Zoologist „Moth” – ćma w pasiece

Po dłuższym czasie wracam na blogu do marki Zoologist. Wg mnie warto przetestować każdy zapach lansowany przez Victora Wonga, gdyż każdy ma coś unikatowego do zaproponowania i odznacza się wysoką jakością.

Początek obezwładnia bogatą mieszanką wielu nut, która układa się w nieco kakofoniczny, ale przykuwający uwagę, nieco chemiczny aromat przypominający woń farby emaliowej. Od razu czuć, że na formule nie oszczędzano, i że jest to pachnidło będące w stu procentach efektem nieskrępowanego artystycznego procesu twórczego. Innymi słowy „nie ma to tamto”. Nisza „pełną gębą”. Znajdziemy tu bogactwo przypraw (m.in. pieprz, cynamon i szafran oraz kmin), które powodują ten początkowy olfaktoryczny zawrót głowy mieszając się z najbardziej wyrazistymi składnikami o charakterze kwiatowym, z których zbudowane jest serce zapachu. A trzeba przyznać, że tu także perfumiarz „zaszalał” łącząc ze sobą wszystkie najpopularniejsze w perfumerii nuty kwiatowe: heliotrop, irys, jaśmin, różę, mimozę i konwalię. Prawdopodobnie dlatego nie wyczuwam tu żadnych konkretnych kwiatów… Niemniej najistotniejszą rolę gra tu heliotrop – mający migdałowo-pyłkowy charakter. Pozostałe w jakiś magiczny sposób wtapiają się w całość pracując na jej pełnię i spójność.

Jednak Moth to przede wszystkim to, co dzieje się po pierwszym kwadransie, gdy do pełnego głosu dochodzą wyczuwalne już wcześniej w formie zapowiedzi ciężkie i gęste nuty bazy, których charakter określiłbym jako żywiczno-drzewno-miodowo-ambrowy. Znajdziemy tu m.in. gwajak, wetywerię, papirus, oud, paczulę. W miarę upływu czasu rozkwitają one na skórze budując charakterystyczny sygnaturowy aromat z miodowo-drzewną (konkretnie cypriolową – czyli papirusową) dominantą. Stąd już bardzo niedaleko do Opus VI Amouage, przy czym Moth jest jednak delikatniejszy, więcej w nim aromatu miodowego plastra i – jednak – nuty kwiatowe łagodzą całość, dodając pyłkowego, „pasiekowego” charakteru.

Tomoo Inaba, który skomponował Moth (ale także cudowny Nightingale tej samej marki, o którym zresztą pisałem już na blogu w tym miejscu ) to w pierwszej kolejności znany perfumaniackiej społeczności pasjonat perfum, ale także – jak się okazuje – bardzo zdolny perfumiarz samouk.

Tomoo Inaba for. Zoloogist

Moth długo trzyma się skóry i ładnie ją ogrzewa. Ma też solidną projekcję. Dodając do tego interesujący i niebanalny charakter mamy kompletne, bardzo dobre niszowe pachnidło. Kolejne w bardzo równej kolekcji Zoologist.

nuty głowy: czarny pieprz, cytryna, cynamon, goździk, kmin, gałka muszkatołowa, szafran

nuty serca: heliotrop, irys, jaśmin, róża, mimoza, konwalia

nuty bazy: gwajak, oud, cypriol, dym, paczula, wetyweria, ambra, miód, żywice, piżmo

twórca: Tomoo Inaba

rok wprowadzenia: 2018

moja ocena: zapach: 5,0/ trwałość: 5,0/ projekcja: 4,5->3,5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s