Hermès „Eau de Citron Noir” – od południa do północy

Pierwsza tegoroczna zapachowa premiera marki Hermès (bo coś mi się zdaje, że nie ostatnia…) to kolońska Eau de Citron Noir, już druga w ofercie marki – po Eau de Rhubarbe Ecarlate – skomponowana przez Christine Nagel.

Perfumiarka przyznaje, że poszukiwała oryginalnej nuty cytrusowej (co z pewnością nie było łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę stopień wyeksploatowania cytrusowego tematu kolońskiego). Jej uwagę zwróciła lekko dymno pachnąca esencja z czarnej limonki, która finalnie stała się centralnym elementem tej kompozycji. Perfumiarkę zainspirowała też klasyczna hermèsowska Eau d’Orange Verte, przy czym chciała ona stworzyć coś na miarę naszych czasów – współczesną, wibrującą i elegancką kolońską.

Kolońska od południa do północy.

Tyle ma trwać na skórze.

I tyle trwa.

Sprawdziłem wielokrotnie.

Wszystko dzięki niezwykłemu i bardzo efektownemu połączeniu nuty cytrusowej z subtelną nutą herbaty i osadzeniu zapachu na drzewnej bazie z suchym, dymnym gwajakowcem. W ten sposób Nagel zrealizowała też tytułowy temat „czarnej cytryny”, a więc aromatu jednocześnie cytrusowego i ciemnego, dymnego.

Eau de Citron Noir zaczyna się przepięknym, kwaskowym, rześkim, orzeźwiającym, niezwykle naturalnie pachnącym akordem cytrusowym, spod którego dość szybko zaczyna wyłaniać się suche i lekko dymne, lekko gorzkie, jakby herbaciane tło. Ten akord z czasem nabiera na sile i przejmuje pierwszy plan, przechodząc w smużkę gwajakowego dymu, stanowiącą długotrwałą i subtelnie projektującą bazę zapachu.

Przyznam, że dla mnie najnowsze dzieło Christine Nagel to najlepsza jak dotąd kolońska Hermèsa – obok Eau de Rhubarbe Ecarlate, które jest świetne, ale moim zdaniem skłania się bardziej ku kobiecej skórze. Eau de Citron Noir ma zaś w sobie – obok rześkiego cytrusowego – ten szorstki i drzewny aspekt, w wyniku którego pasuje mi zdecydowanie bardziej do mężczyzny. Podobne – oparte na kontraście – zestawienie znajdziemy w – moim zdaniem fantastycznym – Dior Homme Cologne 2013. To oczywiście moja subiektywna opinia, ale Christine Nagle tym zapachem bardzo trafiła w mój gust, gdy chodzi o tego typu zapachy. Lubię, gdy kolońska jest rześka i gdy ma ciąg dalszy w postaci intrygującego, innego niż szyprowy czy ambrowy finiszu. Tu jest on suchy, drzewny, męski. Do tego trwa na skórze wystarczajaco długo, by nie musieć go w ciągu dnia re-aplikować. Chyba, że chcemy się ponownie orzeźwić i poczuć ten niesamowity rześki cytrusowy aromat. Wtedy – czemu nie?

Ten zapach jest świetny. Nic dodać, nic ująć. I potwierdza on zasadę, że dobre perfumy powinny być oparte na wyważonym kontraście.

Napiszę teraz pewnie coś, co wielu hermèsowych purystów uzna za kontrowersyjne, ale w mojej ocenie najlepsze kolońskie marki Hermès to – oprócz obu dzieł Nagel (tak!) – klasyczne Eau d’Orange Verte. Co łączy te zapachy, prócz marki rzecz jasna? To, że żadnego z nich nie skomponował Jean-Claude Ellena. Żeby nie było niejasności. Prawie wszystkie kolońskie J.C. Elleny lubię i oceniam wysoko, głównie za ich poszukujący charakter i – uwaga – „nie-kolońskość”. Mam tu na myśli to, iż mistrz Jean-Claude poszukiwał aromatów poza cytrusami, które mógłby zaprezentować w formie kolońskiej. W efekcie powstały zapachy niezwykłe, inne, niebanalne i intrygujące. Niektóre świetne – jak Eau de Gentiane Blanche – inne mniej udane – jak choćby Eau de Nèroli Dorè. Natomiast tegoroczne Eau de Citron Noir to powrót do kolońskich korzeni w tym sensie, że centralną nutą są tu cytrusy. Tak, jak być powinno. Jednak charakter zapachu jest zdecydowanie współczesny, lekko zadziorny, elegancki, z drugim dnem. Przeciwieństwo klasycznej „nudnej” kolońskiej, ale także i eksperymentów w gatunku Eau De Narcisse Bleu (swoją drogą pięknego!).

Zawsze uważałem, że klasę i talent perfumiarza najlepiej poznać po tym, jak poradzi sobie z niby banalnym, a przez to wg mnie bardzo wymagającym tematem kolońskim. Przez lata wielu znakomitych perfumiarzy potwierdzało w ten sposób swój kunszt, m.in. (nie sposób wymienić wszystkich):

Pierre Guerlain – Guerlain Eau de Cologne Imperiale (1860)

Jean Paul Guerlain – Guerlain Eau de Guerlain (1974)

Francoise Caron – Hermès Eau d’Orange Verte (1979)

Jean-Claude Ellena – Frederic Malle Cologne Bigarade (2001)

Jacques Polge – Chanel Allure Homme Sport Cologne (2007)

Francois Demachy – Dior Homme Cologne (2013)

Dominique Ropion – Frederic Malle Cologne Indelebile (2015)

Z pełnym przekonaniem dopisuje do tej listy:

Christinie Nagel – Hermès Eau de Citron Noir (2018).

Już wiem, jaka kolońska będzie mi towarzyszyć tego lata. Eau de Citron Noir.

Koniec. Kropka.

40409_4000x4000_1.jpg

główne nuty: cytrusy (limonka), herbata, gwajak

premiera: 2018

nos: Christine Nagel

moja ocena: zapach: 5,0/ trwałość: 4,5/ projekcja: 4,0

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s