YSL Rive Gauche Intense Pour Homme

Czasem zastanawiam się, jak powstają tego typu „wariacje na temat”. Czy to zaplanowana rozbudowa danej linii zapachowej, czy po prostu przypadek? Np. podczas produkcji wersji „standardowej” ktoś pomylił ustawienia proporcji w mieszalnikach rozlewni i wyszło coś, co można było albo wylać do ścieku albo – jeśli  pachnie to w miarę  –  sprzedać jako wersję „Summer” albo „Light” albo właśnie „Intense”?…

To oczywiście żart, aczkolwiek w przypadku Rive Gauche Intense mam wrażenie, że ktoś po prostu zwiększył zawartość paczuli w klasycznej wersji i….. na tym koniec. No bo po co – u licha – wzmacniać, czy też intensyfikować niebywale już intensywny i mocny zapach jakim jest klasyczny Rive Gauche Pour Homme???

Są opinie, że obie wersje niczym się nie różnią. To jednak moim zdaniem nieprawda i dostrzeże to nawet niewprawiony nos. Główna różnica to początek, który w wersji Intense zdominowany jest przez paczulę, która to z kolei w wersji  Eau de Toilette nie jest tak wyraźnie wyczuwalna. W fazie serca mamy to, co w Rive Gauche najpiękniejsze – niezwykłą, aromatyczną mieszankę anyżu, rozmarynu, lawendy, goździków oraz geranium, które wspólnie tworzą nieprawdopodobnie mocny, promieniujący supermęski akord. Intense jest też jakby głębszy i mocniejszy, choć przecież testując wersję klasyczną wydawać by się to mogło wręcz niemożliwe. To pachnidło potężne i megatrwałe, bo zapach trzyma się w sposób wyraźny na skórze ponad 12 godzin (!).

Podobnie jak wersja Eau de Toilette, Rive Gauche Intense to hołd oddany wielkim , klasycznym aromatycznym fougere lat 70-tych XX wieku. Jacques Cavallier w sposób absolutnie mistrzowski i nadzwyczajny nawiązał do najlepszych tego typu pachnideł męskich z tamtych czasów: Azzaro pour Homme i YSL Kouros. Z jednej strony mamy tu ziołową mieszankę charakterystyczną dla pierwszego z nich, z drugiej bardzo mocną nutę anyżową znaną z drugiego. Jednocześnie uniknął on konotacji typowo zwierzęcych. Nie ma tu ani znanego z Kourosa cywetu (składnik dziś absolutnie passe), ani ambry i piżma obecnych w Azzaro PH. Jest za to w bazie drewno gwajakowe, które unowocześnia ten zapach. Składnik nieodłącznie związany ze współczesną sztuką perfumeryjną i nie stosowany w czasach, gdy powstawały wyżej wymienione.

Efekt jest hipermocny, ultramęski i jednoznaczny. Rive Gauche Intense to pachnidło bezsprzecznie samcze, o dużej mocy oddziaływania na płeć przeciwną. Jak to często bywa w przypadku zapachu o potężnej mocy  kluczem do jego sukcesywnego noszenia jest oszczędne dozowanie. Przedawkowanie bowiem grozi zmęczeniem siebie i otoczenia, a efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Warto nadmienić, że perfumy te powstały w 2003 roku – w czasach, gdy dyrektorem kreatywnym i głównym designerem w YSL był Tom Ford (marka YSL należała wówczas i należy także dziś do koncernu Gucci). Wykreowanie i wypromowanie takiego zapachu było niezwykle odważnym i kontrowersyjnym posunięciem, ale z takich znany był Ford.

Tom Ford jest zresztą postacią nietuzinkową w świecie mody. Budzi on – często bardzo słusznie – liczne kontrowersje, najczęściej zresztą w zamierzony sposób. Jednak to właśnie on dzięki swej odwadze, bezkompromisowości i wyczuciu rynku w ciągu kilku lat odbudował potęgę Gucci i YSL jako marek haute couture, a także przyczynił się do ich sukcesu rynkowego poprzez umasowienie i „demokratyzację” wyrobów luksusowych tych marek, postępując z duchem czasów. W przeciwnym razie firmy te skazane były albo na wyginięcie albo w najlepszym wypadku na zachowanie status quo bez możliwości ekspansji. To także za jego czasów Gucci zaprezentował takie klasyczne i świetne męskie pachnidła jak Envy for Men, Rush for Men czy Gucci Pour Homme, zaś pod szyldem YSL ukazały się Opium Pour Homme, Live Jazz,  M7, M7 Fresh i właśnie Rive Gauche Pour Home oraz jego wersja Intense (a także Light). Znając te perfumy trudno się dziwić, że po usamodzielnieniu się Tom Ford wypuszcza regularnie zapachy sygnowane pod własną marką. Perfumy mają bowiem dla niego bardzo duże znaczenie, są jego konikiem, no a poza tym potrafią być świetnym biznesem.

Na koniec tradycyjnie flakon. Miejsce blaszanej puszeczki znanej z Eau de Toilette zajął pomysł podobny do Opium PH w wersji EDP. Mamy tu smukłą buteleczkę w kształcie walca zakończoną atomizerem, umieszczoną wewnątrz plastikowej, dość masywnej obudowy. Całość jest znacznie cięższa niż wspomniana puszeczka i ma bardziej konkretny, męski charakter. „Kolorystyka” znana z EDT – tylko czerń i chrom. Mocne i bezkompromisowe. Identycznie jak sam zapach.

Nuty górne: bergamotka, anyż gwiaździsty, rozmaryn

Nuty środkowe: goździk, lawenda, geranium

Nuty dolne: paczula, wetiwer, drewno gwajakowe, Tonka

twórca: Jacques Cavallier

rok wprowadzenia: 2003

moja klasyfikacja: zapatrzony w przeszłość aromatyczny fougere z nowoczesnym drzewnym akcentem, uniwersalny, supermocny, bardzo męski i elegancki, megatrwały

ocena w skali 1-6: kompozycja: 5/ moc: 6/ trwałość: 6/ flakon: 4

Reklamy

43 thoughts on “YSL Rive Gauche Intense Pour Homme

  1. Szkoda że tak ciężko to dostać…mam klasyczną wersję jako płyn po goleniu. Udało mi sie zakupić jeszcze ostatnią sztukę w znanej perfumeri. Zpachu używam ,,oszczędnie” przeważnie na sobotnie przesiadywanie w restauracjach lub kawiarniach…typowo męski 🙂

  2. Mam nadzieje ze autor tego bloga sprobuje mocno przegrzebac sie przez nowosci i wynajdzie jakas perelke warta napisania, bo widze ze ciagle byl walkowany YSL i dosyc zblizone zapachy do tego domu mody…

    1. No też mam taką nadzieję, bo nuda i beznadzieja….Póki co jednak, jeśli chodzi o wynajdowanie perełek wśród nowości, to zachęcam do śledzenia poświęconych tej tematyce stron czasopism „Logo” lub „Men’s Health”…

  3. YSL robi przede wszystkim perfumy i jest w tym naprawdę dobry. Widać że ich zapachy nie są podyktowane marketingiem i chęcią zaistnienia na siłę, w celu wykrojenia dla siebie jak największego kawałka perfumeryjnego tortu. Robią perfumy od zawsze a nie przy okazji, bo wypada. Nie mogę odżałować że wycofano M7. Są kontrowersyjne, charyzmatycznie i ciężkie. No może zbyt ciężkie dla wydelikaconych nosków przyzwyczajonych do CK i Kenzo…. spoczywaj z spokoju M7 ;(

  4. gdzie Ci wycofano m7?? dalej mozna je dostać, zrobiono jedynie wersje fresh, troszkę lżejszą, bardziej na co dzien, ale tez jest kozacka.

  5. Cytując z posta:
    Miejsce blaszanej puszeczki znanej z Eau de Toilette
    Moje opakowanie Rive Gauche jest aluminiowe (al).
    „Kolorystyka” znana z EDT – tylko czerń i chrom
    U mnie zaś, ciemny brąz i chrom.
    🙂

  6. W sprawie opakowania: też mnie intrygowała rozbieżność między opisem Fqjcior’a a posiadaną sztuką RG.
    Hmmm…opinia autorytetu 🙂 Fqjcior’a zaniepokoiła mnie, czyżbym również miał falsyfikat? Jednak na stronie YSL opakowanie RG jest takie jak moje i takie jak opisuje Aleksander. Może mamy oryginały a YSL zmienił tylko kolorystykę (tak jak w przypadku M7)?
    Widzę, że moja aktywność dotyczy raczej „technicznej” strony perfum (patrz Zirh). Specjalista od ZPT? 🙂

    1. Z tą podróbką to rzecz jasna był żarcik… Pewnie rzeczywiście jest ciemno brązowy, może wpadający w czerń. Poza tym nie czuję się autorytetem ani w kwestii perfum, ani tym bardziej ich opakowań, czy też ich kolorów…

  7. byłem dziś w perfumerii znanej sieci na małych zakupach…. wyszedłem z D&G – the one gentleman i bugatti – design&motion. oba są tak śliczne i nie mogąc wybrać który wziąłem oba 😉 ale do meritum. zaprzyjaźniona kierowniczka (pasjonatka perfum również prywatnie i osoba nad wyraz kompetentna) twierdzi że M7 definitywnie wycofano i nic jej nie wiadomo by te perfumy powróciły na półki, więc jak to w końcu z nimi jest?
    (pomijam tu podróbki sprzedawane w superpharmach bo tam można znaleźć nawet Gucci rush dla kobiet i rzeczone M7)

    1. M7 zostało wycofane. Koniec, kropka. Podobnie jak Envy itp. Resztki ich serii można nabyć w superpharmach (choć M7 dotąd nie spotkałem a bywam tam regularnie). Sprzedają tam zapachy oryginalne w bardzo dobrych cenach. Nie są to podróbki. To pewne.

      1. jeszcze troche o m7 😀

        pisząc wycofano masz na myśli tylko tą pierwszą wersje z całego brunatnego szkła?? czy takze tą okrojoną, gdzie przód jest przeźroczysty, jedynie tył jest brunatny ?? bo np tydzien temu byłem w douglasie w toruniu to tą drugą, okrojoną wersje dalej można dostać.
        dla mnie to dalej ten sam zapach, nie czuje różnicy

  8. a ja twierdzę że to podróbki. superpharmowa wersja burberrys – london pachnie jakby ją rozcieńczono 2 do 1, a flakon cartiera – declaration różni się od mojego zakupionego w znanej sieci kilkoma szczegółami wykończenia, o zapachu nie wspominając.
    zresztą jeśli chcesz się przekonać, zadzwoń proszę do któregokolwiek przedstawiciela na polskę perfum oferowanych w superpharmie, to się dowiesz o niezliczonej liczbie pozwów sądowych wytoczonych przez dystrybutorów tej sieci. niestety organy ścigania są bezsilne. zauważ ponadto że na pudełeczkaw s superpharmie zamiast etykiety dystrybutora np Coty Polska , etc masz: importer – superpharm warszawa, ble ble ble 😉 import prosto z turcji jak mniemam 😉
    oryginalne to może i mają tanie linie, typu adidas, mexx czy bruno bannani

    1. Przyznam, że to interesująca i zaskakująca teza. Przy najbliższej okazji dokładniej się temu przyjrzę – to na pewno. Byłoby to totalne przegięcie pały…Ze 3 lata temu kupiłem tam Kenzo PH 30 ml i było na 110 % oryginalne…W zeszłym roku kupiłem tam brązowego Gucci 50 ml i zapach jest ten sam co w 30 ml travel spray którego resztkę jeszcze mam. Mam czuły nos i te zapachy sa oryginalne. Twoja teza wydaje mi się być mocno naciągana. Dodam, że w przypadku mojego Gucci zaskoczył mnie fakt, że zaraz przy jednym z pierwszych użyć odpękł kawałek lakieru za zatyczki. Jednak reszta flakonu i zapach są bezsprzecznie oryginalne jak na mój wzrok i powonienie. Pomyślałem, że może ta Superpahrma sprzedaje jakieś odrzuty, tzw. II gatunek, z drobnymi mankamentami, np. właśnie opakowań, które nie przejdą w normalnej sprzedaży. A że robi konkurencje oficjalnym importerom i importuje sama, po czym sprzedaje w ludzkich cenach a nie w niebosięznych (jak Douglas czy Sephora) to się nie dziwię, że rzeczonym sieciom skóra cierpnie na hasło Superpharma. To tylko moja osobista opinia. Jaka jest prawda – nie wiem. Wiem natomiast, że np. Envy nie uświadczysz juz w sieciówkach, a w pharmie jest.

    2. Dwa dni temu byłm w toruńskiej SP, zakupiłem dla siebie Givenchy Very Irresistible (119 zł/ 50 ml), a mojej żonie A scent by Issey miyake (ostatnie sztuki w cenie 99 zł za bodajże 50 albo 75 ml – nie jestem pewien) i 15 ml Angel Muglera (eau de parfum w maleńkiej „gwiazdeczce” za 109 zł). Wszystkie zapachy sa na 120% oryginalne. Acha – i na etykietach stoi: „Sprzedaż Detaliczna SUPER-PHARM”. Nie ma nic nt. importera, więc pirath piszesz bzdury. Sorki.

      1. to teraz sam sobie odpowiedz na podstawowe pytanie. po co umieszczać na produkcie informację że sprzedażą tego produktu zajmuje się sklep w którym właśnie jesteś? a gdzie wymagana prawnie informacja o dystrybutorze na polskę?
        ja chcę poznać importera! a mydlą mi oczy pisząc że sprzedażą detaliczną zajmuje się superfarma….. ludzie nie bądźcie naiwni

        udowodnijcie ponad wszelką wątpliwość że zapachy któe kupię w superfarmie pochodzą z tego samego źródła (i mam tu na myśli i rozlewnię i dystrybutora na polskę) co te dostępne w seforach i daglasach to uderzę się w piersi i wszystko odszczekam.
        a tym czasem wybaczcie, ale niska cena to jeszcze za mało by mi wmówić że mój nos się myli w kwestii 2 zapachów które znam na pamięć od lat i pewnych sprzecznościach których doświadczam…. (patrz wyżej)
        pozdrawiam pozostając sceptyczny pirath

      2. Nie znam się na kwestiach prawnych, dystrybucyjnych itp. To pozostawiam Tobie, pirath. Ja tylko oceniam te perfumy i wg mnie są oryginalne. Wszystko – łącznie z numerami seryjnymi na opakowaniu i na flakonie – się zgadza. Być może rzeczona drogeria sprzedaje je z pominięciem oficjalnych dystrybutorów na polskę, stąd na hasło Super-pharm dostają gęsiej skórki. Coś jednak musi być na rzeczy, skoro mają tak nieprzyzwoicie niskie ceny, ale ostatnią rzeczą którą bym o oto podejrzewał, jest oryginalność perfum.

  9. no właśnie też mnie to zastanawia. w moim rodzinnym supherfarmie mają nawet wycofane wieki temu gucci rush 1 i 2 i nie wierzę by ten legendarny i poszukiwany zapach przetrwał 3-4 lata w jakimś magazynie i nagle cudownie wypłynął w drakońsko niskiej cenie w dyskoncie drogeryjno aptecznym. i jeszcze mnie zapewniono że jak się skończy zapas to znów będzie dostawa 😉 coś mi tu śmierdzi i bynajmniej nie oryginalnym guccim ;P

    gdy zdegustowany rozwodnioną nutą burberrys – london zagadnąłem jedną z ekspedientek że to podróbka, obruszyła się i bąknęła coś o tym ” my mamy certyfikaty że to oryginały są” a kto je wystawił? zapytałem – superpharm usłyszałem w odpowiedzi 😉
    owszem douglas i sephora są drogie, ale pozornie. nie zapominajmy że markowe pachnidła są dobrami luksusowymi nie na każdą kieszeń i nie sądzę by sieci miały na tym przebitkę 200-500% bo jeśli ktoś taką ma to ewentualnie producent a nie pośrednik. sieciówki sprzedają je w cenach sugerowanych.
    na koniec tej dygresji zauważ że nawet w sklepach wolnocłowych markowe perfumy są tylko nieznacznie tańsze niż w naszych drogeriach

  10. damskie 😉 moja była zszokowana do mnie zadzwoniła że w superpharmie sa jej ukochane wycofane lata temu perfumy 😉 nie mogłem się pozbierać z wrażenia na ten CUD 😉 ale proza życia ukazała że to tylko mistyfikacja 😉

  11. No chyba ze super pharma to zrzut tego co nie poszlo kiedys bardzo czesto widze Envy meskie u nich, sam zakupilem jeden zapach i zdecydowanie jest oryginalny…

  12. Pirath, podróby w Superpharm? Eee, z całym szacunkiem, ale mało prawdopodobne mi się to wydaje. Podobnie zresztą jak to, że damskie Gucci Rush zostały wycofane z rynku. Skąd taka informacja w ogóle? Można je bez problemu nabyć za pośrednictwem strony producenta, na http://www.fragrancenet.com czy choćby w naszej rodzimej perfumerii http://www.perfumeria.pl i to we wszelkich możliwych pojemnościach. A jeśli Superpharm oferował je po okazyjnej cenie, trzeba było je kupić – Twoja (;-)) byłaby szczęśliwa, a perfumy moim zdaniem na pewno były oryginalne.

    Co do cen w sklepach wolnocłowych, nie zapominajmy, że brak narzutu celnego nie oznacza, iż sprzedawcy nie muszą zarabiać.

    Fqjciorze, jeśli chodzi o Twojego Gucci, w razie wątpliwości co do oryginalności zawsze można skontaktować się e-mailowo z producentem, by uzyskać odpowiedź na ten temat. Postąpiłem tak w przypadku perfum Givenchy wprawdzie, ale spotkałem się z rzeczową i przemiłą zarazem reakcją z ich strony.

    Korzystając z okazji, pozdrawiam Cię serdecznie, jako że zaglądam tu często i, choć moje opinie nierzadko są zupełnie odmienne od Twoich, czytam z przyjemnością.

    Pozdrowienia również dla wszystkich udzielających się tutaj!

    1. RayFlash witam. Dzięki za pozdrowienia i również pozdrawiam. Co do oryginalności mojego Gucciego, to szczerze mówiąc nie mam żadnych wątpliwości. Zapach jest jak należy, a i flakon wygląda na oryginalny. Natomiast sugestie Piratha dot. rzekomej nieoryginalności perfum w Superpharmie należy – moim zdaniem – włożyć między bajki.

  13. mówcie co chcecie, ja obstaje przy swoim. dowód? mój własny nos. nikt mi nie wmówi że nie rozpoznam zapachu którego używam od lat i zaliczam do kategorii ulubionych?.
    napis cartier declaration jest w oryginale (flaszka z douglasa, więc bankowo oryginał) napisany w lustrzanym odbiciu na tylnej ściance flakonu i widać go poprawnie patrząc wskroś na tył flakonu od przodu. a w wersji superpharm jest perfidnie właściwą stroną na froncie flakonika. może pierdoła ale diabeł tkwi w szczegółach jak mawiają 😉

    RayFlasch – jeśli kobita mi płacze od 4 lat że jej skasowali perfumy (nomen omen również moje ulubione na niej) , a ja zjeżdżam całą polskę przy okazji wyjazdów służbowych i wszędzie w każdej lepszej perfumerii słyszę jak mantra to samo – że są wycofane. a tu po kilku latach odnajdują się w aptece z zacięciem drogeryjnym i w full opcji? że niby markowe sieciówki mające pełen asortyment gucia nie miałyby takiego hiciora na półkach jak polska długa i szeroka?

    chciałbym wierzyć że ktoś się wyłamał i sprzedaje oryginały tanio. mieć rocznie w kieszeni 3-4 tysiące zaoszczędzone na samych perfumach to już niezła wycieczka w tropiki. specjalnie zadam sobie trud i obdzwonię dystrybutorów w poniedziałek i dam znać czego się dowiedziałem

    1. Moje Declaration ma nadruk na przodzie flakonu. Jest oryginalne – ufam swemu nosowi. Warto wspomnieć w tym miejscu, że producenci perfum również tną koszty i często zmieniają (upraszczają) opakowania. A swoją drogą ciekawy jestem, czego się Pirath dowiesz.

      1. nie wiem co o tym myśleć
        ja również ufam swojemu zmysłowi powonienia. byłem wypoczęty, był ranek, idealne warunki. znam te zapachy na pamięć. spokoju mi to nie daje i zlustruję temat.

  14. hmmm no to niezłego ćwieka mi zabiłeś….
    ale z drugiej strony to świetna wiadomość 😉
    dzięki za światełko w tunelu

  15. maniek69 bardzo Ci dziękuję, moja luba również dołącza buziaka 😉
    a skoro już jesteśmy przy wypróbowanych sklepach internetowych to co sądzicie o kokai? oryginały? ja paranoicznie obawiam się podróbek.

  16. Co do Kokai to nie wiem bo nie kupowałem tam. Na stronie sklep wyglada solidnie. Popatrz sobie na ceneo.pl jakie ma opinie.

  17. ale mi nie chodzi o opinie ludzi którzy w większości nie odróżnią oryginału od podróby, i cieszą się że kupili tanio, tylko ludzi bardziej wyrobionych w tym temacie. ktoś ma jakieś doświadczenia praktyczne w tej materii?

  18. klasyk! jak wiekszosc zapachow z domu YSL , nie jest zbyt wyzywajacy i zdecydowanie meski, cokolwiek to znaczy!!! ja osobiscie bardzo go lubie …proponuje zrobic zapasy..poniewaz juz niedlugo zniknie na dobre…tego sie obawiam…

  19. teraz nieco z innej bajki, mianowicie rzcez sie ma o tzw podrobach etc…jakis czas temu, gdy na rynek tzw zachodni wchodzil jeden z nowych zapachow Armaniego,na jednym z lotnisk kupilem 100tke by podarowac go bratu…i coz sie okazalo po otwarciu kartonika???? nikt chyba nie uwierzy…ale korek ledwo sie trzymal flakonika, byl tak zle dopasowany, ze poprostu z niego spadl…nie wspomne o moim zdziwieniu i zazenowaniu…brat to w koncu brat! niemniej i takie sytuacje sie jak widac zdarzaja…a zapach?? no coz…brat twierdzi, ze ten sam..no…moze nieco mniej trwalszy/ delikatnie rzecz ujmujac/…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s