Amouage „Opus XI” – smoła na sterydach

Ile by nie napisać o wkładzie Christophera Chonga w rozkwit marki Amouage, trudno byłoby oddać mu w pełni jego zasługi.

Dziś – z perspektywy faktu, że kilka tygodni temu ogłosił rozstanie z marką – jego praca dla Amouage nabiera dodatkowego wymiaru. Chong stworzył – wraz ze współpracującymi z nim perfumiarzami – spektakularną kolekcję niezwykłych – w najlepszym tego słowa znaczeniu – perfum, pośród których dla mnie szczególną pozycję mają zapachy tworzące The Library Collection – najambitniejsze, najbardziej wizjonerskie i najbardziej wymagające.

Opusy to pachnidła nie tylko doskonałej jakości. Moim zdaniem to najodważniejsze i najciekawsze perfumy, jakie powstały w ostatniej dekadzie. Pierwszy Opus miał swą premierę w 2010 roku. Ostatni – Opus XI – w 2018. Czy będą kolejne? Czas pokaże.

„Nie uważam, aby którekolwiek z moich perfum były dziwne, może dlatego, że żyję z nimi w każdej sekundzie mojego życia. To jak posiadanie dziecka. Nawet jeśli twoje dziecko jest trochę dziwne, nie widzisz tego. Wydaje ci się normalne. Słyszałem wiele osób mówiących mi, że moje perfumy nie są takie łatwe do zrozumienia. Ale to właśnie chcę robić. Przynajmniej mam odwagę pchnąć paletę olfaktoryczną, jak to robili ludzie w ubiegłym stuleciu. I chcę, żeby klienci ciężko ze mną pracowali i poświęcili czas na zrozumienie tej podróży. ”

Christopher Chong
Christopher Chong

Żaden z Opusów nigdy nie mnie rozczarował. Są realizacją wszystkiego, co w niszowej perfumerii uważam za najlepsze. Niespotykane akordy, intrygujące kontrasty, nuty czasem wymagające zmiany zapachowych przyzwyczajeń, przestawienia osobistego „zapachowego kompasu”, poszerzające olfaktoryczną pojemność słowa „perfumy”. Do tego zawsze spektakularna intensywność, moc i niebywała, czasem wielodniowa trwałość. A wszystko to bez popadania w parodię, bez błyskotek i oślepiających uniformów, bez niestworzonych historii o królewskich dworach czy najcenniejszych składnikach świata. W oryginalnych flakonach o nowoczesnym designie, z minimalistycznymi etykietkami. Wszystko to w cenie stosownej do prezentowanej treści i jakości oraz do klienteli, do jakiej perfumy Amouage są kierowane (finansowo zasobnej, ale stroniącej od kiczu i banału, lubiącej zapachowe wyzwania, indywidualistycznej, chcącej swój charakter podkreślić perfumami).

Smoła zamiast drzew

Opus XI jest doskonałym przykładem stylu Chonga, który na przestrzeni lat stał się stylem Amouage. Już od pierwszych sekund czuć, że to aromat ambitny i wymagający. Otwierająca go nuta majeranku ma w sobie trochę zieloności i stosowną dozę ziołowości, nie przechylającą wszakże zapachu w kierunku kuchennej półki z przyprawami. Na myśl natychmiast przychodzi inny doskonały zapach Amouage Interlude Man z wyrazistą nuta oregano. Oba pachnidła łączy też perfumiarza – chyba ulubionego przez Chonga – Pierre Negrina. Majeranek nie fruwa to sobie swobodnie w powietrzu. Osadzony został bowiem na drzewnej nucie oudu, którą perfumiarz ulokował – co ciekawe – w sercu zapachu (zwykle oud buduje bazę). To co opisuję, dzieje się w pierwszym kwadransie od aplikacji na skórę. Podczas pierwszych testów do tego właśnie momentu Opus XI wydawał mi się kontynuacją kierunku obranego we wspomnianym Interlude Man, a także w innym wspaniałym dziele spółki Chong/ Negrin: w Opusie VII. Czułem, że jeśli w dalszej kolejności nastąpi drzewny finisz – polubimy się i to bardzo. Stało się jednak coś zupełnie innego… Nastąpiło zaskakujące „przełamanie” i aromat zaczął być w dość brutalny sposób okupowany przez coraz intensywniejszą nutę neo-skórzaną, brudną, jednocześnie drzewną i smolistą. Tyleż szokującą, co już mi znaną z… Gucci Guilty Absolute! To dokładnie ta sama nuta, śmiem podejrzewać, że ta sama aroma-molekuła, którą Amouage całkiem odpowiednio nazwał w oficjalnym wykazie nut jako woodleather. Dokładnie. Ta smolista nuta niepodzielnie już rządzi przez kolejne godziny, bardzo powoli tracąc na intensywności, siedząc na skórze zdecydowanie ponad dobę. Zapach jest tak nieprawdopodobnie mocny, że jago aplikacja musi być dosłownie minimalna. W przeciwnym razie powali noszącego i jego otocznie w promieniu 10 metrów.

To czy polubimy Opus XI zależy od tego, czy zaakceptujemy wspomniany akord woodleather, który w największym skrócie pachnie jak smoła na sterydach. To potężny i dominujący aromat, dodatkowo w Opus XI jest go moim zdaniem znacznie więcej, niż w Guilty Absolute (poza tym tam został połączony z nieco go łagodzącymi pinenowymi nutami iglaków i wetywerią, więc – mimo, że też drzewny – to jednak ma bardziej kamforową aurę, niż oudowo-skórzany, nieco animalny Opus XI). Oprócz wspomnianego Gucciego znam jeszcze jeden zapach o podobnej skórzano-smolistej, bezkompromisowej naturze – Rien Etat Libre d’Orange.

Christopher Chong zakończył kolekcję „biblioteczną” zdecydowanie mocnym akcentem, bezkompromisowym i bardzo trudnym pachnidłem. To zapach dla najsilniejszych indywidualności, dla osób nie obawiających się podejrzliwych i pełnych zniesmaczenia zmieszanego z zaskoczeniem spojrzeń. Dominujący i nie biorący jeńców. Nie jestem pewien, czy kreatorzy nie posunęli się tu jednak trochę za daleko…

Christophera Chonga w Amouage już nie ma, ale jego ostatni Opus będzie jeszcze pachniał długo, bardzo długo i bardzo mocno, nikogo nie pozostawiając obojętnym. Zamiast pięknych drzew, pozostawił nam przesączoną lepikiem spaleniznę. Dość mroczny to krajobraz, ale też – co za pożegnanie!

PS. Jestem niemal pewien, że choć Chong zakończył swoją misję w Amouage, wkrótce wróci z nowym zapachowym projektem…

Już nie mogę się doczekać…

nuty głowy: majeranek

nut serca: oud

nuty bazy: styrax, Woodleather

rok premiery: 2018

nos: Pierre Negrin

moja ocena: zapach: 5,0/ trwałość: 6,0/ projekcja: 5,0->4,0

2 uwagi do wpisu “Amouage „Opus XI” – smoła na sterydach

  1. Ciekaw jestem tego zapachu. Kiedy czytałem tę recenzję, przyszedł mi na myśl nie tylko Gucci Guilty Absolute, lecz równie Black Tourmaline, który jest tyleż genialny, ile szokujący dla otoczenia.

    A przy okazji: rzeczownik „opus” i w łacinie, i w języku polskim jest rodzaju nijakiego, więc łączy się z czasownikami, przymiotnikami, liczebnikami etc. w rodzaju nijakim. Czyli powinno być: „Pierwsze Opus miało swą premierę w 2010 roku. Ostatnie – Opus XI – w 2018” itd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s