Phi to drugie obok Zeta pachnidło o wyjątkowym statusie (Collectible) pośród niezwykłej przecież zapachowej oferty Andy Tauera. Jak wyjaśnia sam autor, do stworzenia Une Rose de Kandahar zainspirował go naturalny różany ekstrakt produkowany w Nangarhar - znanym z uprawy róż regionie Afganistanu. Ekstrakt ten jest unikatowy i charakteryzuje się najwyższą jakością. Jego dostępność jest jednak bardzo … Czytaj dalej Andy Tauer „Phi – Une Rose de Kandahar”
Autor: fqjcior
Heeley Perfumes (4) – precyzja, równowaga, subtelność
Na zakończenie cyklu recenzji poświęconych perfumom Jamesa Heeleya zostawiłem to, co wg mnie najlepsze. Trio Extrait de Parfum ujrzało światło dzienne w 2011 roku jako bardziej ekskluzywna część oferty Heeley Perfumes. Trzy kompozycje o wyższym niż standardowe stężeniu pachnących ingrediencji, zamknięte w mniejszych, bo 50-cio mililitrowych flakonach w dominującej czerni. Wedle deklaracji jaką znajdujemy na stronie … Czytaj dalej Heeley Perfumes (4) – precyzja, równowaga, subtelność
Nasomatto „Blamage” – w poszukiwaniu…kompromitacji
Moja osobista porażka w poszukiwaniu sensu kompromitacji jest faktem. Ten wpis zresztą siłą rzeczy także musi być blamażem... Nie umiem tego zapachu rozgryźć ani nawet go zrozumieć. I chyba nie będę dłużej próbował, tym bardziej że skończyła mi się próbka, a ja dalej nie jestem ani kroku dalej niż byłem na jej początku.... Zresztą po … Czytaj dalej Nasomatto „Blamage” – w poszukiwaniu…kompromitacji
Heeley Perfumes (3) – precyzja, równowaga, subtelność
Verveine d'Eugene Verveine d'Eugene to kolejny niezbity dowód na to, że James Heeley jest arcymistrzem perfum świeżych i naturalnie pachnących. To studium cytrusowo-zielonej woni werbeny zachwyca rześkością, transparentną soczystością, wyraźnym zapachowym ogonem i długotrwałą naturą. To także chyba jedyne pachnidło w ofercie Heeleya, które zachowuje się niemal linearnie, praktycznie nie zmieniając się w czasie, a jedynie … Czytaj dalej Heeley Perfumes (3) – precyzja, równowaga, subtelność
Amouage „Journey Man”
Przyznam że nowy duet pachnideł omańskiej marki - Journey Man i Journey Woman - jest dla mnie pewnym zaskoczeniem. I nie chodzi tu o ich wymiar czysto olfaktoryczny (o czym za chwilę), ile o sam fakt, że powstały... jak gdyby nigdy nic. Przecież nie dalej jak w zeszłym roku marka rzekomo podsumowała i zakończyła zapachowy cykl … Czytaj dalej Amouage „Journey Man”