Relacja z ósmej edycji targów Esxence w Mediolanie (2)

Esxence logo

O tym, że woda kolońska nie musi pachnieć wyłącznie cytrusami  i ziołami, wiemy już od dawna. Mimo – zdawałoby się – przerobienia tematu wzdłuż i wszerz, kolejne marki wciąż zlecają perfumiarzom trudne zadanie tworzenia zapachów kolońskich o indywidualnym charakterze. Takim przykładem jest La Collection Cologne Fine francuskiej marki Institut Tres Bien. W skład tej nowej kolekcji wchodzą trzy kolońskie z kolejno: różaną (Rose de Mai), fiołkową (Violette de Parme) i tuberozową (Tubereuse Absolue) dominantą. Poza tym  Institut Tres Bien oferuje trzy klasyczne kolońskie, każda w nieco innym stylu: Cologne a la Francaise, Cologne a l’Italienne oraz Cologne a la Russe. Prawdziwy raj dla miłośników subtelnych woni kolońskich.

ITB

Kajal Perfumes Paris było pierwszym stoiskiem, do którego – nim się spostrzegłem – zostałem zaproszony przez – akurat tutaj – sympatyczną obsługę zaraz na początku targowego dnia. Ta nowa marka perfumeryjna zarejestrowana jest w Paryżu, jej dział rozwoju i marketingu znajduje się w Kanadzie, zaś sprzedaż i logistyka (obecnie tylko w krajach arabskich) dokonywane są z Dubaju. Zapachy – męski Homme i damski Classic Eau de Parfum oraz najnowszy Dahab – mają orientalny charakter i sprawiają wrażenie mocno złożonych. Przyznam wszak, że spryskane nimi kartoniki (kwadratowe, duże, z grubego papieru, idealne do testów) pachniały jeszcze bardzo długo i to pachniały naprawdę ślicznie! Byłoby miło, gdyby zapachy te weszły do sprzedaży w Europie. Zresztą na pewno o to chodziło marce, skoro zdecydowała się pokazać na Esxence.

Kajal

Malbrum okazało się być jedynym istniejącym niszowym perfumowym przedsięwzięciem w Norwegii, o czym poinformował nas obecny na stoisku młody właściciel marki o aparycji kalifornijskiego surfera. Zapachy w liczbie sześciu, zamknięte w malutkie flakoniki z pompkami, pachniały bardzo niszowo, niebanalnie i intrygująco. Trzy z nich: Psychotrope, Tigre du Bengale i Shameless Seducer, stanowiące część pierwszą (Vol. I) skomponowała Delphine Thierry. Najlepiej zapamiętałem z nich Shameless Seducer, zawierający dużą dawkę… cywetu. Autorów kolejnych trzech: Safariyah, Bagheera i Wildfire, będących zarazem nową częścią kolekcji (Vol. II), nie znam. Ale z pewnością wszystkie warte są bliższego poznania.

Malbrum

Znane nam doskonale Olfactive Studio prezentowało swą fotograficzno-olfaktoryczną kolekcję w pełnej krasie, akcentując oczywiście najnowsze, bardzo moim zdaniem udane dzieło Still Life in Rio, o którym pisałem już szerzej tu.

Olfactive

Olfactive 01

Olfactive 02

Serce zabiło mi mocniej, gdy zbliżyłem się do stoiska Parfums de Nicolai (niedawno przechrzczonego na Nicolai), tym bardziej, że obok stała zajęta rozmową z organizatorem targów Patricia de Nicolai (z domu Guerlain) we własnej osobie! Miły Pan przy stoisku zaprezentował mi najnowsze dzieło Ambre Cashmere (śliczne i bardzo w jej stylu, troszkę przypominające mi inny zapach Patricii: New York) oraz absolutnie niezwykłe pachnidło oudowe Oud Sublime, zapakowanie w specjalny flakon i ozdobne pudełko. Patricia użyła w formule tego zapachu najprawdziwszy, bardzo cenny naturalny oud. A jak on pachnie? O tym niebawem na blogu, bo udało mi się wyprosić próbkę (OK, nie musiałem długo prosić, bo miły Pan był bardzo chętny do zrobienia dekancika:)).

PdN 02

PdN

Holenderski Puredistance zaprezentował swoją dotychczasową kolekcję. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu, nie pokazał jeszcze najnowszego pachnidła, którego nazwę od niedawna znamy (Sheiduna), a którego premiera dopiero nastąpi prawdopodobnie jesienią 2016. Już nie mogę doczekać się testów.

Puredistance

Bardzo oryginalnie zabrzmiały (w tym przypadku to określenie ma szczególne znaczenie) pachnidła Room 1015. Cztery zapachy (Power Ballad, Electric Wood, Atramental, Blooma Cult) zainspirowane życiem muzyka rockowego, jakim jest twórca marki Michael Partouche (ale to tylko jedno z jego zajęć – jest także farmaceutą),  zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. To nowoczesne zapachy niszowe o ciekawej inspiracji, bo np. Electric Wood wedle słów Michaela, ma pachnieć elektryczną gitara Gibson wyjmowaną ze skórzanego futerału i coś w tym faktycznie jest! Cała kolekcja – mam nadzieję – znajdzie się w recenzjach na moim blogu.

Room 1015

The Different Company przedstawiło na swym stoisku wszystkie trzy kolekcje, z czego podstawową, zwaną Collection Juste Chic oraz kolońską Collection L’Esprit Cologne w przeprojektowanych flakonach, nowych pojemnościach, a także w eleganckich zestawach z futerałem i lejkiem w przypadku falkonów wielokrotnego użytku. Nowym zapachem, którego premiera miała miejsce właśnie podczas Esxence, była kompozycja Alexandry Monet zatytułowana Adjatay, Cuir Narcotique, będąca przepięknym połączeniem ylang ylang, tuberozy i skóry. Recenzja tego, jak i innych zapachów The Different Company, na pewno znajdzie się na blogu.

TDC

Ogromne wrażenie wywarły na mnie pachnidła pochodzącego z Barcelony hiszpańskiego artysty Santiago Burgasa. Opakowane w oryginalne porcelanowe flakony z drewnianymi zatyczkami nie tylko wyglądały, ale i pachniały inaczej, niż wszystko, co tego dnia wąchałem. Mocne, bezkompromisowe, o unikatowym i zapadającym w pamięć charakterze zaintrygowały mnie zdecydowanie. To marka, którą na pewno będę chciał się bliżej zainteresować. A Oud de Burgas wprost powalił mnie na kolana… Zresztą przybliżę go i kilka innych z kolekcji w jednym z kolejnych wpisów.

Santi burgas 01

Santi burgas 02

Pośród czarno-ciemnego, mrocznego stoiska marki Unum, wokół którego „kręcił się” otoczony przez spory tłumek, ubrany na czarno twórca Filippo Sorcinelly, znalazłem dwa nowe pachnidła: Symphonie-Passion oraz  _ennui_noir. O obu zapachach wkrótce więcej na blogu. Dodam, że flakony perfum Unum zyskały nowy, nieco bardziej wymyślny design.

UNUM 01

 

UNUM 02

Niemiecką perfumerię, obok Marka Buxtona, Gezy Schoena, Thorstena Biehla i April Aromatics reprezentował nowy brand Verduu, którego twórcami są Alexander Botov i Bjorn Jonas. Koncepcja zapachów stworzonych z inspiracji twórczością współczesnych młodych niemieckich projektantów mody Hien Le, Michaela Sontaga i Goetze Gegenwart może być początkiem interesującej kolekcji, szczególnie, że kompozycje perfumeryjne stworzył dla Verduu sam Mark Buxton. Niestrudzony… Same zapachach opiszę na pewno w osobnym wpisie.

Verduu

Utrzymując się w temacie mody, a co za tym idzie także materiałów, z których szyta jest odzież, prawdziwie unikatową i nowatorską kolekcję pokazała włoska marka Uermi (od ang. Wear Me). To nowy brand na rynku perfum niszowych, o bardzo precyzyjnie przemyślanym ekologicznym designie i koncepcie, który polega na olfaktorycznym odwzorowaniu faktur różnych tkanin/ materiałów. W skład głównej kolekcji wchodzą: VE±VELVET, AB±CASHMERE, OH±DENIM, NO±SUEDE, UR±SILK, WE±TWEED, XX±LATEX, DO±WASHI. Zapachy skomponowali perfumiarze: Philippe Bousseton, Jean Jacques i Antoine Lie. Najnowszymi pozycjami prezentowanymi podczas Esxence były OR±CASHMERE i OR±WHITE. Oba popełniła Cecile Zarokian. Drugi z nich wydał mi się szczególnie urodziwy, a inspiracją dla jego powstania była tkanina powstająca z mleka (niezwykle delikatna w dotyku!). Marka zaproponowała interesujący sposób prezentacji swoich pachnideł – w tekturowych puszkach znajdowały się kawałki materiału nasączone odpowiednim zapachem. Gdy więc wąchaliśmy VE±VELVET, w puszcze znajdował się autentyczny aksamit. Mam nadzieję, że testy niezwykłych perfum Uermi znajdą się prędzej czy później na moim blogu.

Uermi 01

Uermi 02

Na koniec mojej relacji kilka zdjęć z tych stoisk, na których niestety nie udało mi się z braku czasu, ale i – przyznam – sił zagościć na dużej. Jeden dzień to stanowczo za mało, by zagłębić się w to, co oferuje impreza taka, jak Esxence. Wiem już, że następnym razem zatrzymam się tam na dłużej…

Menditerosa

Mendittorosa Odori d’Anima

Prudence

Prudence Paris

Royal Crown 02

Royal Crown 03

Royal Crown 04

Royal Crown

SHL

Stephane Humbert Lucas 777 i premierowy Taklamakan

 

A na koniec moja ulubiona fotografia z tego wyjazdu:

Renegades

Perfumowy Blog i niezwykłe trio Renegades: Bertrand Duchaufour, Mark Buxton i Geza Schön. Przemiło było choć na kilka sekund znaleźć się w tak doborowym towarzystwie!

UNUM – liturgia perfum

Filippo Sorcinelli of UMUM

W największym skrócie UNUM to włoska marka perfumowa stworzona przez Filippo Sorcinelly’ego i Marcello Bissoni, na co dzień właścicieli atelier LAVS (Laboratorio Atelier Vesti Sacre) znajdującego się w Santarcangelo di Romagna i trudniącego się projektowaniem oraz szyciem… szat liturgicznych. LAVS jest jedną z wielu tego typu firm zlokalizowanych we Włoszech, jednak zasłynęła tym, że zaopatruje obecnego papieża Franciszka, jak i jego poprzednika, papieża-emeryta Benedykta XVI, co jest niewątpliwą nobilitacją i uznaniem dla jakości produktów LAVS.

LAVS clothes

Pomysł perfum zrodził się w głowie Sorcinelly’ego jako konsekwencja innego pomysłu o olfaktorycznym charakterze. Otóż LAVS od pewnego czasu perfumowało swoje szaty – przed ich wysyłką do klientów – specjalnie do tego celu stworzonym zapachem do tkanin. Zapach tak mocno przypadł do gustu klientom, że Ci zaczęli dzwonić do Sorcinelly’ego z pytaniem, czy można go nabyć w ich atelier. Jednak to, czym LAVS dysponował, nie było klasycznymi perfumami do ciała. Kreator zdecydował się więc zlecić przygotowanie takich. Powstawały dwa lata (!) i zostały nazwane w jedynym możliwy sposób: LAVS. To centralne i najważniejsze perfumy w obecnie trójelementowej kolekcji zapachów marki UNUM, w której – obok LAVS – podczas zeszłorocznych targów Esxence w Mediolanie twórca zaprezentował dwa pozostałe: Opus 1144 i Rosa Nigra. Wszystkie pachnidła mają wysoką koncentrację zapachowej substancji i występują jako extrait de parfum.

 

LAVS czyli liturgia hierarchów…

To zapach, wobec którego trudno użyć innego określenia, niż kadzidlany. Ale przyznać muszę, że jest to kadzidlak niezwykły, z pewnością jeden z najpiękniejszych i najbardziej dostojnych ze wszystkich, jakie miałem okazję poznać. Jest to też wbrew pozorom pachnidło złożone, w którym zasadniczy kadzidlany temat tworzony przez olibanum, opoponax i labdanum, został z mistrzowskim umiarem ozdobiony rześkimi i wibrującymi nutami otwarcia (niezawodne w takiej sytuacji esencje z przypraw: czarnego pieprzu, kardamonu, goździka oraz bardzo wyraźne i świetnie komponujące się z całością jałowcowe jagody), które tworzą zaiste piękne i od razu przykuwające uwagę intro LAVS. Zaraz za nim ujawnia się mocno zaznaczona nuta drzewna – esencja drewna różanego, której dwojaka – drzewno-mentolowa natura doskonale wprowadza oraz uzupełnia główny kadzidlany temat. Subtelnie słodkości nadaje żywica elemi i tonka , zaś drzewnej głębi i trwałości: mech dębu i akord ambrowy.

Benedict incensing

LAVS emituje dość wyraźnie swą tajemniczą, mistyczną woń, przez wiele godzin mocno trzymając się skóry. Jest zapachem o bardzo konkretnym charakterze, który z pewnością przypadnie do gustu wielbicielom „czystych” zapachów kadzidlanych: Avignon CdG, Bois d’Encense Armani Prive, Cardinal Heeley’a czy Full Incense Montale (by wymienić tylko te najbardziej znane), a kto wie – być może nawet zatrzęsie ich „kadzidlanym top 5”? Moim zdaniem jest to wielce prawdopodobne, gdyż…

…LAVS to bez wątpienia jedno z absolutnie najlepszych znanych mi pachnideł kadzidlanych. Jest pozornie proste, ale w istocie złożone, majestatyczne, mistyczne i pięknie się rozwijające. Udowadnia, że wciąż możliwe jest intrygujące i przekonujące zrealizowanie ascetycznego w swej istocie tematu kadzidlanego w postaci pełnoprawnych perfum.

UNUM Lavs

nuty: czarny pieprz, kardamon, jaśmin, kolendra, goździk, jagody jałowca, kadzidło frankońskie (olibanum), opoponax, drewno różane, labdanum, żywica elemi, mech dębu, tonka, piżmo, ambra

rok premiery: 2013

 

Opus 1144 czyli paryski gotyk…

Rok 1144 uważany jest za początek gotyku, ulubionej epoki Filippo Sorcinelly’ego. Opus 1144 powstał jako wynik fascynacji twórcy tą epoką.  To perfumy, które najbardziej oględnie określiłbym jako kwiatowo-orientalny szypr o subtelnie sentymentalnej barwie, aczkolwiek zupełnie współcześnie pachnący. To bardzo oryginalne dzieło łączące cztery główne akordy przenikające się wzajemnie, z czasem zmieniające się mocą i proporcjami i układające się w pewną ewolucję: cytrusowy (z wiodącą zieloną wonią esencji z bergamotki i nieco zmiękczającą ją mandarynką), kwiatowy (z heliotropinową dominantą uzupełnioną jaśminem i orchideą), drzewny (cashmeran i sandałowiec) oraz orientalno-kulinarny (wanilia, elemi, benzoes).  Zapach rozwija się od soczystego, słodko-cytrusowego początku, przez kwiatowe serce, w którym dominujący obok nieco ukrytego jaśminu heliotrop dość długo przełamywany jest zielonością bergamoty, aż po miękką, puszystą, orientalną bazę, która może całkiem słusznie kojarzyć się z bazą klasycznego Shalimar or Guerlain. Zresztą nie tylko baza Opus 1144 wykazuje wyraźne paryskie wzorce.

Paris-Notre-Dame-river-france-XL

Opus 1144 to  pachnidło mocne, nasycone, zniuansowane i naprawdę piękne. Przy tym – poprzez wyraźne echa twórczości Jacquesa Guerlaina – bardzo francuskie w swym charakterze. A to przecież właśnie we Francji w 1144 rozpoczął się gotyk, który potem rozlał się na całą Europę…

Opus-1144-Unum

nuty głowy: bergamotka, mandarynka,

nuty serca: jaśmin, heliotrop, irys, orchidea,

nuty bazy: żywica elemi, drewno kaszmirowe, piżmo, wanilia, drewno sandałowe, benzoes

rok premiery: 2015

 

Rosa Nigra czyli… czarna róża

Rosa Nigra powstała jako konsekwencja Opus 1144, a zainspirowała ją woń kamieni budujących gotyckie świątynie. Z czysto olfaktorycznego punktu widzenia zapach ten ma tę samą bazę, co Opus 1144, złożoną z cashmeranu, ambry, wanilii, drewna sandałowego i piżm. Jednak cała reszta jest zupełnie inna. I nie spodziewajmy się tu aromatów mineralnych, mających oddać kamienny zapach. Nic z tych rzeczy. I to chyba nawet dobrze… Rosa Nigra fascynuje bowiem tym, jaka jest. A jest od początku do końca majestatycznie… różana. Z początku lekko owocowa (nuta brzoskwini), a później bardziej drzewna, minimalistyczna, a nawet ascetyczna, nieco mroczna, piękna róża, to centrum tej kompozycji. Może kojarzyć się z męskim Amouage Lyric Man, choć w zdecydowanie bardziej minimalistycznym wydaniu. Zapach jest niemal linearny, a jego główny temat (podobnie jak w przypadku LAVS) utrzymuje się niemal niezmiennie przez długi czas.

black rose

Osobiście muszę przyznać, że Rosa Nigra poruszyła mnie, nawet bardzo, swą… zmysłowością połączoną z minimalistyczną prostotą. Jest w tym zapachu coś, co przyprawia mnie o dreszczyk zmysłowej ekscytacji … Ale nie znaczy to, że są to perfumy stricte kobiece (choć owszem – na kobiecej skórze mogą być bardzo… niebezpieczne!). Róża jest tu na tyle harmonijnie i obficie otoczona nutami drzewnymi (sandałowiec, cashmeran), żywicznymi (labdanum) i piżmami, że także na męskiej skórze przeobraża się w coś po prostu hipnotycznie pięknego. Świetny i nie wiem, czy nie mój ulubiony zapach UNUM na ten moment.

unum-rosa-nigra-ficcanasando

nuty: brzoskwinia, anyż, bylica, frezja, róża, labdanum, drzewo sandałowe, drewno kaszmirowe, wanilia, ambra, piżmo.

rok premiery: 2015

 

P.S.

W wywiadzie dla Fragrantica.com Filippo Sorcinelly zapowiedział na 2016 rok premierę dwóch kolejnych pachnideł UNUM. Jedno z nich będzie inspirowane muzyką. Sądząc po treści i jakości dotychczasowych trzech uważam, że absolutnie warto na nie poczekać.

Pachnidła UNUM są w Polsce dostępne dzięki perfumerii Mood Scent Bar.