Dior „Fahrenheit Parfum”

Najnowsze wcielenie legendarnego Fahrenheita to wersja Parfum wpisująca się w strategię Diora polegającą na rozbudowywaniu poszczególnych linii zapachowych o kolejne wersje (casus Eau Sauvage czy Dior Homme). Przypomnijmy – poprzednim wcieleniem jest świeży, wodno-fiołkowy Aqua Fahrenheit z 2011 roku, a wcześniejszym – 2009 rok – intrygujący i mroczny Fahrenheit Absolute (w rolach głównych olibanum, mirra i oud), którego słaba sprzedaż zdecydowała o wycofaniu z oferty (szkoda).

Oto Fahrenheit naszych czasów.

Fahrenheit parfum 1

Od pierwszych docierających do nozdrzy molekuł nie można mieć wątpliwości, że to Fahrenheit. Wystarczająco podobny do genialnego protoplasty, by móc nosić jego imię i jednocześnie na tyle aktualny, by zdobyć serca współczesnych mężczyzn. Swym niezwykle harmonijnym i pozbawionym kontrowersyjności wielkiego protoplasty charakterem Parfum nie powoduje zakłopotania. Raczej kusi polityczną poprawnością.  Przy tym urzeka wyrazistością, harmonią, nasyceniem oraz pięknym męskim charakterem.

Jak wyjaśnia perfumiarz:

„Nie chciałem tworzyć karykatury Fahrenheita, który i tak sam w sobie jest bardzo asertywną kompozycją. Zamiast tego podążyłem pierwotną fabułą, dodając elementy wzbogacające zapach, podkreślając w ten sposób jego nietypowy charakter.” 

François Demachy

Francois-Demachy d

Zapach bezdyskusyjnie zawiera w sobie DNA klasyka. Zbudowany został z trzech bardzo wyraziście zarysowanych akordów (trademark Demachy’ego): (1) słodkie cytrusy (mandarynka) podlane lukrecją (2) akord fiołkowo-skórzany z dodatkiem rumu, kolendry i kminu – (3) akord waniliowy. Wszystkie fazy są doskonale poskładane i urzekają jakością składników. Mandarynka jest soczysta, fiołek pięknie zielony, zaś skóra subtelna i pozbawiona – fakt faktem niesamowitej – paliwowej nuty „pradziadka” (co może być zachętą dla wszystkich tych, których ta nuta w oryginalnym Fahrenheicie drażni). Baza zaś to wanilia – szlachetna, głęboka, zmysłowa i magnetyzująca.

 farenheit_compo-notes9060648612465812293

Przyznam, że przez pewien czas miałem wrażenie, że Parfum jest mocno podobny do także fiołkowego YSL L’Homme, jednak w testach porównawczych ten ostatni – sam w sobie przecież całkiem udany – wypadł po prostu blado, jakby prezentował inną, niższą ligę. Z recenzenckiego obowiązku dodam, że Fahrenheit Parfum ma solidną, ale nie przytłaczającą projekcję oraz świetną, ponad 10-cio godzinną trwałość.

Flakon 75 ml to bardziej pękata i wykonana z grubszego szkła wersja oryginału. Świetnie leży w dłoni i robi bardzo dobre wrażenie. Minusem jest zastosowanie większego, ale i mniej wyrafinowanego atomizera (innego niż  w poprzednich wcieleniach Fahrenheita), który nie pozwala różnicować wielkości chmury i dozuje zawsze takie same, sporej wielkości dawki. Byłby idealny do lekkiej wody kolońskiej, niezbyt jednak pasuje do dość gęstej i wyrazistej wersji Parfum.

Fahrenheit Parfum to bardzo udana współczesna wersja klasyka, którą z każdym dniem doceniam coraz bardziej. To wg mnie najlepszy „flanker” w fahrenheitowej kolekcji i jednocześnie po prostu świetne męskie perfumy. Wyraziste, eleganckie i wyrafinowane, a przy tym trwałe. Piękno i finezja tego zapachu dowodzą, że Francois Demachy trzyma wysoki poziom i dba o to, by logo Dior tak jak niegdyś, tak i dziś oznaczało w perfumach najwyższą jakość.

fahrenheit_parfum_dior_22fd662ca1

nuty głowy: lukrecja, mandarynka

nuty serca: kolendra, kmin, liście fiołka, rum

nuty bazy: skóra, wanilia, nuty drzewne

twórca: Francois Demachy

rok wprowadzenia: 2014

moja ocena:

  • zapach: bardzo dobry
  • projekcja: dobra+
  • trwałość:  ponad 10 godz

5 uwag do wpisu “Dior „Fahrenheit Parfum”

  1. Le Parfum też mi bardzo przypadł do gustu. Ma świetnie zbalansowaną słodycz z elementami klasyka. Zdaje się, że ma zamsz w składzie, ale ja również (zamiast rzeczonego zamszu) wyczuwam delikatne akcenty skórzane. Jednakże „skórę” i „benzynę” czuję tylko przez kilkanaście do kilkudziesięciu minut, później jakby robi się z tego mix F+F Absolute, by przejść do pełniej, mocniej i głębiej brzmiącego Absolute. Dla mnie to taki Fahrenheit Absolute na sterydach, choć sam zapach Absolute jako taki podoba mi się trochę bardziej (czuję na wstępie piękną mieszankę fiołka, olibanum, mirry i oudu, później już sam słodki oud), tyle tylko, że jego parametry bardzo mnie rozczarowały 😦
    Le Parfum przede wszystkim jest bardzo współczesny, nie przesłodzony i świetnie zmieszany. Mało tego, jego parametry są najlepsze z całej „rodziny” Fahrenheit – 12 h na mojej skórze przy świetnej projekcji. Zdecydowanie będzie moim wyborem na następną zimę, będzie moim drugim Fahrenheitem (miałem 32, kupione w 2008 r. Najpierw znienawidziłem go i oddałem, teraz go zacząłem doceniać za doskonałe ujęcie kwiatu pomarańczy i powoli zaczynam za nim tęsknić….)

    1. Przyznam, że ja akurat śladów Absolute w Parfum nie wyczuwam, ale to kwestia indywidualna (jednak tam fiołek został solidnie zalany żywicami, tak że jest niemal niewyczuwalny). Faktem jest że Absolute jest nieco cherlawy gdy chodzi o moc i trwałość, czego Parfum zarzucić już nie można. Fahrenheit 32 wciąż czeka na spotkanie ze mną. Bardzo lubię kwiat pomarańczy, więc liczę na pozytywne wrażenia.

  2. Wiem, że jeżeli chodzi o kwiat pomarańczy jako główny składnik, to liczą się (dla mnie) dwie pozycje: Fleur du Male JPG i właśnie Fahrenheit 32. Pierwszy muszę kupić (słyszałem, że zostaje wycofywany, bynajmniej nie z polskich perfumerii stacjonarnych, gdzie nie ma go już dawno, a szkoda), no a 32 jest na razie „w fazie sentymentalnej”, że tak powiem. Ale bardzo możliwe, że w niedalekiej przyszłości zadecyduję się mieć w kolekcji 2 „Fahrenheity”: Le Parfum i 32 🙂

    1. Cóż, ja ostatnio przeżywam Fahrenheitową fascynację. Klasyka posiadam od dawna, Le Parfum spodobał mi się na tyle, że ze mną zostaje. Przypomniałem sobie o Absolute (choć zapamiętałem go jako mocniejszy) i czekam na Aqua (oby tym razem pamięć mnie nie myliła – podobał mi się i dobrze trzymał się skóry). Pozostaje więc tylko 32… 🙂

  3. Ciekawe jest dla mnie też to, że niektóre osoby czują DNA Fahrenheita w 32. Powiem szczerze, nie potrafię się go doszukać. Nie wiem gdzie. Dla mnie to dwie różne kompozycje, ba, dwie różne kategorie zapachowe.

Odpowiedz na fqjcior Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s