Tom Ford „Noir Anthracite”

Gdyby się tak dobrze zastanowić, to Tom Ford od samego początku gra z nami w pewną grę, którą najkrócej można by nazwać: „Czy znasz ten zapach?”

Perfumy sygnowane jego nazwiskiem garściami czerpią z przeszłości, pachnąc przy tym bardzo współcześnie, choć – gdy się „przyjrzeć” – widzimy, że ekipa Tom Ford Perfumes puszcza do nas nieustannie oko, jakby chciała powiedzieć: Najlepsze w perfumerii już było. Nie da się tego przeskoczyć. Ale da się do ulepszyć i uwspółcześnić.

rom ford

Gdy po raz pierwszy pisałem o Tom Ford Noir EDP, to już wówczas robiłem to w kontekście wyraźnych w nim nawiązań do męskich pachnideł z przeszłości. Wersja EDT pachniała bardzo podobnie, ale mniej gęsto, zaś Extreme odważnie poszła w mocno orientalnym i niemal kobiecym kierunku. Zaprezentowanego w 2017 roku Noir Anthracite nie zawaham się nazwać najbardziej klasycznie i jednoznacznie męskim z tej linii. Do tego chyba najwyraźniej zainspirowanym stylistyką retro, konkretnie zielonymi aromatycznymi zapachami fougere w typie Polo Ralpha Laurena czy – nawet bardziej Halston Z-14. Swoja drogą już ładnych parę lat temu Ford zaproponował przecież niemal kopię zielonego Polo w postaci Italian Cypress. Tyle, że Noir Anthracite pachnie inaczej, bardziej współcześnie, dość surowo i prosto, a także szorstko (im później, tym bardziej), sucho-zielono (galbanum), z charakterystyczną gorzkawą nutką (jaśmin) i sucho-drzewnymi finiszem. O ile wstęp i pierwsze minuty mają w sobie nawiązania do wspomnianej klasycznej męskiej estetyki, o tyle późny i naprawdę długotrwały finisz może kojarzyć się już zdecydowanie bardziej z klimatem French Lover F. Malle. Czy potrzeba lepszych rekomendacji?

Noir Anthracite w swej bezpośredniej męskości i zadziornej surowości, jak i raczej linearnym charakterze okazuje się być najbardziej rasowym i charakternym zapachem linii Noir for Men. Jego natura nie pozostawia żadnych złudzeń co do tego, komu dedykowane są te perfumy. Współczesny macho to ich najpewniejszy odbiorca.

Jak się dziś okazuje, Noir Anthracite okazał sie być jednocześnie pokłosiem serii zielonej Private Blends (Vert Encense, Vert Boheme itd.), jak i przygrywką do tegorocznej premiery dwóch pachnideł w tej ekskluzywnej linii: Fougere d’Argent i – przede wszystkim – Fougere Platine, z którym dzieli zielono-suchą estetykę fougere. Jeżeli więc komuś przypadł do gustu Noir Anthracite, ale chciałby czegoś więcej, czegoś bardziej wielowymiarowego i wyrafinowanego, ten powinien sięgnąć po Fougere Platine (i zapłacić dużo więcej). Mnie wystarczy ten pierwszy.

Tom Ford Noir Anthracite

dominujące nuty: zielona, gorzka, sucho-drzewna

nos: Honorine Blanc

rok premiery: 2017

moja ocena: zapach: 4,5/ trwałość: 4,5/ projekcja: 4,0

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s