by mi było uwierzyć). Zanim jednak „gruchnęła” wspomniana wiadomość o wykupie, Francis zdążył zaprezentować nowy zapach – kolejną, trzecią już po Aqua Universalis i Aqua Vitae, odsłonę swej „wodnej” kolekcji.

Aqua Celestia – podobnie jak Aqua Universalis – łączy subtelne nuty kwiatowe z piżmami i aurą luksusowego detergentu (co w tym przypadku jest komplementem, nie zaś wyrazem dezaprobaty). Różnice tkwią w odmiennej nucie kwiatowej (tu mimoza, tam kwiat pomarańczy i konwalia) oraz – przede wszystkim – w owocowej nucie czarnej porzeczki wyczuwalnej od samego początku, zgrabnie połączonej z orzeźwiającą limonką i miętą. Ten uroczy, świeży, lekki, transparentny, owocowo-kwiatowy akord utrzymuje się na skórze przez kilkadziesiąt minut. To, co pozostaje na skórze po jego wygaśnięciu, jest bardzo podobne do Aqua Universalis, choć nieco bardziej intensywne i trwalsze.

sky

Aqua Celestia to dla mnie kolejny dowód na to, że Francis Kurkdjian jest niedoścignionym mistrzem luksusowej i niebanalnej świeżości w perfumach. Specjalnie użyłem słowa luksusowej, choć bardzo trudno mi wyjaśnić słowami, dlaczego. Myślę jednak, że każdy, kto testował jego perfumy, z pewnością wie lub chociaż czuje, o czym piszę.

Jego wizja świeżości ma w sobie najwyższą jakość, coś nieuchwytnie hi-endowego, coś co powoduje, że otoczony stworzonym przez niego aromatem, czuję się, jakbym właśnie wyszedł spod prysznica i wdział nieskazitelnie białą koszulę uszytą dla mnie przez paryskiego Courtota (tak przynajmniej to sobie wyobrażam…).

Dotąd za każdym razem, gdy używałem Aqua Universalis, miałem chęć dosłownie się w niej wykąpać, nasączać nią odzież, bieliznę, pościel, dosłownie wszystko i… nie sięgać już po żadne inne perfumy. Teraz mam w tym zakresie wybór. Jest nim Aqua Celestia. Zabutelkowana niebiańska świeżość.

MFK Aqua Celestia

główne nuty: limonka, czarna porzeczka, mięta, mimoza, piżma

perfumiarz: Francis Kurkdjian

rok premiery: 2017

moja ocena w skali 1-6:

zapach: 4,5/ projekcja: 4,0/ trwałość: 4,5

 

 

Aqua Celestia jest już dostępna w perfumerii Quality Missala w Warszawie.

Maison Francis Kurkdjian „Aqua Universalis Forte” i „Aqua Vitae Forte”

Aqua Universalis Forte

Aqua Universalis (2009) Francisa Kurkdijana pozostaje dla mnie wciąż najdoskonalszą realizacją tematu luksusowej bieli i ekskluzywnej czystości oraz świeżości w perfumach, nieco wyprzedzając doskonały L’Eau Serge’a Lutensa. Nie da się porównać z niczym tego przepięknego, biało-kwiatowo-piżmowego pachnidła, jego cudownej niezwykle optymistycznej aury i poczucia wyjątkowości, jakiego przydaje noszony na skórze. Zapach ten zdobył – co oczywiste – ogromną rzeszę wielbicieli, do której oczywiście się zaliczam, łącząc mainsteramowy charakter z nieosiągalną dla większości marek perfumeryjnych jakością.  Jedynym jego mankamentem, na który fani uniwersalnej wody narzekali, jest wynikająca z charakteru i konceptu subtelna moc i ograniczona trwałość. W odpowiedzi na oczekiwanie swej klienteli Francis Kurkdijan zaproponował w 2011 roku wersję Forte. Słowo to – jak wiemy – oznacza mocny. I taka właśnie jest Aqua Universalis Forte – wzmocniona, bardziej złożona, bogatsza w treść i trwalsza wersja protoplasty. Nie obyło się rzecz jasna bez mian w formule. Do tej dotychczasowej, złożonej głównie z cytrusów, kwiatu pomarańczy, akordu konwalii oraz subtelnych nut drzewnych oraz białych piżm perfumiarz dołożył solidną porcję esencji kwiatowej jaśminu oraz absolutu z marokańskiej róży, które wraz z akordami lilaku i konwalii bardzo wyraźnie wzmocniły biało-kwiatowy charakter zapachu (róża nie ujawnia się indywidualnie), ale też i piżm – mam wrażenie – jest tu więcej. Forte pachnie naprawdę gęsto i wprost potężnie, szczególnie zaraz po aplikacji na skórę i przez kolejne minuty obezwładnia swą mocą, niemal na granicy akceptowalności. Dla niektórych może to być nawet zbyt wiele. Dzięki tym wszystkim zabiegom autor poprawił też znacząco trwałość zapachu. Trzeba jednak dodać, że w perfumerii nie ma cudów i zawsze jest coś za coś. Zapach zatracił więc swą subtelną świeżość, zwiewność i lekkość, stał się czymś w rodzaju koncentratu. Zdecydowanie czuć w nim fakt użycia dodatkowych ingrediencji. Jest w nim też wyczuwalna pewna trudna do opisania, jakby chemiczna nuta (prawdopodobnie jakiś konkretny składnik), która wyraźnie odróżnia go od wersji zwykłej. Niemniej niewątpliwie Francis Kurkdjian osiągnął to, czego oczekiwali fani Aqua Universalis – ku ich zadowoleniu. Forte stanowi coś na kształt wersji wieczorowej lub też jesienno-zimowej ich ulubionego pachnidła, a pachnie przy tym naprawdę pięknie i – co ważne – oryginalnie.

aqua-universalis-forte

główne nuty: bergamotka, lilak (bez), konwalia, egipski jaśmin, absolut marokańskiej róży

twórca: Francis Kurkdjian

rok premiery: 2011

moja ocena:

zapach: *****/ trwałość: *****/ projekcja: ****

 

Aqua Vitae Forte

Mający swą premierę jesienią 2015 roku Aqua Vitae Forte jest dla swego protoplasty Aqua Vitae (2013) tym, czym Aqua Universalis Forte dla Aqua Universalis. Brzmi to może nieco zagmatwanie, ale tak w istocie jest. Oto więc mocna, bardziej złożona, bogatsza i mocniej pachnąca wersja Aqua Vitae, zapachu z założenia subtelnego, delikatnego, bliskiego skórze. Francis wprawdzie zachował jego niezwykły, słoneczny, ciepły charakter oraz świetlistość (m.in. dzięki Hedione), ale przydał mu ekspresji za pomocą przypraw (cejloński cynamon, kardamon, różowy pieprz) oraz treści i głębi stosując „gęste” nuty biało-kwiatowe – absolut z kwiatu pomarańczy oraz esencję ylan ylang. To nie wszystko. Baza pachnidła została zmieniona i miast subtelnej, gwajakowej wanilii mamy tu mocniejszy i bardziej wyrazisty akord drzewny uzyskany z połączenia esencji sandałowca i wetywerii. Efekt jest zaiste imponujący i muszę przyznać, że tak jak lubię Aqua Vitae za jego subtelną ciepłą i zmysłową, idealną na lato świeżość, tak wersja Forte jawi mi się jako równie wspaniałe, choć jednak zdecydowanie bardziej otulające i esencjonalne pachnidło, które jesienią i zimą przypomni o upalnym lecie… I jeszcze coś. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że także i tu wyczuwam wspomnianą przy okazji Universalis Forte specyficzną nutę/składnik, choć tym razem dużo lepiej wkomponowuje się ona w całość, a Vitae Forte wyłącznie na tym zyskuje. Zaiste piękne to pachnidło, które już wylądowało na mej liście must have!

mfk aqua vitae forte b

nuty głowy: mandarynka, bergamotka, cytryna, cynamon, kardamon, różowy pieprz

nuty głowy: absolut kwiatu pomarańczy, Hedione®, ylang-ylang

nuty głowy: sandałowiec, wetiwer

twórca: Francis Kurkdjian

rok premiery: 2015

moja ocena:

zapach: *****/ trwałość: *****/ projekcja: ****

 

Porównując obie wersje Forte do swych protoplastów, wyczuwam, że efekt mocy i głębi w obu przypadkach został osiągnięty w podobny sposób, poprzez doskonałej jakości absoluty i esencje kwiatowe oraz nuty drzewne i piżmowe. W obu przypadkach zapachy nabrały treści, mocy i trwałości, stając się pełnoprawnymi eau de parfum, czymś na kształt wieczorowej/ zimowej wersji protoplasty. Mimo wzmocnienia obecności kwiatów, moim zdaniem nie straciły swej dotychczasowego charakteru uniseks i to bardzo dobrze. Obie wersje bardzo mi się podobają, właściwie na równi z poprzednikami. W przypadku Vitae chyba nawet nieco bardziej wolę wersję Forte.

Choć… czy ja wiem?

Francis Kurkdjian w Quality Missala – relacja i wrażenia ze spotkania

11 czerwca 2015. Na nadejście tego dnia czekałem z niemałą ekscytacją od kilku tygodni. Dzięki niezwykłej uprzejmości i gościnności właścicieli i zespołu perfumerii Quality Missala miałem bowiem tego dnia być świadkiem spotkania z postacią dla mnie jako perfumowego maniaka mającą status absolutnej gwiazdy…

Francis Kurkdjian4

…Francis Kurkdjian od dziecka trenował taniec. W wieku 14 lat postanowił, że zostanie perfumiarzem po tym, jak z powodu kontuzji musiał zarzucić marzenia o kontynuowaniu kariery tancerza baletowego. Podjął i ukończył stosowne studia w elitarnej szkole perfumiarskiej ISIPCA w Wersalu. Swoje pierwsze perfumy, Le Male dla Jeana Paula Gaultiera, stworzył w roku 1995, mając 25 lat. Ten męski zapach stał się bestsellerem, megahitem i pachnidłem absolutnie ponadczasowym, zdobywającym rosnącą rzesze wiernych wielbicieli. Mając zaledwie 30 lat został uhonorowany nagrodą im. Francoisa Coty za całokształt twórczości. Pracował m.in. dla marek takich jak Dior, Guerlain, YSL, Narcisio Rodriguez, Acqua di Parma, Elizabeth Arden, Lanvin, Eli Saab. Wciąż zresztą tworzy perfumy dla marek designerskich. Od roku 2001 komponuje prawdziwie ekskluzywne perfumy na indywidualne zamówienie (średnio 4 zapachy w roku), zaś we wrześniu 2009 wystartował w Paryżu z własną marką Maison Francis Kurkdjian (MFK). I to właśnie zapachy tej marki Francis przyjechał prezentować i promować do perfumerii Quality Missala na warszawskim Bemowie, która nota bene jest jedyną perfumerią w Polsce, w której sklepach można nabyć pachnidła i inne produkty MFK. 

Do perfumerii dotarłem na pół godziny przed planowanym startem spotkania. Dzięki temu miałem dość czasu by przywitać się z gospodarzami oraz zaznajomić z eleganckim wnętrzem Domu Perfumeryjnego Quality Missala. Przed wejściem ustawiono automat do baniek mydlanych, który uruchomiono krótko po moim przybyciu. Już po chwili mogliśmy cieszyć się widokiem i zapachem mieniących się w słońcu baniek (a pachniały Aqua Universalis Francisa Kurkdjiana!). W pewnym momencie, gdy tak staliśmy za zewnątrz sklepu, na przeciw witryny wystawowej, przemknął obok nas mężczyzna w białej koszuli i aviatorach. To sprawca całego zamieszania i jednocześnie autor pachnącej instalacji z bańkami mydlanymi Monsieur Kurkdjian wracał właśnie z krótkiego spaceru okraszonego (podobno) papierosem…

Zanim spotkanie się rozpoczęło, był jeszcze czas by zapoznać się osobiście i chwilę porozmawiać ze znanymi mi dotąd jedynie z „wirtuala” blogerkami perfumowymi: Nishą i Sabbath oraz Rafałem Jantą, którego świetne teksty na temat perfum możemy czytać na łamach magazynu Enter the ROOM. Tymczasem pomieszczenie perfumerii zapełniało się kolejnymi zaproszonymi gośćmi, a miłe panie z perfumerii częstowały nas smakołykami przygotowanymi na tę okazję przez Panią Stanisławę Missalę (gazpacho, truskawki, beziki – czegóż tam nie było?). Osobiście byłem tak przejęty, że byłem w stanie jedynie skonsumować kilka pysznych truskawek…

Wreszcie, po upływie kwadransa akademickiego, zostaliśmy zaproszeni przez Panią Joannę Missalę na piętro do sali, w której spotkanie miało się odbyć. Po krótkim wstępie Pana Michała Missali, podczas którego dowiedzieliśmy się m.in., że Francis został w 2008 roku odznaczony prestiżowym francuskim orderem Ordre des Arts et des Lettres przyznawanym przez francuskie Ministerstwo Kultury, na sali pojawił się sam Maestro…

2015-06-11 15.38.00

Francis Kurkdjian rozpoczął od grzecznościowych podziękowań skierowanych do gospodarzy, w szczególności do Pani Stanisławy (zachwycony przygotowanym przez nią lunchem) i przeszedł do prezentacji. Najpierw był wątek autobiograficzny, w którym artysta opowiadał co nieco o sobie i o tym, jak został kompozytorem perfum. Oprócz powszechnie znanych faktów, które przytoczyłem na początku wpisu, dowiedzieliśmy się nieco więcej o intrygujących olfaktoryczny instalacjach, których tworzeniem Francis para się od lat.

Francis Kurkdjian Warsaw 3

Należały do nich m.in.: funkcjonująca w latach 2006-2008 pachnąca fontanna w paryskim Wersalu, instalacje z pachnącymi bańkami mydlanymi prezentowane podczas Expo 2010 w Szanghaju i paryskim Le Grand Palais, a także najnowsza „Stratus” czyli pachnąca mgła zainstalowana na terenie Expo 2015 w Mediolanie. Tu warto dodać, że w ramach swych niestandardowych projektów, dla uczczenia Roku Ormiańskiego 2006 we Francji Francis (jego przodkowie byli ormiańskimi emigrantami, którzy osiedlili się w Francji) przywrócił do życia produkt o nazwie Papier d’Armenie – nasączony żywicą styrax papier przeznaczony do palenia w pomieszczeniach w celu ich dezynfekcji i nadawania im specyficznej woni. Także w ramach tych dodatkowych projektów Kurkdjian odtworzył dla Pałacu w Wersalu perfumy Marii Antoniny.

MFK

Ta niezwykła zapachowa aktywność Kurkdjiana dodatkowo odróżnia go od wszystkich innych znanych mi perfumiarzy, ukazując go jako twórcę wszechstronnego, poszukującego, dla którego zapach to nie tylko perfumy, ale dużo, dużo więcej – środek wyrazu równy obrazowi czy dźwiękowi. Zresztą tego dnia wielokrotnie nawiązywał podczas swej prezentacji do obu dziedzin sztuki, szczególnie zaś do muzyki, chwaląc się przy tym także umiejętnością gry na fortepianie. Myślę, że zamiłowanie Francisa do muzyki i jej praktyczna znajomość, przekłada się na jego perfumowe kompozycje – zawsze przede wszystkim harmonijne i bardzo melodyczne. To przecież on jako pierwszy użył typowo muzycznego określenia forte w nazwie perfum (Aqua Universalis Forte). Swoje rozległe zainteresowania Kurkdjian przenosi także do oferty MFK w postaci szeregu pachnących produktów nie będących perfumami (bańki mydlane, bransoletki, papier armeński, detergenty do prania, a wkrótce także pachnące etui do smarftonów!).

MFK 111

Zasadniczymi przedmiotami prezentacji były tego dnia trzy najnowsze pachnidła Maison Francis Kurkdjian, z których jedno – A la Rose – jest już od niedawna w sprzedaży, drugie miało swoją lokalną premierę właśnie tego dnia (Oud Satin Mood), zaś trzecie – Aqua Vitae Forte – wejdzie do sprzedaży jesienią tego roku. W ruch poszły pachnące blottery, a perfumiarz opowiedział pokrótce o każdej z trzech wonnych nowości.

A la Rose, które niedawno opisałem na blogu, zainspirowane zostało – jak wyjaśnił twórca – portretem Marii Antoniny zatytułowanym Marie Antoinette a la Rose, na którym ta dzierży różę (nota bene jej graficzne odwzorowanie znalazło się na wewnętrznej stronie etykiety flakonu A la Rose).

marie_antoinette a la rose

A la Rose to niezwykle kobiecy, śliczny, delikatny i zwiewny zapach różany o niezwykłej lekkości, nadanej na początku przy pomocy cytrusów, które w sercu zapachu odsłaniają zielony akord fiołkowy. W pierwszych minutach czujemy różę bułgarską podaną na świeżo, rześko, soczyście zielono. W sercu – obok fiołka – Francis zamontował też świeżą, nieco zieloną i nieco wodną nutę magnolii, która odpowiednio wzmacnia efekt świeżej lekkości. Z czasem róża nabiera nieco charakteru, staje się bardziej stricte różana, niż zielona. To czas gdy epatuje stulistna róża z Grasse. Baza zapachu jest zmysłowo zadziorna poprzez obecność cedru połączonego z piżmami i echem po różanym temacie.

MFK A la rose

Premierowym tego dnia pachnidłem był Oud Satin Mood – najnowszy zapach z serii Oud Moods – czwarty po Cashmere Mood, Silk Mood i Velvet Mood. Artysta wyjaśnił, że tworząc swoje perfumy z oudem bardzo zależało mu na tym, by zrobić je odmiennie od tego, jak robią to wszyscy. Za inspiracje podczas ich komponowania posłużyły mu faktury różnych materiałów. W przypadku najnowszego oudu była to satyna.

Francis Kurkdjian Warsaw 1

Tworząc Satin Mood chciał ukazać ciepłą, delikatną, satynową stronę oudu i skomponował pachnidło delikatne, ciepłe i zmysłowe, złożone – poza oudem oczywiście – z fiołka, róży tureckiej i bułgarskiej, wanilii i ambry. O tym zapachu już wkrótce napiszę na blogu więcej. Na razie zdradzę, że moim zdaniem to najbardziej kobiecy z kurkdjianowskich oudów…

MFK Oud Satin

Trzecią i ostatnią zaprezentowaną nowością, która jednakowoż zawita do nas dopiero wczesną jesienią, była Aqua Vitae Forte – zainspirowana motocyklową przejażdżką Francisa podczas jego pobytu na Ibizie i wrażeniem, jakie zrobił na nim pęd gorącego powietrza zmieszanego z promieniami palącego słońca, wonią nagrzanych słońcem skał i kamieni oraz orzeźwiającą morską bryzą. Forte to nowa, intensywniejsza, głębsza i – jak podejrzewam – trwalsza wersja Aqua Vitae, będącej jednym z bestsellerów MFK.

Prz okazji prezentacji tego zapachu Francis wspomniał o ograniczeniach, jakie narzuca mu jego polisa ubezpieczeniowa, której jako profesjonalny „nos” podlega (według mojej wiedzy Francis pracuje dla japońskiego koncernu Takasago). Artysta nie może m.in. właśnie jeździć motocyklem ani wykonywać innych aktywności, które mogłyby go narazić na infekcje dróg oddechowych. Jednak jazda motocyklem po gorącej Ibizie wydaje się być pod tym względem raczej bezpieczna.

Według oficjalnych informacji na temat Aqua Vitae Forte otwarcie kompozycji zbudowano z soczystego koktajlu najlepszych cytrusów – mandarynki z Sycylii, bergamotki i kalabryjskiej cytryny – i szlachetnych przypraw: cynamonu z Cejlonu, kardamonu z Gwatemali i różowego pieprzu syczuańskiego. Absolut kwiatu pomarańczy i akord ylang-ylang tworzą jasne, kwiatowe serce zapachu, spoczywające na pięknej, drzewnej bazie z indyjskiego sandałowca i wetiweru.

MFK Aqua Vitae Forte

Po prezentacji był czas na zadanie artyście kilku pytań. Skorzystałem z tej okazji, by podpytać go o jego preferencje w zakresie stopnia rozbudowania formuł perfum, które tworzy. Jego odpowiedź wydała mi się nieco wymijająca. W największym skrócie: Francis stwierdził, że wszystko zależy od oczekiwanego rezultatu i efektu, jaki jako perfumiarz chce osiągnąć. Czasem wystarczy mu mniej składników, czasem trzeba ich użyć więcej. Na moje drugie pytanie na temat tego, w jaki sposób – tworząc perfumy – poznaje, że dane pachnidło jest skończone, Francis odpowiedział, że perfumy w zasadzie nigdy nie są skończone, i że zwykle gonią go terminy, a on sam jest w ciągłym niedoczasie, więc okoliczności (i współpracownicy) mobilizują go do powiedzenia sobie w pewnym momencie stop, inaczej mógłby zmieniać kompozycję w nieskończoność, a nie o to przecież chodzi. Co ciekawe i znamienne, stwierdził też, że po zakończeniu pracy na danym zapachem natychmiast o nim zapomina i nie wraca do niego. Ekscytują go wyłącznie te zapachy, które dopiero będzie tworzył. To co już stworzył nawet go nieco – jak stwierdził – nudzi… Nieco może zaskakująca, jednak z drugiej strony całkiem zrozumiała, biorąc pod uwagę bardzo twórczy charakter Francisa, nonszalancja wobec własnych perfumowych dzieł.

Po udzieleniu odpowiedzi na pytania od publiczności była chwila na krótką rozmowę bezpośrednią, z której skorzystałem, przy okazji robiąc kilka pamiątkowych wspólnych zdjęć. Nie oszukujmy się – taka okazja raczej się nie powtórzy…, choć kto wie?

IMG_4610
Francis Kurkdjian i autor Perfumowego Bloga 🙂

W międzyczasie zaproszono wszystkich uczestników na poczęstunek. Na tzw. szwedzkim stole czekały wykwintne słone przekąski, torty i ciasta, a wszystko przygotowane przez Panią Stanisławę Missalę. Imponujące i bardzo smaczne!

Spotkanie dobiegało powoli końca. Kolejne osoby żegnały się z gospodarzami opuszczając salę. Wkrótce uczyniłem to samo.

W ramach podsumowania tego niezwykłego wydarzenia muszę podkreślić, że było ono doskonale przygotowane pod względem organizacyjnym, a serdeczna i jednocześnie profesjonalna atmosfera panująca w Domu Perfumeryjnym Quality Missala udzieliła się z pewnością wszystkim, także i niezwykłemu gościowi. Francis Kurkdjian okazał się artystą z pasją opowiadającym o swojej twórczości i jednocześnie osobą bardzo sympatyczną, zaskakująco skromną, jak na swój dorobek i pozycję w perfumowym świecie. Chętnie odpowiadał na pytania, był otwarty i bardzo miły, pełen uroku i klasy. Elegancki, obyty i doskonale radzący sobie w roli ambasadora własnej marki potwierdził swój absolutny profesjonalizm. Zrobił na mnie naprawdę świetne wrażenie. Takie jakie od lat robią na mnie jego perfumy.

Maison Francis Kurkdjian „Aqua Vitae”

Francis Kurkdjian nie przepada za perfumowymi blogami, do czego przyznał się w wywiadzie opublikowanym jakiś czas temu gdzieś w Internecie (może na jakimś blogu?). Ale bloggerzy zdają się raczej lubić Kurkdjiana, a ponad wszystko tworzone przez niego pachnidła. Ja sam zaliczam się do grupy wielbicieli talentu Francuza, bo perfumiarz to niezwykle uzdolniony, bardzo uniwersalny, a przy tym płodny. Jego systematycznie rozbudowywana o nowe zapachy oferta w ramach Maison Francis Kurkdjian to prawdziwa kraina olfaktorycznej rozkoszy dla kogoś takiego jak ja. Wiem, że ponad wszystko znajdę w niej piękne i bezpretensjonalne pachnidła, zrobione z wyselekcjonowanych składników, skomponowane na najwyższym warsztatowym poziomie i oddające niebanalne marketingowe koncepty tej marki. Z takim nastawieniem podchodziłem też do testów najnowszego dzieła Francisa – Aqua Vitae. 

Delikatny, atłasowy, cytrusowo-zielony początek od razu sygnalizuje, z jakim typem zapachu mamy do czynienia. Aqua Vitae – woda życia – to orzeźwiający i lekki zapach na lato. Na dodatek dziwnie znajomy…

shining-sun

W Aqua Vitae odnaleźć można światło słoneczne przetłumaczone na pachnące molekuły.

Kurkdjian doskonali tu konwencję zapoczątkowaną wiele lat temu przez Diora i jego Eau Sauvage (stworzone w 1966 roku przez Edmonda Roudnitskę), a z ogromnym powodzeniem kontynuowaną  w latach 90-tych przez przez Alberto Morillasa w skomponowanych przez niego hitowych pachnidłach dla Calvina Kleina (CK One, 1994) i Giorgio Armaniego (Acqua Di Gio, 1996). Z dwoma wymienionymi powyżej zapachami (Eau Sauvage i Acqua Di Giołączy Aqua Vitae duet nut cytrusowych i legendarnej aromamolekuły Hedione, którą w 1962 roku odkryli chemicy pracujący w laboratoriach firmy Firmenich. Eau Sauvage sławne jest m.in. właśnie dzięki historycznie pierwszemu znaczącemu użyciu tej molekuły w formule perfum – dla uzyskania świeżej i rześkiej, lekko cytrusowej nuty jaśminowej. Trzeba wiedzieć, że odkąd dostępna dla perfumiarzy, molekuła ta stała się wszechobecna w zapachach z nutami jaśminu lub jaśmino-podobnymi, ale nie tylko. Od lat uważa się, że jest absolutnie niezbędnym elementem perfumiarskiej palety, a jej zastosowanie jest bardzo szerokie.

Hedione

W bieżącym roku ten sam Alberto Morillas stworzył dla Firmenicha jubileuszową kompozycję Hedione 50 jako hołd dla tej niezwykłej cząsteczki.

Tak więc także i we wspomnianym Acqua di Gio Morillas – nieustanny poszukiwacz świeżości doskonalej w perfumach – zastosował Hedione. Co za tym idzie, spore jest wg mnie podobieństwo najmłodszego dziecka Kurkdjiana do wiekopomnego już dzieła hiszpańskiego perfumiarza-legendy. Tyle że u Francisa nie znajdziemy charakterystycznego powiewu lekko słonej morskiej bryzy (zastosowanie innej molekuły: Calone). Odnajdziemy za to bazę, będącą subtelną i bardzo zręczną miksturą ekstraktu wanilii i esencji drewna gwajakowego (oba składniki posiadają wspólny mianownik – czyli wanilinę, a dodatkowo łacińska nazwa drewna gwajakowego to – nomen omen – Lignum vitae) oraz lubianej przez Kurkdjiana zmysłowej esencji fasoli tonka. Dzięki tej – jakże genialnej w swej prostocie – formule perfumiarz uzyskał efekt uniwersalnej i trwałej świeżości, który można by streścić opisując trzy fazy zapachu: cytrusowego intro, jaśminowo-zielonego serca i delikatnej zmysłowej, waniliowo-drzewnej bazy. Nie wyczuwam tu bowiem syntetycznej waniliny ani też „tłustej” wanilii w typie Guerlaina. Sądzę, że zastosowany tu ekstrakt wanilii ma bardziej drzewną, niż kulinarną charakterystykę i w naturalny sposób połączył się z gwajakiem.

Acqua Vitae jest zapachem lekkim, średnio projektującym (po kilku godzinach od aplikacji staje się tzw. skin scent, czyli zapachem bliskim skóry) i niesamowicie trwałym, co biorąc po uwagę jego charakter, jest sporym osiągnięciem warsztatowym perfumiarza. Na mojej skórze podczas naprawdę gorącej nocy i upalnego dnia wytrzymał dobrze ponad 14 godzin (!). Jego charakter predysponuje go to obfitych aplikacji w gorące i upalne dni – takie, jak obecnie. Sprawdzi się wówczas z pewnością wyjątkowo dobrze na każdej skórze, bez względu na płeć. Zapach nie zaskakuje może oryginalnością (a wręcz przeciwnie – pewną wtórnością), ale chyba nie o to chodziło tu twórcy. Do zalet nowego pachnidła Kurkdjiana z pewnością należy zaliczyć bijącą z niego energię, łatwość noszenia, harmonijność, gładkość i doskonały styl. Acqua Vitae to kolejny dowód na nadzwyczajny talent Francisa Kurkdjiana. 

capture-d-ecran-2013-07-04-a-234245_631

główne nuty: cytryna z Kalabrii, mandarynka z Sycylii, Hedione, drewno gwajakowe, wanilia, tonka

twórca: Francis Kurkdjian

rok wprowadzenia: 2013

moja ocena:

  • zapach: dobry+
  • projekcja: średnia
  • trwałość: ponad 12 godzin